Forum » Społeczeństwo Czy można żyć blisko Boga i daleko od kościoła ?

  • Def Ibrylator 24.04.2014 - 10:07
    Witam,
    Pytanie z tematu jest kwestią, nad którą zastanawiam się od dłuższego czasu. Przez lata mam wrażenie, że im bardziej poznaję kościół i im bardziej staram odcinać od jego działań, tym bardziej zbliżam się do Boga. Jestem ciekaw co Wy na ten temat myślicie. Jest to temat o tyle skomplikowany, że z punktu widzenia wiary spisanej najprostszą odpowiedzią jest stwierdzenie "nie można żyć blisko Boga będąc daleko od kościoła". Ale co, jeżeli kościół staje się coraz bardziej złym i niegodnym miejscem ? Co jeżeli obecny kościół staje się źródłem zła i grzechu ?
    Czy katolik może żyć w zgodzie z wiarą i sumieniem żyjąc w zgodzie z wszystkimi dogmatami wiary, ale odwracając się od ziemskiego kościoła (instytucji) ?
    Czy katolik jest skazany na bezwzględny dyktat kościelny, bez względu na to, czy jest dobry, czy zły ?

    (raz jeszcze proszę zwrócić uwagę, że kościół zapisane jest z małej litery)
    34 4 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 24.04.2014 - 10:31
    Krótko i na temat - można, a czasem nawet trzeba.
    19 4 Cytuj Zgłoś
  • ania 24.04.2014 - 10:47
    jasne
    15 2 Cytuj Zgłoś
  • 24.04.2014 - 11:03
    Poruszyłeś temat, który gnębi mnie już jakiś czas. Zawsze uważałem siebie za człowieka głęboko wierzącego, modliłem się na rozpoczęcie i zakończenie dnia, dziękowałem Bogu za pomyślnie załatwione sprawy i prosiłem o wsparcie w ciężkich momentach wiedząc, że wszystko, czego doświadczamy ma sens, ponieważ Bóg ma wobec nas plan dla siebie tylko zrozumiały. Przestrzegałem postu, w niedziele i święta uczestniczyłem w mszy itd. Postanowiłem jednak skończyć z kościołem i całą tą otoczką, obrzędowością, szumnymi ceremoniałami, ponieważ nie mieści mi się w głowie, jak można co innego mówić, co innego robić i to jako osoba duchowna. Nie pasuje mi mieszanie się kościoła do polityki, mówienie o postach, wstrzemięźliwości, podczas gdy księża po pijanemu rozbijają drogie samochody, na kolędzie w piątek zajadają się kiełbasą, mówią o miłości i wzajemnym poszanowaniu jednocześnie gwałcąc dzieci czy strzelając dla rozrywki do dzikich zwierząt. Temu wszystkiemu mówię "nie" i wydaje mi się, że dzisiejszy kościół rozminął się bardzo z naukami Jezusa. Tak samo jak ludzie, którzy chodzą do kościoła, bo uważają się za dobrych katolików a na co dzień są pijakami, awanturnikami, zawistnymi prostaczkami potrafiącymi z różańcem w ręce obgadywać sąsiadkę czy kraść drewno z lasu.
    Dlatego uważam, że tak, prawdziwy katolik może mieć Boga w sercu i odciąć się od kościoła. Wiara nie zmusza do ufania ślepo złym ludziom, a takimi stali się niektórzy księża czy zakonnicy/zakonnice. Stwierdzam wręcz, że aby bronić swej wiary w czystej formie, trzeba unikać wszelkiego szarlataństwa. Bo katolikiem nie jest ten, kto do kościoła regularnie chodzi, a ten co żyje zgodnie z naukami Jezusa.
    Polecam do poczytania i przemyślenia: http://ms-net.info/teksty,1
    32 3 Cytuj Zgłoś
  • 24.04.2014 - 11:20
    Każda religia chciała by mieć monopol na wiarę,
    myślę że Bóg deleguje z danej ziemi pomazańca by ten krzewił wiarę
    w imieniu Pana.
    Nie wiem tylko dlaczego z okolic Jerozolimy wyszło aż trzech pomazańców.
    przecież logiczniej było by aby tym miejscem była Azja gdzie do nawracania jest o wiele więcej ludzi, ale idąc dalej moja logiką krzewienia wiary i na tamtych ziemiach jakieś posłannictwo było, które wiarę odpowiadającą do realiów kulturowych zakrzewiło.

    Dla uzasadnienia realiów kulturowych dodam, że w Meksyku wyznającym katolicyzm na procesjach są Indianie w pióropuszach i w można by rzec w z pogańskimi obrzędami wtopionymi w katolicyzm. Podobnie jest w katolickich państwach afrykańskich.

    A to że muzułmanizm w Azji i Afryce wypiera chrześcijaństwo, to albo Bóg tak chce, albo ci pasterze chrześcijańscy są już tak zepsuci.

