Forum » Społeczeństwo Czy można żyć blisko Boga i daleko od kościoła ?

  • 01.05.2014 - 23:10
    bonobo napisał/a:

    Uderz się w pierś i napisz że Ty napisałeś, poza tym dlaczego mam się zajmować rozwiązywaniem problemów grypy ludzi którymi nie zarządzam ? tak for fun tylko ? ok za ciężkie przewinienia piętnowałbym i wypieprzał na zbita mordę z piastowanych stanowisk.
    1. nie mam problemu z tym, żeby przyznać się do winy, gdy gdzieś dam ciała. Mam pełną świadomość tego, że czasem błądzę, a na co dzień zdarza mi się popełniać różne błędy. Ale nie w tym przypadku, bo:
    2. uważam że postępowanie Kościoła w tej kwestii jest prawidłowe, więc nie mam powodów do tego, by rozkminiać jakieś alternatywne rozwiązania.
    3. zauważ, że to Tobie coś nie pasuje. Miałem nadzieję, że widzisz jakieś lepsze rozwiązanie i dlatego pozwalasz sobie na krytykę obecnego postępowania Kościoła, bo widzisz:
    4. buntownicy i rewolucjoniści zmieniają często świat na lepsze, ale tylko wtedy jeśli mają do zaprezentowania coś więcej, niż tylko obalenie dotychczasowego porządku. Najlepszym przykładem jest Rewolucja Francuska, w której kolejni dyktatorzy byli obalani, a na końcu... wróciła z powrotem monarchia. Z samego narzekania nie ma nic dobrego, poprawa ma miejsce dzięki przemyślanemu działaniu.

    Pozdrawiam,
    LR
    2 2 Cytuj Zgłoś
  • 01.05.2014 - 23:22
    bonobo napisał/a:

    Ok więc spróbujmy sobie wyobrazić jak mógłby wyglądać laicki dekalog (nie koniecznie osławione 10 nakazów) wtłaczany maluczkim od np. przedszkola. Przy konstytucji też można by było pogrzebać. Zapraszam do zabawy :)

    Więc tak na rozluźnienie pięć przykazań koś... emm państwowych.
    1.nie zabijaj, chyba że ....
    2.nie kradnij (bez wyjątków)
    3.nie kłamczusz ;)
    4.nie nakłaniaj jakiegokolwiek obywatela do trzech powyższych
    5.tęp lewaków i ich chorą ideologię °o°
    Podoba mi się ta zabawa! Faktycznie każdy ma swój dekalog, a ten przyniesiony przez Mojżesza pełni rolę właśnie tego nauczonego w przedszkolu wierszyka :(. Tylko co masz na myśli pisząc "laicki"? Chodzi Ci o katolików, czy o osoby "odcinające się" od wiary?

    - nie mów fałszywego świadectwa... , chyba że chodzi o sąsiada, kolegę z pracy, czy inną osobę której nie lubisz;
    - pamiętaj abyś dzień święty święcił, no chyba że w lodówce pusto i trzeba zrobić zakupy, a samochód brudny i pasowałoby go umyć;
    - nie kradnij..., co nie dotyczy zobowiązań względem państwa - przecież to złodzieje, nieroby i oszuści, więc na każdym kroku, gdzie tylko się da, powinieneś we wszelki możliwy sposób odzyskać to, co Tobie to państwo zabrało;
    - nie zabijaj, oczywiście nie dotyczy sytuacji gdy prowadzisz samochód i mijasz znaki z dziwnymi ograniczeniami prędkości bądź potrzebujesz sobie wyprzedzić na przejściu dla pieszych;

    Zapraszamy do dopisywania.

    Pozdrawiam,
    LR
    2 2 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 01.05.2014 - 23:24
    Nie bardzo rozumiem jak coś, co nigdy nie zaistniało można anulować albo unieważnić.

    Czy ja tylko głaszczę duchowieństwo i nigdy je nie krytykuję? Nie!
    Jak już pisałem niedawno krytyka księdza jest nie tylko dopuszczalna, ale wręcz wskazana o ile prowadzi ku dobremu. Czy krytyka prowadzona na tym i innych forach prowadzi ku dobremu? Czy prowadzi ku temu, aby księża czy hierarcha zmienili to co w ich postępowaniu jest złe? Troszkę pewnie tak, ale jestem przekonany, że dużo bardziej prowadzi do zniechęcenia wiernych do modlitwy w kościele. I oto chodzi szatanowi, który doskonale wie, że jest to mały kroczek w jego stronę.

    Święty Paweł skrytykował i to chyba publicznie pierwszego papieża św. Piotra. Może dzięki temu nie jestem obrzezany :-) Hmm te słowa krytyki pozostały w Piśmie Świętym, jak i wiele niechlubnych wydarzeń z życia apostołów.

    Doświadczyłem na własnej skórze jak łatwo wyrokować osądy we wspólnocie Kościoła. Niesłuszne osądy. Zbyt pochopne osądy, co prawda na podstawie poszlak, ale tylko poszlak a nie dowodów. Kiedyś na Drodze Krzyżowej po przystąpieniu przeze mnie do Komunii Świętej widziałem krzywe spojrzenie sąsiada. Pewnie pomyślał że jestem nietrzeźwy a ja tylko tuż przed wyjściem do Kościoła goliłem się używając taniej wody toaletowej na spirytusie zrobionej.
    Innym razem ktoś najwyraźniej pomyślał sobie że miałem coś wspólnego z pomalowaniem ściany Kaplicy Pana Jezusa, co nie jest prawdą.
    I w końcu trzeci przykład tym razem w przeciwieństwie do poprzednich młodszy niż to forum. Przykład, który chyba najbardziej narobił bałaganu w moim sercu. Pewna osoba przy wielu osobach powiedziała coś, co między wierszami sugerowało, że w przez umyślne działanie uszkodziłem coś w kościele.
    Pan powiedział jakim sądem sądzicie, takim sami zostaniecie osądzeni. A przy codziennej modlitwie powtarzamy "i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" Mocne słowa, gdy ma się trudności w wyzbyciu się niechęci do jakiejś osoby.

    Rok temu poszedłem do ks proboszcza ze słowami krytyki, tylko nie wypowiedzianej wprost, a schowanej między wiersze. Mówiłem co mnie ostatnio mocno zaniepokoiło w kościele. Przyjął mnie życzliwie, wysłuchał, porozmawiał. I to było skuteczne. Oczekiwane przeze mnie zmiany nastąpiły. Natomiast krytyka prezentowana na forum jestem przekonany, że niewiele zmieni na lepsze, a dużo na gorsze i dlatego jej przeciwstawiam się. Tym bardziej że często opiera się na ogólnikach, albo na przykładach odległych. Lambzer poprosił o konkret w naszej społeczności lokalnej i dotychczas się nie doczekał. Ja też w innym temacie kilkakrotnie prosiłem o konkretny przykład i nie doczekałem się.

    I jeszcze troszkę psychologii. Z księżmi troszkę jak z dziećmi, aby byli dobrzy trzeba im trochę pomóc w tym, troszkę ich wychowywać. I tak jak dziecku na jedno zdanie krytyki trzeba powiedzieć trzy pochwały, tak samo księży trzeba krytykować w odpowiedni sposób, ale i jeszcze częściej pochwalić czy podziękować. Mało kto będzie miał ochotę się starać coś robić coraz lepiej jak w koło słyszy tylko krytykę
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • 01.05.2014 - 23:36
    bonobo napisał/a:
    taaak zanim wytępiono noc kupały ludzie jakoś sobie radzili w społecznych osądach, chcesz powiedzieć że ludzie z natury są źli, zepsuci i bez "duchowego" przewodnika skazani na potępienie? przecież jesteśmy dziećmi Bożymi uformowani na jego obraz, to jak to jest ?.
    Nic takiego nie napisałem, uważam że ludzie z natury są dobrzy (zresztą nie mogę myśleć inaczej, bo przecież powinienem wierzyć, że właśnie takimi stworzył nas Bóg ;) ). Problem w tym, że to co każdy czuje w swoim sumieniu, często bywa kształtowane przez szereg czynników nie mających nic wspólnego z wiarą, Bogiem bądź religią. Wierząc w Boga, należy także przyjąć istnienie Szatana, który w identyczny sposób działa poprzez nasze sumienie i często w sprytny sposób "podszywa się" pod głos Boga. Obawiam się (tak naprawdę to nawet jestem tego pewien), że człowiekowi nie zawsze łatwo rozeznać (zakładając, że w ogóle bawi się w takie introspekcje!), czy podpowiedź pochodzi od Boga, czy od Szatana. I wtedy łatwo, bardzo łatwo jest pobłądzić. Posiadają jakiekolwiek wskazówki odnośnie tego, co dobre, a co złe, co można robić, a co nie, dużo łatwiej jest podejmować właściwe decyzje.

    bonobo napisał/a:
    wysnuwasz wnioski mijające się z prawdą.
    Ke? Miałeś na myśli to, że napisałem, że Kościół nie jest zły, czy to, że napisałem, że Ty znowu napisałeś, że Kościół jest zły?

    Pozdrawiam,
    LR
    1 1 Cytuj Zgłoś
  • 01.05.2014 - 23:48
    Nie wiem jak w temacie ale napewno można żyć blisko Boga ale z dala od ludzi....
    ,
    1 Cytuj Zgłoś
  • 01.05.2014 - 23:49
    bonobo napisał/a:
    Byłbym zapomniał odpowiedzieć :)

    Coś mnie się zdaje że chciałeś przeczytać coś o cesarzu, ażeby to miało dobrą spójność. Lecz czy nie byłoby to pójście na łatwiznę z mojej strony ?.

    Bonobo pozdrawiam.
    Nie, naprawdę nie wypuszczam Cię na żadne maliny. Po prostu nie kojarzę tych podstaw nauczań Jezusa, które stoją w sprzeczności z przepychem Kościoła. (tak na marginesie to tego przepychu w Kościele to przecież też jak na lekarstwo...).