    Dlatego polemizując z - def_ibrylator- uważam, że elementem wiary jest patrzenie na ręce naszym pasterzom, bo przecież nie tylko wybrańcy Boga wchodzą w ich skład, diabeł miesza i wkłada też tam swoich pasterzy.
    7 4 Cytuj Zgłoś
  • Andrzej 24.04.2014 - 13:18
    def_ibrylator napisał/a:
    Witam,
    Pytanie z tematu jest kwestią, nad którą zastanawiam się od dłuższego czasu.
    IMVHO można (vide Mojżesz, Noe i wielu innych)

    Czy katolik może żyć w zgodzie z wiarą i sumieniem żyjąc w zgodzie z wszystkimi dogmatami wiary, ale odwracając się od ziemskiego kościoła (instytucji) ?
    Owszem, ale nie będąc już katolikiem. No i ciężko zachowując wiarę KRK, ale poza nim, żyć bez sakramentów, a tych (poza nielicznymi) może udzielić Ci tylko kapłan.
    Alternatywą jest konwersja na kościoły katolickie obrządku wschodniego, czy prawosławie. Protestantyzm to już nie ten krąg...

    Czy katolik jest skazany na bezwzględny dyktat kościelny, bez względu na to, czy jest dobry, czy zły ?
    Nie, ale jak pisałem, jeśli katolik, to w kościele katolickim z całym dobytkiem inwentarza.
    4 2 Cytuj Zgłoś
  • ania 24.04.2014 - 14:37
    pytanie brzmi czy odrzucenie "dobytku inwentarza" blokuje mi drogę do zbawienia.
    właściwie, to mnie tylko interesuje
    6 Cytuj Zgłoś
  • Andrzej 24.04.2014 - 15:15
    anula napisał/a:
    pytanie brzmi czy odrzucenie "dobytku inwentarza" blokuje mi drogę do zbawienia.
    właściwie, to mnie tylko interesuje
    IMHO nie blokuje. Aczkolwiek nie jest w mojej gestii, jak też żadnego innego człowieka wypowiadanie się, kto zbawiony zostanie, bo nie od człowieka to zależy. Jeśli wierzysz w Boga, zaufaj Mu. Jeden z moich ulubionych fragmentów starego testamentu, to zakończenie księgi Koheleta i słowa: Boga się bój i przykazań jego przestrzegaj ;)
    8 Cytuj Zgłoś
  • ania 24.04.2014 - 21:11
    Endrju napisał/a:
    IMHO nie blokuje. Aczkolwiek nie jest w mojej gestii, jak też żadnego innego człowieka wypowiadanie się, kto zbawiony zostanie, bo nie od człowieka to zależy. Jeśli wierzysz w Boga, zaufaj Mu. Jeden z moich ulubionych fragmentów starego testamentu, to zakończenie księgi Koheleta i słowa: Boga się bój i przykazań jego przestrzegaj ;)
    A więc jednak coś od człowieka zależy hm?
    4 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 24.04.2014 - 22:31
    Czy zwróciliście uwagę co o Jezusie pisał dwa dni temu Lambzer? Napisał, że Jezus najprawdopodobniej był faryzeuszem. Czyli notorycznie jako faryzeusz krytykował zachowanie innych faryzeuszy. Jednocześnie raczej nie miał zamiaru zerwać kontaktów z tą grupą społeczną. To że się w Kościele różne niedobre rzeczy dzieją nie jest powodem aby zrywać swój kontakt z Kościołem.
    5 2 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 24.04.2014 - 22:40
    Lecz jeśli kościół zobowiązał się do nauczania słowa Bożego a nie potrafi dostosować się do nakazów Jezusa to jak można do takiej organizacji przynależeć i mieć zaufanie ?
    Przecież podstawy nauczań Jezusa stoją w sprzeczności z przepychem Kościoła.
    10 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 24.04.2014 - 23:00
    Nie można tego temu rozważać bez zwrócenia uwagi na sposób działania szatana.

    Jedną z tych rzeczy która mi się w obecnym Kościele nie bardzo podoba to jest bagatelizowanie diabła. Jak niedawno w innym temacie wykazywałem nierozerwalne z wiarą katolicką jest wiara w istnienie złych duchów, które starają nam zaszkodzić - utrudnić drogę do zbawienia. Czy poza kościołem się można zbawić? Oczywiście że można, ale niekoniecznie będzie to łatwiejsze i nie koniecznie będzie czynieniem woli Boga. Szatan doskonale o tym wie i jako stworzenie nieporównywalnie inteligentniejsze od ludzi w sprytny i przebiegły sposób próbuje przekonać nas, że bez Kościoła będzie ok. Tymczasem zerwanie z regularnym przyjmowaniem sakramentów i uczęszczaniem do Kościoła to taki jeden mały kroczek do tyłu w drodze zbawienia.
    Szatan jest sprytniejszy od nas, ale nasz Pan Jezus Chrystus jest większy. Jak mówi Pismo nie ma innego imienia poza Jezusem w którym moglibyśmy być zbawieni. Na imię Jezusa ugnie się każde kolano istot niebieskich ziemskich i podziemnych Z pomocą Jezusa damy radę.

    To że masz odczucie, że jesteś bliżej Boga wcale nie oznacza, że tak faktycznie jest.......