    Wiesz, rzuciłeś zdanie (według mnie nieprawdziwe), no to się z tego teraz weź wytłumacz :D. Albo odwołaj :P.

    Do głowy przychodzi mi jeszcze ta scena z wdową, która rzuciła drahmę, choć tam też nie było nic o przepychu... A, no i jeszcze ten bogaty młodzieniec, któremu Jezus powiedział, żeby sprzedał cały swój majątek i rozdał pieniądze biednym, jeśli chce iść za Nim. Z tym, że tutaj z tego co pamiętam, nie chodziło dosłownie o pozbycie się dóbr materialnych, ale pozostawienie wszystkiego dla Jezusa i nieprzywiązywanie się do niczego, jeśli chce się być zbawionym.

    Pozdrawiam,
    LR
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 01.05.2014 - 23:50
    Jan XXIII Jego postać mnie zainteresowała. Człowiek, którego część kardynałów zapewne mocno krytykowało. A mimo to zrobił co postanowił. Zwołał Sobór Watykański min. dlatego że był człowiekiem dialogu.
    JPII napewno wiedział o oskarżeniach kierowanych przeciwko arcybiskupowi Poznańskiemu, choć faktycznie może budzić zastrzeżenia sposób w jaki się o nich dowiedział. Najbardziej doniosłe tutaj jest dla mnie to, że media od razu zatwierdziły wyrok na niego, tym czasem mimo już wielu lat ani władza kościelna ani władza świecka nie potwierdziła ani nie zaprzeczyła tym oskarżeniom, a przecież w cywilizowanym świecie obowiązuje zasada domniemania niewinności. Podobnie jak LR nie wierzę, aby hierarchia kościelna w tej sprawie była w stanie nakłonić prokuraturę do zaniechania swoich działań.
    1 1 Cytuj Zgłoś
  • 02.05.2014 - 0:04
    bono napisał/a:
    Podziwiam "funkcjonariuszy" kościoła z jakim zapałem atakują każdą krytykę tegoż kościoła.
    Eee tam, przesadzasz. Jeszcze przecież nikogo tu na stosie nie spaliliśmy ;D.

    bono napisał/a:
    Robią to we własnym interesie, uczeni filozofii dyskusji i prostego obalania argumentów.
    Bono, taki zarzut rzucony przez Ciebie brzmi szczególnie groteskowo. Poczytaj czasem siebie i poszukaj w swoich postach jakichś konkretów czy merytoryki. Najczęściej (tak jak w tym przypadku) posługujesz się zlepkiem bezpodstawnych oskarżeń, wolnych myśli, niepopartych argumentami sądów czy oderwanych od rzeczywistości sformułowań :(.

    bono napisał/a:
    A przecież wywołana dyskusja nie ma udowodnić racje krytykującego a służyć odnowie i marginalizacji złych praktyk i nawyków w kościele.
    I bardzo pięknie, tylko już w którymś kolejnym poście próbuję się bezskutecznie doprosić o przedstawienie tych złych praktyk i nawyków. Bo póki co, to wygląda to jak wypowiedzi Kaczyńskiego, mówiącego że Tusk jest zły i że są na niego materiały, a gdy ktoś zapyta już o te materiały, bądź czego one dotyczą, to najczęściej zaczyna się lanie wody.

    Konkrety. Poproszę.

    bono napisał/a:
    W życiu cywilnym jak mamy burmistrza dość, wybieramy nowego. W kościele możemy jedynie pokazywać błędy "urzędnikowi kościelnemu", który popadł w rutynę, bądź omijać tą parafię.
    A pokazałeś kiedyś błędy danemu księdzu? Podszedłeś do niego i powiedziałeś, co Ci leży na wątrobie? Pomodliłeś się za niego? Oczywiście jako wierny Bogu chrześcijanin, odpowiedzialny za braci w wierze, niewątpliwie zrobiłeś to wszystko. Ale wolę jednak zapytać.

    Pozdrawiam,
    LR
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 02.05.2014 - 0:16
    Lambzer napisał/a:
    Wierząc w Boga, należy także przyjąć istnienie Szatana, który w identyczny sposób działa poprzez nasze sumienie i często w sprytny sposób "podszywa się" pod głos Boga. Obawiam się (tak naprawdę to nawet jestem tego pewien), że człowiekowi nie zawsze łatwo rozeznać (zakładając, że w ogóle bawi się w takie introspekcje!), czy podpowiedź pochodzi od Boga, czy od Szatana. I wtedy łatwo, bardzo łatwo jest pobłądzić.
    Dokładnie tak jest Nie jest łatwo rozeznać czy podpowiedź pochodzi od Boga czy człowieka. Na rekolekcjach ignacjanskich codziennie jest rozmowa osobista z kierownikiem duchowym w moim przypadku było to z księdzem. Na modlitwie rozważałem co zrobić z pewnym moim problemem w życiu religijnym. W myślach usłyszałem podpowiedź, która wydawała mi się trafna i dobra Doszedłem do wniosku że w takim razie nie ma co o tym gadać z księdzem. Jednak następnego dnia powróciłem na modlitwie do tego tematu i ... myśl: Przecież Ci już mówiłem. No właśnie myśl w której tonie brak pokoju serca. Szatan nieźle umie udawać Boga, ale jest w nim tyle złości, że nie potrafi udawać wewnętrznego pokoju. Zagadałem księdza, który podsunął mi bardzo trafne i jak się okazało skuteczne zalecenia. A to co przyszło mi namyśl odradzał w najbliższym czasie.
    1 Cytuj Zgłoś
  • 02.05.2014 - 0:24
    Mysleniczanin007 napisał/a:
    Czyli podążając Twoim tokiem myślenia Kosciół to kolejna instytucja usługowa - korzystam kiedy mie boli. Coroczny "przegląd" Kosciół zapewnia kolędą a koscielny "zus" płacimy z podatków (patrz konkordat) Wszystko się zgadza. Z tym ż ja o tym wiem juz od dawna.
    Wydaje mi się, że zinterpretowałeś moje zdanie wyrywając je z kontekstu (jeśli się mylę, to proszę popraw mnie albo wskaż miejsce na podstawie którego wysnuwasz takie wnioski). Owszem, Kościół przede wszystkim służy katolikom szafując sakramenty i pewnie pod tym względem można uważać go za usługodawcę. Wspominając o tym, że Jezus chodził do grzeszników, chciałem Ci uświadomić to, że naturalną rzeczą jest grzeszność ludzi Kościoła. Bo natura ludzka jest skłonna do grzechu głównie z powodu swoich słabości.

    Mysleniczanin007 napisał/a:
    Kontynuując kwestię Pisma Świętego, ciekawostką jest że tylko Nowy Testament uległ nowelizacji, proszę nie zapominać że zapisy Starego Testamentu nadal pozostają w posiadaniu protoplastów Chrześcijaństwa (bardzo poszukiwane w okresie krucjat). Izraelici mogą mówić o wielkim szczęściu, gdyby i Tora wpadła w ręce rycerzy krzyżowych, może i ona uleglą by "nowelizacji". Wujek Goebbels zawsze powtarzał po Juliuszu Cezarze : "Historię piszą zwycięzcy".
    Zaraz zaraz. Przyznam że na tym wykładzie mnie chyba musiało nie być :/ . Jeśli dobrze zrozumiałem, to w pełnym i późnym średniowieczu Pismo Święte (NT) zostało podrasowane, tak? Co w takim razie stało się z tymi wersjami, które dotarły do Europy na początku średniowiecza (a więc blisko 1000 lat wcześniej)? Zostały zmodyfikowane zaraz po tym, jak tu się pojawiły, czy też przy okazji krucjat programowo przewietrzono wszystkie skryptoria w całej Europie (chciałbym to zobaczyć!)? Żywo interesowałem się swego czasu tymi tematami, dlatego będę wdzięczny za podrzucenie źródeł Twojej wiedzy.

    Pozdrawiam,
    LR
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • 02.05.2014 - 0:27
    Mysleniczanin007 napisał/a:
    przecież Kosciół a zwłaszcza polscy hierarchowie zapewniają że JP2 nic nie wiedział o aferach pedofilii czy pladze homoseksualizmu wśród księży.
    O, do tego też bym poprosił o jakiś odsyłacz, chętnie poczytam, bo wydawało mi się, że było właśnie na odwrót.

    Mysleniczanin007 napisał/a:
    Jak się stoi wyprostowany z uniesioną głową można patrzeć w oczy, poznając całą prawdę o rozmówcy.
    Stary, płyta Ci się chyba zacięła ;P.

    Pozdrawiam,
    LR
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • 02.05.2014 - 0:37
    sh_ma, nie wiedziałem, że z Ciebie taki ananas! Żeby kościoły dewastować, nie ładnie! ;D

    sh_ma napisał/a:
    Rok temu poszedłem do ks proboszcza ze słowami krytyki, tylko nie wypowiedzianej wprost, a schowanej między wiersze. Mówiłem co mnie ostatnio mocno zaniepokoiło w kościele. Przyjął mnie życzliwie, wysłuchał, porozmawiał. I to było skuteczne. Oczekiwane przeze mnie zmiany nastąpiły.
    Hejterzy, bierzcie przykład.

    Tak naprawdę wystarczą dwie rzeczy: dobra wola i trochę odwagi. Niestety dzisiaj dla wielu jest to jednak zbyt dużo...