    Jakoś końcem XIX wieku papież miał wizję walczących złych duchów z aniołami. Było to w czasie albo po zakończeniu Eucharystii. Po tym wydarzeniu usiadł i napisał modlitwę którą obowiązkowo odmawiano we wszystkich kościołach aż do reformy liturgii po Soborze Watykańskim II. Podejrzewam, że zmniejszanie liczebności wiernych w Europie ma źródło min w zaprzestaniu tej praktyki. Oto ta modlitwa:
    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas nieustannie, a przeciw zasadzką złego ducha bądz nam obroną. Oby go Bóg pogromić raczył pokornie o to prosimy. A ty wodzu niebieskich zastępów szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą Mocą Bożą strąć do piekła Amen.
    4 3 Cytuj Zgłoś
  • 25.04.2014 - 1:23
    bonobo napisał/a:
    Przecież podstawy nauczań Jezusa stoją w sprzeczności z przepychem Kościoła.
    ??? O których to podstawach nauczania mówisz? Może jakieś cytaty?

    I gdzie widzisz przepych w Kościele?

    Pozdrawiam,
    LR
    3 7 Cytuj Zgłoś
  • 25.04.2014 - 9:43
    Lambzer napisał/a:
    ???
    I gdzie widzisz przepych w Kościele?

    Pozdrawiam,
    LR
    Nie skądże, przepychu w kościele jak na lekarstwo, może to jeszcze nie bieda ale niedługo kler będzie musiał kupować samochody na kredyt albo w leasingu.

    Przepych to tylko u spadkobierców Bizancjum. Właśnie Ukraińcy powoli przenoszą się do Polski, to strefa kościoła prawosławnego systematycznie zacznie wypierać kościół katolicki a z nimi cyrylica.
    Tak było przecież w przeszłości.
    2 Cytuj Zgłoś
  • Def Ibrylator 25.04.2014 - 12:38
    Zaskakująco ciekawe rzeczy piszecie. Większość z Was uważa, że człowiek z Bogiem w sercu może odciąć się od kościoła. Ale jest tu pewien paradoks - czy jesteś w kościele, czy też nie, musisz żyć w zgodzie z Biblią. A co mówi biblia o kościele ? Że jest niezbędny w życiu chrześcijanina. W kościele jest wiele zła. Temu nie można zaprzeczyć. Ale skąd wiemy, że nasza obecność w tym kościele nie ma go naprawić, że nasza obecność nie jest pewnym planem z Góry. Odchodząc od kościoła (nie od wiary) nie dość, że złamiemy podstawy naszej wiary, to być może sprzeciwimy się Bogu (zakładam). Kto wie, czy Bóg nas nie wystawia na próbę i sprawdza naszą wiarę w czasach trudnych...

    Dlatego ciągle mi to chodzi po głowie i nie mogę spać spokojnie. Obawiam się i tego, czy współtworzenie tego kościoła nie jest grzechem samo w sobie (patrząc na niektórych hierarchów) i tego, czy odejście z niego nie będzie w oczach boga oznaką tchórzostwa...

    Ale jestem pozytywnie zaskoczony tym co piszcie, bo są to bardzo cenne spostrzeżenia.

    sh_ma napisał/a:

    To że masz odczucie, że jesteś bliżej Boga wcale nie oznacza, że tak faktycznie jest.......
    Ale to, że mam odczucie, że będąc w kościele w którym dzieje się tyle zła, jestem bliżej diabła... to już chyba ma sens ? Wierzę, że diabeł jest inteligentnym tworem i prowadząc walkę z Bogiem skierował się w stronę księży i osób związanych z kościołem. I wierzę w odwieczną walkę dobra ze złem. Kiedyś ta walka była na zasadzie kościół VS niewierzący, heretycy. Dzisiaj jest to walka kościół VS kościół. Przegrywamy póki co na całej linii... Jak dla mnie jedynym światłem w tunelu jest Franciszek i jego gwardia. Ale już jest wiadome, że w Watykanie powstaje liczna grupa jego przeciwników.
    4 2 Cytuj Zgłoś
  • 25.04.2014 - 13:38
    def_ibrylator napisał/a:

    Wierzę, że diabeł jest inteligentnym tworem i prowadząc walkę z Bogiem skierował się w stronę księży i osób związanych z kościołem. I wierzę w odwieczną walkę dobra ze złem. Kiedyś ta walka była na zasadzie kościół VS niewierzący, heretycy. Dzisiaj jest to walka kościół VS kościół..
    Znakomite spostrzeżenie, kościół nie walczy z niewierzącym, ale sam ze sobą.
    2 2 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 25.04.2014 - 16:28
    Lambzer napisał/a:
    ??? O których to podstawach nauczania mówisz? Może jakieś cytaty?

    I gdzie widzisz przepych w Kościele?

    Pozdrawiam,
    LR
    "Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego" powstało jeszcze przed narodzeniem Jezusa ale powinno wystarczyć.