    Pozdrawiam,
    LR
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • 02.05.2014 - 1:02
    mieszkaniec napisał/a:
    Moim zdaniem to nie jazda po pijaku, chciwość, hazard czy nawet pedofilia jest problemem Kościoła katolickiego... Tym problemem jest pycha.
    No tak, pycha to ulubiony grzech Szatana, jak to stwierdził Al Pacino w Adwokacie Diabła. Z tym, że ten problem nie dotyczy tylko hierarchów Kościoła oraz duchowieństwa. On dotyczy wszystkich. Bo przecież z powodu tej samej pychy ludzie lubią mówić o tym, co złe w Kościele (i kolejny raz powtórzę - robią to błędnie, ponieważ W KOŚCIELE PRZEWAŻA DOBRO, A ZŁO POJAWIA SIĘ NA MARGINESIE, Z TYM ŻE MA LEPSZY PR). Dzięki wskazywaniu na domniemane zło, ludzie ci sami mogą czuć się jako lepsi, co łechta ich pychę :) .


    mieszkaniec napisał/a:
    Ja osobiście nie potrafię zrozumieć kultu świętych, watykańskiego przepychu bogactwa i dostojników Kościoła... purpura, złoto, biskupi, arcybiskupi, kardynałowie,
    Proszę, może chociaż Ty w końcu podasz te przykłady bogactwa w Kościele, bo za przeproszeniem, ale już mnie mdli od stałego powtarzania przez Was niepopartych niczym oskarżeń!


    mieszkaniec napisał/a:
    Podczas kiedy Jezus (na którego naukach opiera się religia chrześcijańska) nakłaniał do skromności i ubóstwa.
    Mógłbyś podrzucić jakiś cytacik dotyczący powyższego? Chętnie się z nim zapoznam.


    *********
    Tak mieszkańcu, bardzo bystrze spostrzegłeś, że Kościół jest organizacją hierarchiczną. Taką stworzył ją Chrystus, sam będąc niejako przywódcą Apostołów, a następnie przekazując władzę św. Piotrowi.

    I może Cię to zszokuje, ale tak samo hierarchiczne są wszystkie organizacje - KAŻDA FIRMA TEŻ MA SZEFA; szpitale dyrektorów, ordynatorów i przełożonych; rządy premierów, ministrów i wiceministrów; korporacje prezesów, dyrektorów i kierowników etc.

    I takie to dziwne? Tak działa cały świat

    *
    Porównanie hierarchiczności Kościoła do III Rzeszy...
    wybacz, bardzo ŻENUJĄCE, bardzo, nawet jak na Ciebie.
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • 02.05.2014 - 1:16
    mieszkaniec napisał/a:
    Tym obrządkom przewodniczył często wybrany wśród nich i przez nich przewodnik, ale i nie zawsze. W każdym razie była to prawdziwa wspólnota wiernych, spajanych wspólnym kultem np w chwili zaćmienia słońca (kiedy to zły duch rzekomo chciał zjeść gwiazdę dającą życie) albo podczas sztormu na morzu, gdzie Wikingowie wzywali imię Odyna... Albo po prostu oddając cześć pogańskim bożkom w kultach z których do dziś w Chrześcijaństwie przetrwało wiele obyczajów.
    Ekscytujesz się, jakbyś nigdy nie słyszał o akomodacji. I Kościół wcale się jej nie wypiera. Radzę poczytać coś na ten temat, zanim będziesz się o nim wypowiadał.


    mieszkaniec napisał/a:

    Jak nazwać wspólnotą strukturę w której największy przywódca wybierany jest w super tajnym głosowaniu za zamkniętymi drzwiami przez grupkę kolejnych przywódców powołanych na tę mistyczną okoliczność, gdzie każdy z tych przywódców namaszczany jest bez wiedzy, zgody i udziału szarej masy wiernych wyznawców, co z czasem dosięga kuriozum w którym do wsi przyjeżdża nowy proboszcz, którego zwierzchnictwo nad parafią nadane jest bez wiedzy, zgody i najmniejszego wpływu "wspólnoty" tej parafii? Wszystko za plecami wiernych, którzy nie mając nic do gadania mogą jedynie modlić się o "dobry wybór" papieża, proboszcza etc...
    A o Duchu Świętym słyszał?

    W sumie... to nawet dość cenna dla mnie wypowiedź, bo wyobraziłem sobie, co by było, gdyby to parafianie decydowali o wyborze proboszcza, biskupa i obsadzie pozostałych funkcji kościelnych.

    Już z samego praktycznego punktu widzenia bardzo dużą zaletą jest brak tych wyborów.

    Uważasz demokrację za idealny system? Idealny to był w starożytnej Grecji, gdzie z tego co pamiętam, i tak prawo głosu mieli wykształceni mieszkańcy, co przekładało się na przemyślane i zdrowe dla państwa decyzje polityczne. Spójrz na dzisiejszą sytuację Polski. Dobrobyt kraju w długim terminie jest niemożliwy, bo o jego zaprowadzeniu decydują ludzie, dla których najważniejszy jest horyzont krótkoterminowy (nażreć się od razu i nie zastanawiać nad jutrem). I weź tu wytłumacz takim, że potrzebne jest zaciśnięcie pasa aby np. przeprowadzić reformy w polityce finansowej. Fikcja.
    3 1 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 02.05.2014 - 10:32
    Hmm myślę że duże szanse w wyborach na biskupa miał by ojciec Rydzyk :-D
    I oto mieszkańcowi chodzi, aby Rydzyk został biskupem !!!
    1 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 02.05.2014 - 16:22
    Lambzer napisał/a:
    Użyłem wyrazu "pozostaje", bo miałem na myśli sytuację, gdy delikwent wyrazi skruchę i będzie chciał nadal pozostać przy Kościele i mu służyć jako kapłan. Wtedy pozostanie przeniesienie i - w zależności od przewinienia - ograniczenie obowiązków duszpasterskich. Bo jeśli otwarcie będzie chciał zerwać z tym co robi, to można go nawet i ekskomuniką przecież potraktować.

    ale tak, przede wszystkim miałem na myśli podkreślenie tego, że SAKRAMENTU ODEBRAĆ NIE MOŻNA. Żadnego.
    Pewnie że KK nie może, bo jak by to "wyglądało" dla wiernych.
    - "Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Małżeństwo przez was zawarte, ja powagą Kościoła potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen"
    Lepiej powiedzieć że nigdy takiej sytuacji nie było, to i problemu nie będzie. Proste rozwiązanie a jakież skuteczne i PRAWDZIWE !).

    czy o tym, że ksiądz udziela komukolwiek sakramentu małżeństwa (idiotyzm, przecież będąc księdzem nie może zawierać małżeństw!).
    Na każdym soborze coś tam majstrują by uniknąć małżeństw sekretnych oraz udowodnić że to Chrystus wpadł na pomysł że bez umiłowanego w Panu duszpasterza nie ma mowy o małżeństwie, zatem jeśli ksiądz nie udzieli parze ślubu, w świetle KK nie otrzymali oni sakramentu małżeństwa. Konkluzja jest chyba oczywista.

    Nie. Kościół nie daje rozwodów kościelnych! Sakramentów się nie wycofuje! Małżeństwa "udzielają" sobie narzeczeni!
    ad.1)Tak masz rację nie daje rozwodów.
    2) Sakramenty nie wycofuje a jak sam dowiodłeś strąca w niebyt niezaistnienia.
    3) Tak, tak powinno być, i nie potrzebna jest im do tego opłacona msza w Kościele, oczywiście KK widzi to zgoła inaczej.

    Zauważ drogi bonobo, że nieprawidłowe określenia wprowadzają w błąd i ugruntowują u ludzi nieprawidłowe pojmowanie spraw, dlatego warto w pewnych sprawach wyrażać się precyzyjnie.
    Owszem tak sytuacja może mieć miejsce.
    Kościół to nie supermarket, gdzie się coś kupuje, a później jak się znudzi, można to zareklamować. To nie zestaw zasad, spośród których możemy sobie wybrać to, co nam odpowiada, a resztę pozostawić na półce.
    A unieważnienie nie może być tożsame z pozbawieniem, bo nie można komuś zabrać czegoś, czego on nie otrzymał.
    "praktika jebiot teoriu"

    1 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 02.05.2014 - 16:28
    Lambzer napisał/a:
    Tylko co masz na myśli pisząc "laicki"? Chodzi Ci o katolików, czy o osoby "odcinające się" od wiary?
    Taki zbór praw który nawet muzułmaninowi dogodzi. Podołasz ? nie musi być dekalog.
    1 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 02.05.2014 - 16:36
    krakowianka78 napisał/a:
    Nie wiem jak w temacie ale napewno można żyć blisko Boga ale z dala od ludzi....
    ,
    Być może i można, każdy wybiera własna drogę, w rezultacie co rusz przecinając lub chwilowo wkraczając na wydreptane już w przeszłości przez ludzkość ścieżki.

    http://www.youtube.com/watch?v=enbCZOwJI_U
    1 1 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 02.05.2014 - 16:43
    Lambzer napisał/a:
    Wiesz, rzuciłeś zdanie (według mnie nieprawdziwe), no to się z tego teraz weź wytłumacz :D. Albo odwołaj :P.
    Nawet jakbym postawiłbym Cię metr przed złotym cielcem (ups... :/) przepraszam, przed złotym ołtarzem powiedziałbyś że wszystko jest ok. Więc cóż, pozostaniesz nieprzekonanym i kropka
    1 1 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 03.05.2014 - 0:38
    Już kilka krotnie wykazałeś jak znasz się na tym o czym piszesz. Do zawarcia ważnego sakramentu małżeństwa nie jest koniecznie potrzebny ksiądz! W pewnych szczególnych sytuacjach narzeczeni mogą sobie udzielić sakramentu małżeństwa bez obecności osoby duchowej.

    Co do stwierdzeń nieważności małżeństwa problem jest, ale nieco inny, na który zwraca uwagę wiele osób świeckich i duchowych w tym także papież Franciszek. Prawnicy bez skrupułów łasi na kasę podpowiadają małżonkom jak kłamać i fałszować dowody, aby uzuyskać papierek o stwierdzeniu niewazności małzeństwa. I tym sposobem ludzie z faktycznie ważnym sakramentem dostają stwierdzenie o nieważności.

    Z drugiej strony narzeczeni mają w dupie właściwie przygotowanie się do sakramentu małżeństwa i potem są tego skutki.

    Aha i jeszcze jedno bardzo ważne! To, że małżeństwo zostało zawarte w sposób nieważny i zostało to stwierdzone przed sądem kościelnym wcale nie oznacza, że te osoby muszą się rozejść i złaczyć się z nowymi osobami. Równie dobrze mogą postarać sie o uważnienie małżeństwa.

    I jeszcze przykład z życia dobrze mi znanych osób. Moja koleżanka wyszła za mąż Z informacji jakie posiadam wynikało by, że najprawdopodobniej cały czas zdradzał ją pod pretekstem pilnych wyjazdów do klientów. Jeżeli tak faktycznie było to czy słowa wypowiadane przed ołtarzem "ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwośc małżeńską" były szczere i prawdziwe? Jeżeli nie to i skarament małżeństwa nigdy nie był ważny, niezależnie od tego co jakiś sąd orzeknie lub nie. I nie jest tutaj ważne pytanie czy ją zdradził przed śłubem albo po ślubie, ale czy wypowiadając słowa przysięgi małżenskiej miał w planach ją zdradzać

    Z Bogiem!
    3 1 Cytuj Zgłoś
  • 03.05.2014 - 7:24
    @sh_ma
    dzięki za wyłożenie szczegółów:). Swoją drogą to w świetle tego, co napisałeś, ta nierozerwalność małżeństwa w praktyce wydaje się być fikcją, a sakramentu ludzie (podreślam że ludzie, a nie Kościół) nie traktują zbyt poważnie, za co zresztą później płacą niestety nie tylko oni sami, ale też i ich dzieci:(. Z jednej strony być może należałoby odstąpić od praktykowania instytucji unieważniania małżeństw, by podkreślić powagę tego sakramentu. Ale z drugiej... co zrobić z ludźmi, którzy rzeczywiście zostali skrzywdzeni przez narzeczonych nieważnie udzielających im sakramentu?

    Widzę na chwilę obecną dwa potencjalne rozwiązania:
    1. olać tych skrzywdzonych i nie unieważniać małżeństw. Skoro olali oni sakrament i niewłaściwie się do niego przygotowali, skoro nie poznali na tyle dobrze swoich narzeczonych, że dali im się oszukać, tzn. że ten element też sobie odpuścili. Oczywiście zaraz podniosą się głosy że Kościół zły itd., ale przecież pretensje powinni mieć przede wszystkim do rodziców, że ci olali sprawę nauczenia swoich dzieci tego, co naprawdę wartościowe.
    2. żeby uniknąć problemów z niewłaściwym przygotowaniem się do sakramentu, by uświadomić narzeczonym jego wagę, można jeszcze bardziej wyśrubować warunki uprawniające do jego przystąpienia (skoro księży formuje się wcześniej przez 6 lat, to czemu małżonkom ma wystarczyć nawet jeden weekend?). Oczywiście wtedy Kościół też będzie zły, bo wszystko utrudnia i robi to głównie po to, żeby wyciągnąć jeszcze więcej kasy.

    Tak źle, i tak też niedobrze. Pozostaje mieć nadzieję, że stwierdzane przez Kościół nieważne małżeństwa zdarzają się bardzo rzadko i są naprawdę bardzo drobiazgowo wcześniej badane...

    @bonobo
    mógłbyś jasno i klarownie wyłożyć te wszystkie swoje zaktualizowane sformułowania dotyczące sakramentu małżeństwa (np. w punktach, po kolei wszystko to, co pisałeś powyżej). Bo po tym, jak Ci ze sh_mą naprostowaliśmy kilka skrzywień, chyba zrobił Ci się mętlik i tak się zamotałeś, że przyznam że sam nie wiem już, o co Ci chodzi :/.

    Pozdrawiam,
    LR
    1 1 Cytuj Zgłoś
  • 03.05.2014 - 7:30
    bonobo napisał/a:
    Nawet jakbym postawiłbym Cię metr przed złotym cielcem (ups... :/) przepraszam, przed złotym ołtarzem powiedziałbyś że wszystko jest ok. Więc cóż, pozostaniesz nieprzekonanym i kropka
    Problem w tym, że nawet nie spróbowałeś...

    Ponawiam pytanie: gdzie Jezus potępił przepych?

    Bo ja znam scenę, w której pozwolił sobie NOGI umyć NAJDROŻSZYM olejkiem.

    Pozdrawiam,
    LR
    2 3 Cytuj Zgłoś
  • 03.05.2014 - 7:57
    bonobo napisał/a:
    ...i nie potrzebna jest im do tego opłacona msza w Kościele, oczywiście KK widzi to zgoła inaczej.
    "powagą Kościoła potwierdzam i błogosławię "

    A wyobraź sobie taką sytuację, że po dwóch tygodniach "chodzenia" ze sobą napalony Józek i zauroczona Wiesia stwierdzają, że się tak kochają, że chcą sobie udzielić małżeństwa. Kościół niepotrzebny, USC niepotrzebny, wielkie przyjęcie też niepotrzebne, bo liczy się przecież tylko miłość. Więc ustalają miejsce, romantyczny wieczór, biorą na świadków najbliższych przyjaciół wiernych aż po grób, wymyślają sobie przepiękne teksty ślubowania i przed samym Bogiem ślubują sobie wierność, miłość i uczciwość. Piękne, proste, praktyczne.

    Po kilku miesiącach Wiesia jednak stwierdza, że Józek nie jest aż tak uroczy i tak bogaty, więc mówi mu że tamto to było na żarty a teraz to chyba weźmie sobie ślub z Mietkiem.

    Czy ich wcześniejsze małżeństwo było ważne? Kto to potwierdzi? Świadkowie? Świadkowie też mogą powiedzieć, że to było tylko dla zabawy i zresztą to nie jest ich sprawa i nie będą się nikomu mieszać do tego, z kim ma być przez całe życie.

    Narzeczeni mogą sobie ślubować miłość nawet i bez księdza, tak. Ale jeślibyś nawet nie wierzył w Boga i cenność jego błogosławieństwa, to samo potwierdzenie przez Kościół faktu zawarcia małżeństwa, jest bardzo praktyczne. Oczywiście wiem, takie potwierdzenie jest możliwe także i w USC, ale państwo nie stoi na straży nierozerwalności małżeństwa.

    Pozdrawiam,
    LR
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • 03.05.2014 - 8:21
    Lambzer napisał/a:

    I bardzo pięknie, tylko już w którymś kolejnym poście próbuję się bezskutecznie doprosić o przedstawienie tych złych praktyk i nawyków.
    Konkrety. Poproszę.
    Pozdrawiam,
    LR
    Służę konkretami, ale nie wiem czy zadowolony z ujawniania praktyk swoich kolegów po fachu o których to praktykach środowisko znakomicie wie.

    A wiec oszustwo przy dotacjach z UE.
    Robicie (tut. proboszcz parafii z miasta x ) lipny plan na remont kościoła/ów, dostajecie fundusze, po czym przy kontrolach wychodzi, że te pieniądze poszły na zupełnie inne cele, bądź się rozpłynęły.
    Tutaj kler, odwołuje się do pobożności urzędnika kontrolującego, który daje się na to nabrać i poświadcza zwykłe oszustwo finansowe.
    Jest to praktyka powszechna, że kler oszukuje i wciąga w to przestępstwo bogu ducha winna osobę.
    2 3 Cytuj Zgłoś
  • 03.05.2014 - 8:26
    Lambzer napisał/a:


    A pokazałeś kiedyś błędy danemu księdzu? Podszedłeś do niego i powiedziałeś, co Ci leży na wątrobie? Pomodliłeś się za niego? Oczywiście jako wierny Bogu chrześcijanin, odpowiedzialny za braci w wierze, niewątpliwie zrobiłeś to wszystko. Ale wolę jednak zapytać.

    Pozdrawiam,
    LR
    Stosuję praktykę księży. Nigdy taki nie podchodzi do parafianina i mówi wprost: jesteś zły bo robisz źle to i to.
    Za to korzysta z tuby propagandowej jaka jest kazanie.
    Ja nie mam okazji do głoszenia kazań, dlatego wykorzystuje to forum.
    3 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 03.05.2014 - 10:08
    Z tego co słyszałem stwierdzenie nieważności małżeństwa troszkę czasu trwa.
    Pomysł, aby zapowiedzi trwały 6 miesięcy wynika właśnie z tego aby ograniczyć pochopne i niestety czasem nieważnie zawieranie małżeństw z powodu wpadki.
    1 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 03.05.2014 - 10:13
    To nie są konkrety! A tym bardziej nie są konkrety z naszej lokalnej społeczności, a o takie pytał LR.
    1 Cytuj Zgłoś
  • @gmail.com 03.05.2014 - 11:33
    Kościół strażnikiem moralności - Lambzer, większej hipokryzji to dawno nie czytałem...
    2 3 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 03.05.2014 - 13:34
    sh_ma napisał/a:
    Już kilka krotnie wykazałeś jak znasz się na tym o czym piszesz. Do zawarcia ważnego sakramentu małżeństwa nie jest koniecznie potrzebny ksiądz! W pewnych szczególnych sytuacjach narzeczeni mogą sobie udzielić sakramentu małżeństwa bez obecności osoby duchowej.
    To jest czy nie jest ?, z twoich słów wynika że jest, a marginalne szczególne przypadki prędzej czy później zostaną potwierdzone/zatwierdzone przez duchownych, zapis w kajecie, księdze itp. Chyba że jest inaczej, jeśli tak to poprosiłbym o rozwinięcie sytuacji przypadków szczególnych.
    Co do stwierdzeń nieważności małżeństwa problem jest, ale nieco inny, na który zwraca uwagę wiele osób świeckich i duchowych w tym także papież Franciszek. Prawnicy bez skrupułów łasi na kasę podpowiadają małżonkom jak kłamać i fałszować dowody, aby uzuyskać papierek o stwierdzeniu niewazności małzeństwa. I tym sposobem ludzie z faktycznie ważnym sakramentem dostają stwierdzenie o nieważności.
    Masz na myśli prawników kościelnych ? sprawy unieważnień prowadzą duchowni i to oni mogą podpowiadać jak powinna przedstawiać sytuacje strona zainteresowana (anulowaniem sakramentu) by mędrcy w piśmie za sprawą ducha świętego unieważnili małżeństwo.