    Byłeś kiedyś w Krakowskiej kurii ?, a np. w Częstochowie mają fajne automaty z lampkami, na pieniążka oczywiście.
    5 1 Cytuj Zgłoś
  • 25.04.2014 - 19:09
    Prozaicznym wydaje się fakt który neguje postawione powyżej pytanie - przecież to Kosciół oddalił się od ludzi i po części od Boga ( dekalog się kłania, gwoli scisłości). A lud jaki wyuczony, tak jednak widzi że to co zostało ze wspólnoty to jedynie dobry interes. Dla "Bożych Posługaczy" oczywiście. Większość z nas jest bliżej Boga wspierając i pomagając ludziom wokół siebie. Do tego Kosciół i jego "błogosławieństwo" nie jest do niczego potrzebne. Polecam poczytać "dlaczego potrzebny jest kosciół, jako miejsce "uduchowione" do specjalnego spotkania z Bogiem. Wasze domy, mieszkania są "nieczyste" aby można było się tam spotykać ze Stwórcą, widać wyraźnie kto ma na spotkania z Bogiem wyłączność. Nie tylko odnośnie obrządku ale także miejsca, niejednokrotnie postawionego w miejscach kaźni pogan lub "innowierców". Ciekawi mnie co zrobi Kosciół gdy zabraknie im "żywych kamieni" a pozostaną im jedynie te które któregoś dnia polecą w ich stronę... Wstańcie z kolan, podnieście glowę i otwórzcie oczy...
    7 1 Cytuj Zgłoś
  • 25.04.2014 - 19:31
    Mysleniczanin007 napisał/a:
    - przecież to Kosciół oddalił się od ludzi i po części od Boga..
    Można by na to stwierdzenie odpowiedzieć słowami duchownych:

    "widocznie Bóg taj chciał", lub " niezbadane są wyroki Boskie",

    rzadziej, że diabeł wchodzi też pod sutannę.
    3 1 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 25.04.2014 - 21:10
    def_ibrylator napisał/a:
    Dzisiaj jest to walka kościół VS kościół.
    TO nie przypadek, że w Ogrójcu Jezus modlił się za apostołów by byli jedno. Luter też miał wiele racji, ale doprowadził do czego co zapewne nie podobało się Panu. Do podziałów w Kościele z którymi po dziś dzień się borykamy i przez które podważa się wiarygodność Ewangelizacji. Nasz biskup pomocniczy Grzegorz którego sobie cenię jak organizuje jakieś większe dzieła Ewangelizacyjne w diecezji to zawsze zaprasza do aktywnego współtworzenia ich osoby z innych wspólnot chrześcijańskich.

    Ech rozpisałem się. Nie tylko dzisiaj są spory kłótnie zgorszenia walki w Kościele. One zawsze były są i pewnie będą. Poczynając od pierwszego wieku.
    3 1 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 25.04.2014 - 21:16
    Kilkanaście lat temu na kazaniu w Myślenicach ksiądz mówił że modlić się można także w toalecie, ale...


    Nie podniecajcie się Franciszkiem jak by był jedynym w swoim rodzaju. Tak nie jest!
    2 3 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 25.04.2014 - 21:35
    "Ale to, że mam odczucie, że będąc w kościele w którym dzieje się tyle zła, jestem bliżej diabła... "

    Po chwili zastanowienia myślę, że największe odczucie bliskości diabła mają paradoksalnie osoby które prowadzą życie najbardziej święte i te które prowadzą życie najbardziej grzeszne.
    Przypominam to co pisze w Ewangelii, że gdy Jezus pościł na pustyni przystąpił do niego szatan.
    3 3 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 27.04.2014 - 12:57
    "Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca" Z tych dzisiaj czytanych w Kościele słowach wynikało by, że pierwsi chrześcijanie szli się najpierw pomodlić w świątyni a potem odprawiali Mszę Świętą po domach. Można sobie wyobrazić sytuację, w których większość z nas otrzyma święcenia kapłańskie i będzie miało gdzieś Kościół hierarchiczny a sakramenty będzie sprawować sobie samemu w domu. Czy to jednak podobało by się Bogu? Wątpię.

    Wiele wieków temu coraz więcej osób decydowało się na samotne życie jako mnich. Zauważono jednak że takie samotne życie nie do końca jest dobre i zaczęto zakładać zakony. To nie przypadek, że gdy Jezus posyłał 72 uczniów aby szli przed nim, nauczać, uzdrawiać, wypędzać złe duchy, że nie posyłał ich w pojedynkę, ale parami po dwóch. Głos który nam podpowiada aby modlić się TYLKO samotnie jest głosem diabelskim

    Codziennie trwali jednomyślnie na modlitwie - wspólnie. Jezus modlił się w ogrojcu aby byli jedno. A w innym miejscu powiedział: Nie naprawiaj zła złem, ale zło dobrem zwyciężał. Luter dobrze chciał, ale wyszło jak wyszło, że naprawiał zło złem.

    Jest niezwykle ważne, abyśmy szukali jedności w kościele, abyśmy żyli modlili się, wierzyli praktykowali wiarę i wspierali się wzajemnie we wspólnocie osób wierzących: w Kościele, ale i również w rodzinie, we własnej parafii i innych wspólnotach. Jest również ważne aby należeć do jakiejś małej wspólnoty szczególnie wówczas, gdy wspólna modlitwa rodzinna szwankuje.
    2 2 Cytuj Zgłoś
  • 27.04.2014 - 14:14
    Sh_ma, a jaką mamy pewność że to co pisze w Piśmie Świętym jest zgodne z naukami Chrystusa? Dobrze obaj wiemy w jakim celu Kosciół prowadził krucjaty do "Ziemi Świętej" przy pomocy najemnego wojska. Własnie dlatego jest teraz prawie niemożliwe odkrycie prawdy o kolebce Chrzescijaństwa - przez bez mała trzysta lat Kosciół dotarł we wszystkie miejsca ktore mogły by świadczyć o historii tej wiary i wszystkie miejsca i fakty wątpliwe, sprzeczne lub niewygodne, zatatro lub wywieziono w tajemnicy do Rzymu. A teraz czytamy to co napisali skrybowie pod dyktando kardynałów czy papieży którzy zmieniali bądź "uzupełniali" pismo o "brakujące" szczegóły niekiedy sprzeczne z Dekalogiem (kult Maryjny czy kult świętych). Dlaczego tak się działo? Cytując klasyka: "Taka była wola Boga" Ciekawi mnie jedno, pozwolę sobie zacytować raz jeszcze: "Czy to jednak podobało by się Bogu? Wątpię."
    Życie na kolanach strasznie ogranicza perspektywę postrzegania świata.... 
    8 4 Cytuj Zgłoś
  • 28.04.2014 - 18:26
    anula napisał/a:
    pytanie brzmi czy odrzucenie "dobytku inwentarza" blokuje mi drogę do zbawienia.
    właściwie, to mnie tylko interesuje
    "nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie " - znacie Autora tych słów.

    I jeszcze sukcesja apostolska - tę też ma Kościół.

    Problem grzeszności hierarchów kościelnych poruszano już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, wiec problem nie jest nowy. I nie zabił Kościoła :-).

    Ilu księży jeździ po pijaku? Ilu jest pedofilami? Wszyscy? Połowa? Procent? Promil?

    Wskażcie któregoś z Myślenic to przyznam że jest problem. Bo jeśli opieracie swój światopogląd na mediach, to żal mi Was.

    Pozdrawiam
    LR
    4 4 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 28.04.2014 - 19:52
    Lambzer - załóżmy że znalazłby się jeden, powtarzam załóżmy!

    Jak sądzisz wyleciałby ze struktur kościelnych czy oddelegowano by go do nowej parafii gdzieś na odległej prowincji a sprawę wyciszono ?.
    4 1 Cytuj Zgłoś
  • 28.04.2014 - 22:55
    ErRoR napisał/a:

    Dlatego uważam, że tak, prawdziwy katolik może mieć Boga w sercu i odciąć się od kościoła. Wiara nie zmusza do ufania ślepo złym ludziom, a takimi stali się niektórzy księża czy zakonnicy/zakonnice. Stwierdzam wręcz, że aby bronić swej wiary w czystej formie, trzeba unikać wszelkiego szarlataństwa. Bo katolikiem nie jest ten, kto do kościoła regularnie chodzi, a ten co żyje zgodnie z naukami Jezusa.
    Jak to już podkreśliło kilka innych osób, katolik to członek Kościoła, więc jeśli się nie chce być w Kościele, to się i raczej nie jest też katolikiem...

    Nie bardzo rozumiem Twoje rozterki :/. O ile dobrze Cię zrozumiałem, to nie możesz zaufać duchownym, bo boisz się że sprowadzą Cię na złą drogę. Zgłupłem. Że niby co? Będą Ci z ambony głosić prawdy niezgodnie z wiarą chrześcijańską? Będą namawiali Cię do złego? Będą częstowali Cię wódką / papierosami / marychą? Zaciągną Cię do piwnicy i zgwałcą?

    Sorry, ale nie kumam, o ci Ci biega :(. Podejrzewam że chodzi Ci o gorszący wizerunek duchowieństwa, jaki jest wciskany obecnie społeczeństwu przez media. Spotkałeś osobiście się chociaż z jednym takim przypadkiem? Próbowałeś bliżej poznać któregokolwiek z księży pracujących w Myślenicach? Podszedłeś? Pogadałeś, nawet o głupotach, o pogodzie, o zdrowiu?

    Skoro żyjesz zgodnie z naukami Jezusa, to na pewno widząc złe postępowanie duchownego, podszedłeś do niego i zwróciłeś mu uwagę? Zrobiłeś tak?

    Skoro żyjesz zgodnie z naukami Jezusa, to nie rzucasz fałszywych oskarżeń. Nie chodząc do kościoła w swojej parafii i wypisując takie rzeczy, jak powyżej, jasno dajesz do zrozumienia, że twoi proboszcz i wikarzy są źli. Żyjesz zgodnie z naukami Jezusa?

    Jezus często powtarzał taki wyraz: "obłudnicy".

    I jeszcze bym pewnie kilka razy rozpoczął pytanie od "Skoro" w Twoim przypadku, ale nie chcę przedłużać bo i tak się rozpisałem.