    Z drugiej strony narzeczeni mają w dupie właściwie przygotowanie się do sakramentu małżeństwa i potem są tego skutki.
    Nawet nie o przygotowanie tu chodzi, ale chętnie poczytam jakie toż to powinno być przygotowanie katolika do małżeństwa.
    Aha i jeszcze jedno bardzo ważne! To, że małżeństwo zostało zawarte w sposób nieważny i zostało to stwierdzone przed sądem kościelnym wcale nie oznacza, że te osoby muszą się rozejść i złaczyć się z nowymi osobami. Równie dobrze mogą postarać sie o uważnienie małżeństwa.
    To miło że KK pozwala mi być ze sobą pomimo nieformalnego już związku, i ciekaw jestem jak ksiądz będzie na nich patrzył gdy podejdą do komuni posilić zdruzgotaną dusze.
    I jeszcze przykład z życia dobrze mi znanych osób. Moja koleżanka wyszła za mąż Z informacji jakie posiadam wynikało by, że najprawdopodobniej cały czas zdradzał ją pod pretekstem pilnych wyjazdów do klientów. Jeżeli tak faktycznie było to czy słowa wypowiadane przed ołtarzem "ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwośc małżeńską" były szczere i prawdziwe? Jeżeli nie to i skarament małżeństwa nigdy nie był ważny, niezależnie od tego co jakiś sąd orzeknie lub nie. I nie jest tutaj ważne pytanie czy ją zdradził przed śłubem albo po ślubie, ale czy wypowiadając słowa przysięgi małżenskiej miał w planach ją zdradzać
    To już jak pytania typu: Czy Jezus był dobrym mężem, oraz czy Magdalena w czasach dzisiejszych byłaby przez KK nazwana dobrą żoną.

    --

    Lambzer napisał/a:
    Bo ja znam scenę, w której pozwolił sobie NOGI umyć NAJDROŻSZYM olejkiem.
    ehhh... a ja słyszałem że dał się nawet przyodziać w purpurę.

    mógłbyś jasno i klarownie wyłożyć te wszystkie swoje zaktualizowane sformułowania dotyczące sakramentu małżeństwa (np. w punktach, po kolei wszystko to, co pisałeś powyżej). Bo po tym, jak Ci ze sh_mą naprostowaliśmy kilka skrzywień, chyba zrobił Ci się mętlik i tak się zamotałeś, że przyznam że sam nie wiem już, o co Ci chodzi :/.
    Proponuje poczytać raz jeszcze cały wątek uwzględniając jego temat. A później jak masz ochotę to szperaj po księgach i pismach szukając odzwierciedlenia sensu lub bezsensu w moich wypowiedziach.

    Lambzer napisał/a:
    "powagą Kościoła potwierdzam i błogosławię "
    A wyobraź sobie taką sytuację, że po dwóch tygodniach "chodzenia" ze sobą napalony Józek i zauroczona Wiesia stwierdzają, że się tak kochają, że chcą sobie udzielić małżeństwa. Kościół niepotrzebny, USC niepotrzebny, wielkie przyjęcie też niepotrzebne, bo liczy się przecież tylko miłość. Więc ustalają miejsce, romantyczny wieczór, biorą na świadków najbliższych przyjaciół wiernych aż po grób, wymyślają sobie przepiękne teksty ślubowania i przed samym Bogiem ślubują sobie wierność, miłość i uczciwość. Piękne, proste, praktyczne.
    :) kościelny by nie zarobił, remiza świeciła by pustkami a potencjalni goście weselni zaoszczędziliby kilka stówek...
    Po kilku miesiącach Wiesia jednak stwierdza, że Józek nie jest aż tak uroczy i tak bogaty, więc mówi mu że tamto to było na żarty a teraz to chyba weźmie sobie ślub z Mietkiem.
    I dupa zbita.
    Czy ich wcześniejsze małżeństwo było ważne? Kto to potwierdzi? Świadkowie? Świadkowie też mogą powiedzieć, że to było tylko dla zabawy i zresztą to nie jest ich sprawa i nie będą się nikomu mieszać do tego, z kim ma być przez całe życie.
    Widzisz kochany, Ty uważasz że sakrament jest nadawany przez Boga raz i nieodwołalnie... ja twierdzę że jeśli na Ciebie spłynie to musisz podołać go w sobie utrzymać.
    Narzeczeni mogą sobie ślubować miłość nawet i bez księdza, tak. Ale jeślibyś nawet nie wierzył w Boga i cenność jego błogosławieństwa, to samo potwierdzenie przez Kościół faktu zawarcia małżeństwa, jest bardzo praktyczne. Oczywiście wiem, takie potwierdzenie jest możliwe także i w USC, ale państwo nie stoi na straży nierozerwalności małżeństwa.
    Praktyczny to może być dobry dekalog a nie potwierdzenie przez KK jakiegoś związku.
    1 1 Cytuj Zgłoś
  • 03.05.2014 - 14:28
    sh_ma napisał/a:
    To nie są konkrety! A tym bardziej nie są konkrety z naszej lokalnej społeczności, a o takie pytał LR.
    Chciałbyś abym podał imiona nazwiska i adres?- nie prowokuj.
    "nie są konkrety z naszej lokalnej społeczności,-"Ryba gnije od głowy!
    1 Cytuj Zgłoś
  • 03.05.2014 - 15:20
    bono napisał/a:
    Służę konkretami, ale nie wiem czy zadowolony z ujawniania praktyk swoich kolegów po fachu o których to praktykach środowisko znakomicie wie.
    Jesteś księdzem?

    bono napisał/a:
    Robicie...
    Ja jestem? :D

    bono napisał/a:

    A wiec oszustwo przy dotacjach z UE.
    Robicie (tut. proboszcz parafii z miasta x ) lipny plan na remont kościoła/ów, dostajecie fundusze, po czym przy kontrolach wychodzi, że te pieniądze poszły na zupełnie inne cele, bądź się rozpłynęły.
    Tutaj kler, odwołuje się do pobożności urzędnika kontrolującego, który daje się na to nabrać i poświadcza zwykłe oszustwo finansowe.
    Jest to praktyka powszechna, że kler oszukuje i wciąga w to przestępstwo bogu ducha winna osobę.
    Jeśli widzisz gdzieś fraudy, to koniecznie zgłaszaj to odpowiednim organom, tym bardziej że jesteś taki obywatelski i żyjący zgodnie z Bożymi zasadami.

    Szczerze powiedziawszy to nie słyszałem o tej historii którą opisujesz, więc podaj może jakieś szczegóły (jak się wstydzisz na forum, to możesz na priv :p). Z tego co wiem, to jeśli się nie wykorzysta środków unijnych zgodnie z przeznaczeniem, to trzeba je zwrócić, więc po kontroli chyba tak się powinno stać.

    Pozdrawiam,
    LR
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • 03.05.2014 - 16:25
    Lambzer napisał/a:
    Z tego co wiem, to jeśli się nie wykorzysta środków unijnych zgodnie z przeznaczeniem, to trzeba je zwrócić, więc po kontroli chyba tak się powinno stać.

    Pozdrawiam,
    LR
    Tylko, że urzędnik, katolik chce być "fer" wobec swojego autorytetu i poświadcza nieprawdę, stając się tym samym współodpowiedzialnym wyłudzenia pieniędzy.

    Ale znamy przypadki, że pieniądze z przęstępstęwa od przestępców trafiały do kościoła.
    Jakoś po wykryciu, że pochodzą z oszustwa, nigdy nie były oddawane poszkodowanym ( Amber Gold)
    1 2 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 03.05.2014 - 19:57
    Pisałem o prawnikach świeckich.
    1 Cytuj Zgłoś
  • 03.05.2014 - 23:43
    bono napisał/a:
    Stosuję praktykę księży. Nigdy taki nie podchodzi do parafianina i mówi wprost: jesteś zły bo robisz źle to i to.
    Za to korzysta z tuby propagandowej jaka jest kazanie.
    Ja nie mam okazji do głoszenia kazań, dlatego wykorzystuje to forum.
    Powinszować, święta racja, skoro oni tak robią, to Ty też tak rób, brawo! [sarkazm]

    A tak na poważnie, to:
    1. jeśli chcesz zmieniać świat, to zacznij od siebie. W tym przypadku w ten sposób, że:
    2. zawsze możesz tym wszystkim złym księżom dać dobry przykład, żeby poszło im w pięty - wtedy na pewno będziesz miał dodatkowe punkty do lansu;
    3. ksiądz nie musi podchodzić, bo to parafianin sam przychodzi - do spowiedzi, i tam dostaje zjebkę. Sam swego czasu smęciłeś, że Ci ksiądz na spowiedzi zwrócił uwagę, że coś tam źle robisz.
    4. skoro tak bardzo jesteś oburzony łamaniem zasad danych przez Jezusa, to może powinieneś sam się do nich stosować? Dokładnie chodzi mi tutaj o jego wskazania, żeby:
    a) widząc zło innych, zwracać najpierw uwagę w rozmowie w cztery oczy;
    b) nadstawić drugi policzek (w domyśle nie odpowiadać tym samym złem, jakiego się stało ofiarą).

    Już nawet nie pytam o jakieś przykłady związane z drugim Twoim zdaniem, bo już za bardzo przywykłem do Twoich kłamstw...