    Pozdrawiam,
    LR
    4 2 Cytuj Zgłoś
  • 28.04.2014 - 23:02
    Moim zdaniem to nie jazda po pijaku, chciwość, hazard czy nawet pedofilia jest problemem Kościoła katolickiego... Tym problemem jest pycha. Ja osobiście nie potrafię zrozumieć kultu świętych, watykańskiego przepychu bogactwa i dostojników Kościoła... purpura, złoto, biskupi, arcybiskupi, kardynałowie, szefowie szefów, jak w despotycznej monarchii albo III Rzeszy - tylko dystynkcje na ramionach, stanowiska i władza... Podczas kiedy Jezus (na którego naukach opiera się religia chrześcijańska) nakłaniał do skromności i ubóstwa. Dostrzegła to także elita Stolicy Apostolskiej wydając (zaskakującą dla naiwnych wiernych) decyzję o zdjęciu papieża Benedykta i zastąpienia go odpowiednim na obecne czasy Franciszkiem, jak wymiana software w toku postępu technicznego. Zabieg poprawny, jedyny słuszny ale teraz to wszystko to tylko słowa, nie zmienia się nic. Kościelni generałowie w dalszym ciągu dzierżą swoje złote berła, całkowicie głusi na wołania wiernych... niczym królewscy namiestnicy plujący pogardą dla ludu.
    Czy można żyć blisko Boga i daleko od Kościoła?... Sh_ma stwierdził, że wiarę praktykuje się we wspólnocie, ale nie jest to szczególnie odkrywcze stwierdzenie bacząc na fakt, że już barbarzyńcy modlili się do swoich bogów we wspólnocie i zbierali się razem by oddawać im cześć. Tym obrządkom przewodniczył często wybrany wśród nich i przez nich przewodnik, ale i nie zawsze. W każdym razie była to prawdziwa wspólnota wiernych, spajanych wspólnym kultem np w chwili zaćmienia słońca (kiedy to zły duch rzekomo chciał zjeść gwiazdę dającą życie) albo podczas sztormu na morzu, gdzie Wikingowie wzywali imię Odyna... Albo po prostu oddając cześć pogańskim bożkom w kultach z których do dziś w Chrześcijaństwie przetrwało wiele obyczajów.
    Jak nazwać wspólnotą strukturę w której największy przywódca wybierany jest w super tajnym głosowaniu za zamkniętymi drzwiami przez grupkę kolejnych przywódców powołanych na tę mistyczną okoliczność, gdzie każdy z tych przywódców namaszczany jest bez wiedzy, zgody i udziału szarej masy wiernych wyznawców, co z czasem dosięga kuriozum w którym do wsi przyjeżdża nowy proboszcz, którego zwierzchnictwo nad parafią nadane jest bez wiedzy, zgody i najmniejszego wpływu "wspólnoty" tej parafii? Wszystko za plecami wiernych, którzy nie mając nic do gadania mogą jedynie modlić się o "dobry wybór" papieża, proboszcza etc...
    Odpowiem na pytanie zawarte w temacie: Przypuszczam, że szalenie trudno jest żyć blisko Boga i jednocześnie blisko Kościoła (jako instytucji).
    9 2 Cytuj Zgłoś
  • 28.04.2014 - 23:14
    bono napisał/a:
    Nie skądże, przepychu w kościele jak na lekarstwo, może to jeszcze nie bieda ale niedługo kler będzie musiał kupować samochody na kredyt albo w leasingu.

    Przepych to tylko u spadkobierców Bizancjum. Właśnie Ukraińcy powoli przenoszą się do Polski, to strefa kościoła prawosławnego systematycznie zacznie wypierać kościół katolicki a z nimi cyrylica.
    Tak było przecież w przeszłości.
    Pokaż mi palcem te Bentleye i Lexusy, którymi jeżdżą duchowni, bo chcę uwierzyć że śnię!

    Kiedyś spędziłem trochę czasu w IPNie porządkując teczki z materiałami operacyjnymi. I też widziałem tam m.in. zdjęcia księży w komżach i stułach trzymających grube pliki banknotów i pistolety. Tylko ci księża jacyś tacy na twarzach poobijani trochę byli i wystraszeni, a cała aranżacja też jakaś taka sztuczna...

    Dziś oczywiście nikt by w takie zdjęcia nie uwierzył, więc robi się to samo, tylko że trochę inaczej. Stary, nawożą Ci lewą karmę, ale nie jedz tego! Kilka przypadków rozdmu***** się na wszystkie strony i zaraz wszyscy powtarzają i przez taki pryzmat patrzą na całe duchowieństwo.

    Jeden ze znajomych, który jest księdzem, faktycznie co kilka lat wymienia samochód w salonie - raczej klasa B, bez szału, głównie chodzi mu o niezawodność, bo nie ma czasu na mechaników i naprawy. I być może parafianie mówią o tym, jakim autem jeździ, ale mało kto na głos rozpowiada, ilu ludziom on pomaga, ile swoich pieniędzy przeznacza na cele charytatywne, ile wysyła na misje, na pomoc biednym, na kształcenie dzieci w krajach trzeciego świata etc. On o tym też na kazaniach nie mówi, bo nie należy do chwalipięt. I najważniejsze: nie jest pod tym względem wyjątkiem.

    Bono, rada dla Ciebie: zamiast na podstawie jakiegoś skrzywionego spostrzeżenia oskarżać całe duchowieństwo, może podejdź i pogadaj z jego przedstawicielami. Dowiedz się, jak jest naprawdę. Poznaj prawdę. Nie polegaj na tym, co mówią i przekazują Ci inni, bo nie wiesz, jaki mają w tym cel. Sam poznawaj świat, będziesz miał dużo ciekawsze życie.

    Pozdrawiam,
    LR
    3 4 Cytuj Zgłoś
  • 28.04.2014 - 23:32
    def_ibrylator napisał/a:
    W kościele jest wiele zła. Temu nie można zaprzeczyć.
    PROPORCJA. To dzisiaj bardzo ważne. Czy jeśli na Mszy św. wśród 1000 wiernych znajdzie się 2 grzeszników, to też będzie można napisać, że jest tych grzeszników wiele?

    Bo widzisz, ja Ci zaprzeczę. W Kościele zła jest bardzo mało, promile. Dobra jest w cholerę więcej, ale problem w tym, że ono się nie afiszuje, nie jest fajnym tematem dla mediów. Czemu np. na Onecie nie pisze się artykułów pt. "Ksiądz oddał buty biednemu"? Myślisz że takie sytuacje dzisiaj nie mają miejsca? Albo że ich jest mniej niż aktów pedofilii? Bynajmniej, bynajmniej. Ludzie wolą czytać o tym, co złe, a media lubią atakować Kościół.


    def_ibrylator napisał/a:
    Dzisiaj jest to walka kościół VS kościół.
    Cooo? Chcesz powiedzieć, że ci księżą którzy zaliczyli jakieś wpadki, okopali się na swoich pozycjach i walczą z papistami o to, kto ma rację? Absurd! To że wierni mówią źle o duchownych nie znaczy, że z nimi walczą, zresztą nie zauważyłem u nas żadnych tego typu ataków. A że Kościół atakują ci, którzy do niego nie chodzą... no to już nie jest wtedy przecież walka kościół VS kościół, nieprawdaż?

    Inna sprawa to tarcia jeśli chodzi o podejście do różnych tematów, takie różnice zdań zawsze były i będą. W każdej grupie społecznej. I tym się nie zrażaj. Zresztą wiesz, gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania...

    Pozdrawiam,
    LR
    2 5 Cytuj Zgłoś
  • 28.04.2014 - 23:44
    bonobo napisał/a:
    "Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego" powstało jeszcze przed narodzeniem Jezusa ale powinno wystarczyć.

    Byłeś kiedyś w Krakowskiej kurii ?, a np. w Częstochowie mają fajne automaty z lampkami, na pieniążka oczywiście.
    A ja się zapytałem, gdzie jest rozbieżność między nauczaniem Jezusa a przepychem Kościoła (tak stwierdziłeś).

    Ok. na siłę można by podprowadzić to pod przykazanie miłości i powiedzieć, że sprzedając dobra można pomóc ubogim.

    Tylko zauważ że posługujesz się słowami Judasza - on też wypomniał Jezusowi, że pozwala by obmywali mu nogi najdroższymi olejkami, które można by sprzedać i nakarmić ubogich. Poszukaj sobie, co mu Jezus odpowiedział (nie chcę przekręcić, a nie chce mi się szukać ;) ).

    Pozdrawiam,
    LR

    PS. Byłem, kilka razy, przy różnych okazjach. Zwróciła moją uwagę surowość wystroju. Ale fakt, masz rację pod tym względem, że komercjalizacja niektórych elementów w Kościele wygląda dość dziwnie. Ja traktuję to z lekkim przymrużeniem oka jako wesołą ciekawostkę, Ty się oburzasz, ale zauważ, że są też ludzie, którzy... potrzebują tego, żeby wrzucić tam pieniądz, by choć w taki sposób dać wyraz swojej wierze. Może nie potrafią inaczej, może nie stać ich na więcej, może to pozwala im być bliżej Boga. Nie wiem, ale wiem że każdy przeżywa religijność na własny sposób i ze swojej strony staram się to uszanować. Dopóki nikt Ci nie nakazuje robić tak samo, to wiesz, wolnoć Tomku...

    Pozdrawiam,
    LR
    2 4 Cytuj Zgłoś
  • 28.04.2014 - 23:57
    Mysleniczanin007 napisał/a:
    Prozaicznym wydaje się fakt który neguje postawione powyżej pytanie - przecież to Kosciół oddalił się od ludzi i po części od Boga ( dekalog się kłania, gwoli scisłości). A lud jaki wyuczony, tak jednak widzi że to co zostało ze wspólnoty to jedynie dobry interes. Dla "Bożych Posługaczy" oczywiście. Większość z nas jest bliżej Boga wspierając i pomagając ludziom wokół siebie. Do tego Kosciół i jego "błogosławieństwo" nie jest do niczego potrzebne. Polecam poczytać "dlaczego potrzebny jest kosciół, jako miejsce "uduchowione" do specjalnego spotkania z Bogiem. Wasze domy, mieszkania są "nieczyste" aby można było się tam spotykać ze Stwórcą, widać wyraźnie kto ma na spotkania z Bogiem wyłączność. Nie tylko odnośnie obrządku ale także miejsca, niejednokrotnie postawionego w miejscach kaźni pogan lub "innowierców". Ciekawi mnie co zrobi Kosciół gdy zabraknie im "żywych kamieni" a pozostaną im jedynie te które któregoś dnia polecą w ich stronę... Wstańcie z kolan, podnieście glowę i otwórzcie oczy...
    Aha.