    Pozdrawiam,
    LR
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • 03.05.2014 - 23:54
    Mysleniczanin007 napisał/a:
    Kościół strażnikiem moralności - Lambzer, większej hipokryzji to dawno nie czytałem...
    A ja dawno już nie znalazłem aż tylu błędów logicznych w tak krótkiej wypowiedzi :P :

    1) hipokryzja jest wtedy, jeśli ktoś mówi coś innego, a robi coś innego. Nie mogę być hipokrytą mówiąc coś, co nie dotyczy mnie samego, bo:
    2) jestem członkiem Kościoła, ale nie Kościołem...;
    3) Kościół sam w sobie nie ma w sobie hipokryzji, bo jest instytucją budowaną przez wielu ludzi pociąganych przez nazwijmy to pewną ideę; to tylko niektórzy ludzie należący do Kościoła mówią jedno, a robią drugie, ale:
    4) nie wszyscy ludzie należący do Kościoła są hipokrytami, więc nieprawdziwe jest zdanie że budowana przez nich instytucja jest "hipokrytyczna", a dodatkowo:
    5) nawet ci, którzy będąc w Kościele są hipokrytami, nie są Kościołem.

    (a mówią że średniowiecze było ciemnotą, podczas gdy tam każda nauka zaczynała się od logiki, dzięki której ludzie uczyli się budować logiczne zdania i wyciągać sensowne wnioski. Dziś uczą tego chyba tylko na prawie, filologiach, filozofiach i pewnie teologii. Przydałoby się to tłuc już na poziomie liceum, eh...).

    Pozdrawiam,
    LR
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • 04.05.2014 - 0:02
    bonobo napisał/a:

    Widzisz kochany, Ty uważasz że sakrament jest nadawany przez Boga raz i nieodwołalnie... ja twierdzę że jeśli na Ciebie spłynie to musisz podołać go w sobie utrzymać.
    Chyba porypały Ci się sakramenty... zacytuj, gdzie stwierdziłem, że małżeństwo jest nadawane przez Boga raz i nieodwołalnie???

    Sakramentu małżeństwa udziela narzeczony narzeczonej i narzeczona narzeczonemu.

    A podołanie w utrzymaniu sakramentu to mi się kojarzy z Bierzmowaniem i z Pojednaniem (ewentualnie z Komunią św., jeśliby kogoś brało na wymioty ;) ).

    I dziwisz się, że trudno znaleźć spójność w Twoich wywodach...

    Pozdrawiam
    LR
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • @gmail.com 04.05.2014 - 1:10
    Lambzer napisał/a:
    A ja dawno już nie znalazłem aż tylu błędów logicznych w tak krótkiej wypowiedzi :P :

    1) hipokryzja jest wtedy, jeśli ktoś mówi coś innego, a robi coś innego. Nie mogę być hipokrytą mówiąc coś, co nie dotyczy mnie samego, bo:
    2) jestem członkiem Kościoła, ale nie Kościołem...;
    3) Kościół sam w sobie nie ma w sobie hipokryzji, bo jest instytucją budowaną przez wielu ludzi pociąganych przez nazwijmy to pewną ideę; to tylko niektórzy ludzie należący do Kościoła mówią jedno, a robią drugie, ale:
    4) nie wszyscy ludzie należący do Kościoła są hipokrytami, więc nieprawdziwe jest zdanie że budowana przez nich instytucja jest "hipokrytyczna", a dodatkowo:
    5) nawet ci, którzy będąc w Kościele są hipokrytami, nie są Kościołem.

    (a mówią że średniowiecze było ciemnotą, podczas gdy tam każda nauka zaczynała się od logiki, dzięki której ludzie uczyli się budować logiczne zdania i wyciągać sensowne wnioski. Dziś uczą tego chyba tylko na prawie, filologiach, filozofiach i pewnie teologii. Przydałoby się to tłuc już na poziomie liceum, eh...).

    Pozdrawiam,
    LR
    Zgodzę sie ze stwierdzeniem że Średniowiecze było okresem największego rozkwitu Kościoła. Reszta Twojej wypowiedzi stanowi lekceważące podejście do rozmówcy. Nawiąże jedynie do kontekstu - brak odpowiedzialności tłumaczony pseudo-filozoficznym elaboratem. Ja rozumiem że jesteśmy tylko ludźmi ale wydaje mi się że składanie ślubów zobowiązuje. Reasumując, wyrzuciłeś do kosza takie wartości jak wspólnota, zaufanie i honor. Została jedynie integracja która zamiata pod dywan prawdziwe oblicze tej instytucji. Znam fantastycznych klechów z ktorymi można porozmawiać jednak nie na wszystkie tematy, widocznie odpowiedzialność za błedy wspólnoty powoduje zmowę milczenia.

    Ciekawym faktem jest że moją przygodę z Kościołem zakończyłem właśnie na poziomie liceum. Widocznie systemy decyzyjne i pożegnanie z kolektywnym myśleniem u niektórych załączają sie dużo wcześniej. Niemniej jednak dziękuję za wyczerpującą analizę mojej wypowiedzi.
    2 2 Cytuj Zgłoś
  • 04.05.2014 - 8:03
    Lambzer napisał/a:


    Już nawet nie pytam o jakieś przykłady związane z drugim Twoim zdaniem, bo już za bardzo przywykłem do Twoich kłamstw...

    Pozdrawiam,
    LR
    Jak ty łatwo rzucasz oskarżenia!!
    Sam jesteś kłamcom i manipulatorem, myślisz że piszesz do mohera?

    W propagandzie sukcesów kościoła jesteś mistrzem, sekretarze propagandy z PRL to przy tobie dzieci błądzące we mgle. To tyle.

    Natomiast, moje zdanie o takich pokrętnych reprezentantach kościoła jest proste,

    -całe zło nie jest naszym dziełem, my jesteśmy dobrem, napiętnujemy zło u naszych owieczek. Nas nie wolno ruszyć, bo my jesteśmy poza krytyką. Poddanych należy trzymać za mordę!
    Inną sprawą są niewierzący, z nimi to my się liczymy i oni są podmiotem dialogu, z nimi to się da załatwić to i owo i wcale nie są tacy źli.

    Przykład. Wpływowy sąsiad przyjmuje zawsze księdza po kolędzie. Ksiądz gdy jest u mnie o sąsiedzie wypowiada się zawsze bardzo dobrze i tak jest co roku. Tylko, że ten sąsiad jest ateistą i byłym komuchem.
    W tym roku znowu był zachwyt nad sąsiadem, na co ja mówię, ale przecież ten ..... nie chodzi do kościoła, a ksiądz na to: e chyba chodzi.
    Drugi przykład z Rzymu:
    Wchodzimy do w katakumby. Obsługuje nas polski zakonnik. Wykupiliśmy bilety po 8 euro.
    -
    tu jest to, a tam jest tamto i po pięciu min. - tu jest koszyczek to zrzućcie się na misje.

    Grupie opadła szczęka, że zapłacili za nic. Zwrócili się do rezydenta, rezydent interweniował u oprowadzającego zakonnika, a ten wyszedł do nas i publicznie nas przeprosił za to że:

    nie wiedział, że jesteśmy grupą cywilną a nie pielgrzymami. (poddanych zawsze tak traktujemy)

    Twoja "nauka" mój drogi manipulatorze, jest tak mocna i przekonywująca, że od dzisiaj każdy ksiądz będzie dla mnie guru i nadczłowiekiem, moim autorytetem
    i jak będzie robił szwindle, przyjmę to z pokorą i będę się za niego modlił, gdy będzie spał z kobietą zadbam aby się to nie wydało, gdy będzie molestował dzieci zaświadczę że to nie było molestowanie.
    Dla dobra kościoła przyjmę każde oszustwo, świństwo, kłamstwo, manipulację i zboczenie z pokorą-dla dobra wiary i kościoła i przestane się zastanawiać czy to ma sens.
    Zakoduję w swoich pobożnych myślach-widocznie bóg tak chciał
    i będę marzył o tym aby księża w stosunku do wiernych zachowywali się z identyczną tolerancją.
    Niech to działa w obie strony. Grzeszmy i wybaczajmy.
    1 4 Cytuj Zgłoś
  • 04.05.2014 - 8:31
    bono napisał/a:
    jak będzie robił szwindle, przyjmę to z pokorą i będę się za niego modlił, gdy będzie spał z kobietą zadbam aby się to nie wydało, gdy będzie molestował dzieci zaświadczę że to nie było molestowanie.
    Dla dobra kościoła przyjmę każde oszustwo, świństwo, kłamstwo, manipulację i zboczenie z pokorą-dla dobra wiary i kościoła i przestane się zastanawiać czy to ma sens.
    I czemu znów kłamiesz na temat tego, co faktycznie pisze? Przecież wspominałem, że jeśli widzisz zło, to powinieneś grzeszącemu zwrócić uwagę.

    Odpowiedz czemu znów kłamiesz na mój temat.
    3 1 Cytuj Zgłoś
  • 04.05.2014 - 8:44
    Lambzer napisał/a:
    I czemu znów kłamiesz na temat tego, co faktycznie pisze? Przecież wspominałem, że jeśli widzisz zło, to powinieneś grzeszącemu zwrócić uwagę.

    Odpowiedz czemu znów kłamiesz na mój temat.
    I czemu znów kłamiesz na temat tego, co faktycznie pisze?
    2 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 04.05.2014 - 10:40
    A wracając do tematu. Jestem przekonany, że wolą Boga jest abyśmy żyli w Kościele przez duże K. Nie dziwi mnie jednak, że niektórzy z różnych powodów nie mają na to ochoty. Troszkę także na podstawie własnych doświadczeń. Należy sobie jednak zdawać sprawę, że życie poza wspólnotą Kościoła, albo nie chodzenie do kościoła (przy obecnie panujących warunkach w Polsce) nie jest zgodne z Jego wolą.

    Przypominam również, że gdy jest mowa o Kościele to nie tylko jest mowa o księżach. Wspólnota Kościoła, to nie tylko księża ale także, a może przede wszystkim osoby świeckie. Tutaj widać troszkę jakie jest podejście krytykujących, którzy widzą, że rola świeckich w Kościele jest zbyt mała, a nie chcą zauważyć i pochwalić, że co prawda powoli ale rola świeckich jest coraz bardziej doceniana i zwiększana. Także w naszej lokalnej społeczności. I nie jest to kwestia tylko ostatnich lat , ale już półwiecza co najmniej. Poczynając od właśnie ogłoszonego świętym Jana XXIII, św. Kardynała Karola, Sługę Bożego ks. Blachnickiego, kardynała Macharskiego i wielu innych.
    2 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 04.05.2014 - 12:35
    sh_ma napisał/a:
    Pisałem o prawnikach świeckich.
    A już myślałem że coś się zmieniło i dają zarobić wykwalifikowanym w prawie świeckim papugą. Moim skromnym zdaniem cały ten proceder to kpina i farsa z dwojga dorosłych ludzi.

    Lambzer napisał/a:
    Chyba porypały Ci się sakramenty... zacytuj, gdzie stwierdziłem, że małżeństwo jest nadawane przez Boga raz i nieodwołalnie???
    Porypać to się mogą gówniarze na domówce.
    Nie napisałeś, że przez Boga ale "SAKRAMENTU ODEBRAĆ NIE MOŻNA. Żadnego." najwyraźniej mylnie wywnioskowałem iż Ty jako czynny przedstawiciel KK prócz ziemskich zwierzchników wiesz że nad nimi jak i nad Tobą czuwa stwórca. Skoro tak to w jego imieniu duchowni błogosławią młodym czyż nie ?
    Sakramentu małżeństwa udziela narzeczony narzeczonej i narzeczona narzeczonemu.
    Więc po kij im jeszcze cały ceremoniał w KK skoro według Ciebie sami się namaszczają - gdybyśmy się trzymali tylko tego fragmentu posługi kościelnej mógłbyś nawet przytaknąć na pytanie zadane w tym temacie.
    A podołanie w utrzymaniu sakramentu to mi się kojarzy z Bierzmowaniem i z Pojednaniem (ewentualnie z Komunią św., jeśliby kogoś brało na wymioty ;) ).
    lubię sushi, a Ty ?
    I dziwisz się, że trudno znaleźć spójność w Twoich wywodach...
    Dla obytych w piśmie, mogą faktycznie stanowić problem.
    2 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 04.05.2014 - 12:48
    sh_ma napisał/a:
    A wracając do tematu. Jestem przekonany, że wolą Boga jest abyśmy żyli w Kościele przez duże K. Nie dziwi mnie jednak, że niektórzy z różnych powodów nie mają na to ochoty. Troszkę także na podstawie własnych doświadczeń. Należy sobie jednak zdawać sprawę, że życie poza wspólnotą Kościoła, albo nie chodzenie do kościoła (przy obecnie panujących warunkach w Polsce) nie jest zgodne z Jego wolą.
    Każda religia skupia ludzi i wiąże ich w swoich doktrynach, muzułmanin odwiedza meczet, katolik kościół, buddysta świątynie itd. Może nie chodzi tu o samo uczęszczanie do budynków i bezrefleksyjne klepanie modłów a sam fakt wspólnoty w której ludzie chcą egzystować.
    Przypominam również, że gdy jest mowa o Kościele to nie tylko jest mowa o księżach. Wspólnota Kościoła, to nie tylko księża ale także, a może przede wszystkim osoby świeckie. Tutaj widać troszkę jakie jest podejście krytykujących, którzy widzą, że rola świeckich w Kościele jest zbyt mała, a nie chcą zauważyć i pochwalić, że co prawda powoli ale rola świeckich jest coraz bardziej doceniana i zwiększana. Także w naszej lokalnej społeczności. I nie jest to kwestia tylko ostatnich lat , ale już półwiecza co najmniej. Poczynając od właśnie ogłoszonego świętym Jana XXIII, św. Kardynała Karola, Sługę Bożego ks. Blachnickiego, kardynała Macharskiego i wielu innych.
    I będzie coraz większa, w najbliższych czasach (jeśli nie nastąpi wojenna zawierucha) ławy kościelne będą świecić pustkami i już nie wystarczą datki wiernych oraz dotowanie państwa czy też wyprzedaż majątków kościelnych by wszystkie te świątynie utrzymać.
    Cytuj Zgłoś
  • 04.05.2014 - 23:06
    Mysleniczanin007 napisał/a:
    Reszta Twojej wypowiedzi stanowi lekceważące podejście do rozmówcy.
    Czyżbyś się poczuł urażony? Merytoryczna dyskusja opiera się na atakowaniu argumentów a nie osób je wypowiadających.

    Zauważ że ja wypunktowałem nie Ciebie, tylko Twoją wypowiedź, by wykazać Ci że Twój zarzut dotyczący mojej wypowiedzi jest błędny.

    Zatem nie powinieneś brać do siebie niczego z tego, co napisałem.

    Swoją drogą, lekceważące byłoby, jeślibym w ogóle odpuścił sobie Twoją uwagę i nic do niej nie napisał (a Ty tak zrobiłeś z kilkoma moimi postami/pytaniami...), a poświęciłem jej dość dużo uwagi.

    Pozdrawiam,
    LR
    2 2 Cytuj Zgłoś
  • 04.05.2014 - 23:23
    Mysleniczanin007 napisał/a:
    Zgodzę sie ze stwierdzeniem że Średniowiecze było okresem największego rozkwitu Kościoła.
    Nic takiego nie napisałem!!!

    Zresztą nawet tak nie uważam, więc proszę nie nadinterpretować moich wypowiedzi (znów kłania się logiczne wnioskowanie przyczynowo-skutkowe).

    Mysleniczanin007 napisał/a:
    Nawiąże jedynie do kontekstu - brak odpowiedzialności tłumaczony pseudo-filozoficznym elaboratem. Ja rozumiem że jesteśmy tylko ludźmi ale wydaje mi się że składanie ślubów zobowiązuje. Reasumując, wyrzuciłeś do kosza takie wartości jak wspólnota, zaufanie i honor. Została jedynie integracja która zamiata pod dywan prawdziwe oblicze tej instytucji. Znam fantastycznych klechów z ktorymi można porozmawiać jednak nie na wszystkie tematy, widocznie odpowiedzialność za błedy wspólnoty powoduje zmowę milczenia.
    Obawiam się, że zbyt dużo w powyższym skrótów myślowych, bym odważył się odpowiadać - nie chcę opatrznie interpretować tego, o co naprawdę Ci chodzi
    - gdzie dostrzegasz brak odpowiedzialności?
    - jasne że składanie ślubów zobowiązuje, ale do czego w tym miejscu pijesz?
    - w którym miejscu wyrzucam do kosza wartości? (tu dopuszczasz się wycieczki pod adresem współrozmówcy, co nie powinno mieć w dyskusji miejsca. Co możesz wiedzieć na temat mojego systemu zasad poza tym, co sobie sam na ten temat wymyślisz? Jeśli już chcesz takie coś napisać, to bezpieczniej jest zacząć od: "wydaje mi się", "mam wrażenie" itp.)
    - a to ciekawe z tymi klechami... Skąd wiesz, że nie można z nimi o wszystkim porozmawiać? Zadałeś pytanie i oni nie odpowiedzieli? Popatrzyli w sufit, zmieszali się i sprytnie zmienili temat? Trochę trudno mi w to uwierzyć, bo sam jak mam z czymś problem, to pytam się o ich zdanie w danej kwestii i na ogół nie unikają dyskusji.

    Mysleniczanin007 napisał/a:
    Widocznie systemy decyzyjne i pożegnanie z kolektywnym myśleniem u niektórych załączają sie dużo wcześniej.
    Wiesz, teraz to już nie liceum, ale gimbaza sama sobie decyduje i robi wszystko po swojemu. Warto się jednakże zastanowić, czy wybory te są słuszne...

    Pozdrawiam,
    LR
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • 04.05.2014 - 23:46
    bono napisał/a:
    Jak ty łatwo rzucasz oskarżenia!!
    Jak Ty łatwo dajesz się wystawiać na oskarżenia :P.
    W tym przypadku użyłeś kwantyfikatora "NIGDY" - skąd pewność, że taka sytuacja nigdy nie mogła mieć miejsca?

    bono napisał/a:
    Sam jesteś kłamcom i manipulatorem,
    Masz na to jakieś dowody? Coś zacytuj może, bo na razie wygląda to jak bezpodstawne ujadanie:(.

    A, "kłamcom" to jest 3 osoba liczby mnogiej. Natomiast 2 osoba liczby pojedynczej, której chyba chciałeś użyć brzmi "kłamcą". (jak Ty się dorobiłeś tej szóstki z polskiego?)

    bono napisał/a:

    W propagandzie sukcesów kościoła jesteś mistrzem, sekretarze propagandy z PRL to przy tobie dzieci błądzące we mgle. To tyle.
    No domyślam się że to tyle, bo na dowody ponownie nie ma co liczyć. A szkoda, przynajmniej może dowiedziałbym się, nad czym powinienem popracować, żeby się poprawić:(.

    :P



    bono napisał/a:
    -całe zło nie jest naszym dziełem, my jesteśmy dobrem, napiętnujemy zło u naszych owieczek. Nas nie wolno ruszyć, bo my jesteśmy poza krytyką. Poddanych należy trzymać za mordę!
    Inną sprawą są niewierzący, z nimi to my się liczymy i oni są podmiotem dialogu, z nimi to się da załatwić to i owo i wcale nie są tacy źli.
    Już kiedyś Ci tłumaczyłem że jesteś w błędzie, nie podjąłeś dyskusji wtedy bo nie miałeś argumentów, a dalej powtarzasz swoje. Jesteś fanatykiem?


    I te Twoje przykłady...

    1. Podziwiam troskę o sąsiadów, wspaniale że kultywujesz tradycję pilnowania tego, co robią inni. A zły ksiądz faktycznie nie dostrzega zła, a tylko dobro widzi. Zamiast napiętnować to chwali. Co za łotr! I pewnie jakieś lewe interesy z sąsiadem prowadzi!
    2. Faktycznie domaganie się datku nie wygląda najlepiej, ale co? Poczułeś się obrażony? Przecież zostałeś PUBLICZNIE PRZEPROSZONY. Zakonnik dodatkowo też wyjaśnił powód swojej pomyłki. Bo pewnie nie wiesz, ale bycie pielgrzymem wiąże się z wyrzeczeniami: trudem podróży, często postem no i przede wszystkim z jałmużną. No to wyjaśnił wam zakonnik, że biorąc was za pielgrzymów oczywistym dla niego było, że będziecie chcieli zostawić jakieś pieniądze. Popełnił błąd w swojej ocenie, za co was przeprosił. Fakt że zrobił to w dość ironiczny sposób, ale cóż zrobić. Chcesz sądzić ludzi? Zostaw to Panu Bogu (podobno w niego wierzysz...)

    Pozdrawiam,
    LR
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • 05.05.2014 - 0:09
    bonobo napisał/a:
    Porypać to się mogą gówniarze na domówce.
    Jak widzisz, nie tylko, bo:

    bonobo napisał/a:
    w jego [Stwórcy] imieniu duchowni błogosławią młodym czyż nie ?
    No właśnie nie :P, bo :
    1. błogosławieństwo "W Imię Ojca...", to nie to samo co "W imieniu Ojca...". To tak jakbyś mylił kompromis z kompromitacją... Zauważ też, że tak błogosławić mogą nie tylko księża!
    2. Jeszcze większa różnica jest między błogosławieniem i ślubowaniem. TO NIE JEST TO SAMO.

    bonobo napisał/a:
    Więc po kij im jeszcze cały ceremoniał w KK skoro według Ciebie sami się namaszczają
    A po co jest ceremoniał pasowania na ucznia, studenta itp., przysięgi wojskowe, cały ceremoniał przyrzeczeń składanych przez prezydentów elektów?

    Zgaduję, że nie wiesz, a odpowiedź jest prosta: żeby wiedzieli, jak to zrobić tak, by miało nie tylko ręce i nogi, ale znamiona pełnego i kompletnego aktu woli. Przecież w trakcie ślubu narzeczeni mogą sobie wyskoczyć z własnymi tekstami ślubowania! I myślisz, że z tego korzystają? W życiu się z czymś takim nie spotkałem... (służyłem swego czasu jako ministrant na wielu ślubach, a później już rzadziej uczestniczyłem jako gość ślubów przyjaciół i rodziny, i wszyscy jechali ten sam tekst).

    bonobo napisał/a:

    lubię sushi, a Ty ?
    śledzika, z wódeczką :D

    Zdrowie!
    LR
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • 05.05.2014 - 9:09
    Jak zjeść ciastko i mieć ciastko czyli jak być blisko Boga nie stosując się do jego wskazówek i Przykazań np. być po rozwodzie i przyjmować Komunię Św?Wykorzystywać np.pracowników i mówić że jest się dobrym katolikiem,wytykać innym że liczy się dla nich tylko pieniądz a samemu unikać płacenia podatków ,kombinować jak się da ,oszukiwać byle jak najwięcej zarobić i mówić że wszystko OK-to ja jestem prawdziwym katolikiem a np. "mohery" to zacofane,zabobonne fanatyczki pewnego księdza.
    Kościół toruński to sekta a łagiewnicki jest OK a najlepiej gdyby Kościół stosował się do nauk GW i profesorów z SLD.
    3 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 05.05.2014 - 9:50
    Lambzer napisał/a:
    Jak widzisz, nie tylko, bo:

    No właśnie nie :P, bo :
    1. błogosławieństwo "W Imię Ojca...", to nie to samo co "W imieniu Ojca...". To tak jakbyś mylił kompromis z kompromitacją... Zauważ też, że tak błogosławić mogą nie tylko księża!
    2. Jeszcze większa różnica jest między błogosławieniem i ślubowaniem. TO NIE JEST TO SAMO.
    1) :) ajjj to wielka szkoda dla kościoła, no bo popatrz pan logicznym wydawać by się mogło że duchowni z założenia całą swoją posługę Bogu, świadczą w jego imię jak i w jego imieniu. A Ty mi tu piszesz takie straszne rzeczy.

    2) "TO NIE JEST TO SAMO" dziękuje nie wpadłbym na to ;), wracając do małżeństw wedle KK błogosławieństwo jest konsekwencją ślubowania (oczywiście są wyjątki) czy na odwrót.

    A po co jest ceremoniał pasowania na ucznia, studenta itp., przysięgi wojskowe, cały ceremoniał przyrzeczeń składanych przez prezydentów elektów?
    Zgaduję, że nie wiesz, a odpowiedź jest prosta: żeby wiedzieli, jak to zrobić tak, by miało nie tylko ręce i nogi, ale znamiona pełnego i kompletnego aktu woli. Przecież w trakcie ślubu narzeczeni mogą sobie wyskoczyć z własnymi tekstami ślubowania! I myślisz, że z tego korzystają? W życiu się z czymś takim nie spotkałem... (służyłem swego czasu jako ministrant na wielu ślubach, a później już rzadziej uczestniczyłem jako gość ślubów przyjaciół i rodziny, i wszyscy jechali ten sam tekst).
    Lambzerze nie musisz mnie uświadamiać że kościół kocha policzalność swych owieczek a radość w komunie z nowego nieświadom niczego członka to dla kościoła ważny dzień.

    A więc by rozwiać wszelkie moje wątpliwości które zasiałeś odnośnie małżeństw w KK odpisz łaskawie jak to naprawdę jest (możesz poprosić zaprzyjaźnionych duchownych o dokładne objaśnienie).
    Spływa na młodych poprzez księdza(lub bezpośrednio z Góry) jakieś dobrodziejstwo podczas ceremoni ślubu, czy jest to tylko akt potwierdzenia swojego związku w oczach wspólnoty.

    śledzika, z wódeczką :D
    shusi zdrowsze chociaż po Fukushime wolę stawne rybki ;)
    --
    krowka123 napisał/a:
    Jak zjeść ciastko i mieć ciastko czyli jak być blisko Boga nie stosując się do jego wskazówek i Przykazań np. być po rozwodzie i przyjmować Komunię Św?Wykorzystywać np.pracowników i mówić że jest się dobrym katolikiem,wytykać innym że liczy się dla nich tylko pieniądz a samemu unikać płacenia podatków ,kombinować jak się da ,oszukiwać byle jak najwięcej zarobić i mówić że wszystko OK-to ja jestem prawdziwym katolikiem a np. "mohery" to zacofane,zabobonne fanatyczki pewnego księdza.
    Kościół toruński to sekta a łagiewnicki jest OK a najlepiej gdyby Kościół stosował się do nauk GW i profesorów z SLD.
    Kościołowi Katolickiemu marzą się stare dobre dla nich czasy...
    http://ekai.pl/wydarzenia/komentarze/x78155/kosciol-i-panstwo-to-dusza-i-cialo/?print=1
    2 Cytuj Zgłoś
  • 05.05.2014 - 23:27
    bonobo napisał/a:
    1) :) ajjj to wielka szkoda dla kościoła, no bo popatrz pan logicznym wydawać by się mogło że duchowni z założenia całą swoją posługę Bogu, świadczą w jego imię jak i w jego imieniu.
    A i owszem, działają "w imieniu Ojca". Ale błogosławią "w Imię Ojca".

    To nadal nie jest to samo :P.


    bonobo napisał/a:
    wedle KK błogosławieństwo jest konsekwencją ślubowania (oczywiście są wyjątki) czy na odwrót.
    !!! Nie no, teraz to mi rozwaliłeś system, aż zajrzałem do słownika PWN, a tam:

    błogosławieństwo
    1. «w religiach chrześcijańskich: obrzęd polegający na przeżegnaniu kogoś krzyżem lub znakiem krzyża»
    2. «życzenie przychylności Boga, losu»
    3. «dobrodziejstwo, pomyślność, przychylność»

    ślubowanie «uroczysta przysięga»
    ślubować «uroczyście zobowiązać się do czegoś»

    Uff, na szczęście (znów) pomyliłeś się. Naprawdę widzisz między jednym i drugim klej? Na siłę można by coś tu ze sobą powiązać, ale bez żadnych zależności.

    Tym bardziej żadnych konsekwencji.

    A jeszcze tym bardziej, żeby to było to samo.


    bonobo napisał/a:
    Lambzerze nie musisz mnie uświadamiać że kościół kocha policzalność swych owieczek a radość w komunie z nowego nieświadom niczego członka to dla kościoła ważny dzień.
    Oczywiście, że każdy człowiek jest cenny! Choć radość ze świadomych członków w Kościele jest jeszcze większa!


    bonobo napisał/a:
    Spływa na młodych poprzez księdza(lub bezpośrednio z Góry) jakieś dobrodziejstwo podczas ceremoni ślubu, czy jest to tylko akt potwierdzenia swojego związku w oczach wspólnoty.
    No skoro otrzymują specjalne błogosławieństwo na nową drogę życia, to zgodnie z zacytowanym powyżej słownikiem PWN, jest to bezsprzeczne dobrodziejstwo:). Poza tym kapłan w trakcie Mszy św., chyba gdzieś w okolicach modlitwy Ojcze Nasz, odmawia specjalną modlitwę nad małżonkami. A wiesz, zgodnie z wiarą chrześcijan, modlitwa ma dużą moc, więc też dobrodziejstwo!

    Pozdrawiam,
    LR
    1 2 Cytuj Zgłoś
Poinformuj o odpowiedziach

Odpowiedz