    A tak na poważnie, to jak to sobie wyobrażasz? Idzie chłopak do seminarium duchownego i co tam się według Ciebie dzieje? Indoktrynują go, jak sobie robić dobry interes na wierze ciemnych ludzi? Myślisz, że jak długo mogłaby potrwać taka farsa? Zaręczam Ci że nie dłużej niż Amber Gold...

    A księża to nie odprawiają Mszy św. w domach chorych? Co Ty za brednie wypisujesz?

    A jeśli razi i gorszy Cię grzeszność duchownych, to nie do końca zrozumiałeś chyba to, o czym mówił Jezus:
    - zdrowi nie potrzebują lekarza;
    - jeśli mówisz że nie masz grzechu, nie ma w tobie prawdy;
    - kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień.

    Tak, Kościół jest wspólnotą ludzi grzeszących! Żaden ksiądz nie wychodzi na ambonę i nie mówi: ja jestem bez winy i bez grzechu! Wszyscy starają się zachowywać 10 przykazań, ale różnie to wychodzi...

    Pozdrawiam,
    LR
    2 2 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 29.04.2014 - 15:16
    Lambzer napisał/a:
    A ja się zapytałem, gdzie jest rozbieżność między nauczaniem Jezusa a przepychem Kościoła (tak stwierdziłeś).
    Ok. na siłę można by podprowadzić to pod przykazanie miłości i powiedzieć, że sprzedając dobra można pomóc ubogim.
    Tylko zauważ że posługujesz się słowami Judasza - on też wypomniał Jezusowi, że pozwala by obmywali mu nogi najdroższymi olejkami, które można by sprzedać i nakarmić ubogich. Poszukaj sobie, co mu Jezus odpowiedział (nie chcę przekręcić, a nie chce mi się szukać ;) ).
    Odnoszę dziwne wrażenie że usilnie chcesz zdyskredytować moja odpowiedź... cóż Twoja wola :)
    Mam tylko nadzieję że dobrze wiesz jak działała/działa organizacja kościelna i znasz jej poczynania na kartach historii.

    Pozdrawiam.


    4 1 Cytuj Zgłoś
  • 29.04.2014 - 18:06
    bonobo napisał/a:
    Lambzer - załóżmy że znalazłby się jeden, powtarzam załóżmy!

    Jak sądzisz wyleciałby ze struktur kościelnych czy oddelegowano by go do nowej parafii gdzieś na odległej prowincji a sprawę wyciszono ?.
    Hehe, równie dobrze możemy założyć, że użytkownicy tego forum są pedofilami. Ciekawe że prewencyjnie nikt tego nie robi...

    Ale ok., jeśli przekroczy prawo to uważasz że Kościół wpłynie na prokuraturę w celu umorzenia postępowania sądowego?

    Bzdura. Nie wpłynie.

    Ukryją go w jakimś klasztorze, żeby organa ścigania co tam nie znalazły?

    Litości, bądźmy poważni.

    A jakich dodatkowych działań ze strony Kościoła byś oczekiwał?

    Załóżmy że nie złamie prawa i np. będzie miał kochankę. Wiadomo że nie powinien. I co wtedy zrobić? Ukamienować? nagłośnić sprawę żeby było jeszcze większe zgorszenie? Sakramentu kapłaństwa odebrać nie mogą, wiec pozostaje go gdzieś przenieść i pilnować.

    Czego Ty oczekujesz więcej?

    Tylko proszę daj jakieś konkrety, bo póki co, to pływasz w jakichś luźnych domysłach i bezpodstawnych oskarżeniach.

    Pozdrawiam,
    LR
    1 5 Cytuj Zgłoś
  • 29.04.2014 - 18:14
    bonobo napisał/a:
    Odnoszę dziwne wrażenie że usilnie chcesz zdyskredytować moja odpowiedź... cóż Twoja wola :)
    Mam tylko nadzieję że dobrze wiesz jak działała/działa organizacja kościelna i znasz jej poczynania na kartach historii.

    Pozdrawiam.
    Oj, źle mnie oceniasz. Pytam Cie (kolejny raz!) żebyś podał związek, bo już w drugim poście tego unikasz.

    Tylko, tak jak we wcześniejszej mojej prośbie - postaraj się proszę o jakieś konkrety.

    Pozdrawiam,
    LR
    1 5 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 29.04.2014 - 22:48
    Lambzer napisał/a:
    Sakramentu kapłaństwa odebrać nie mogą, wiec pozostaje go gdzieś przenieść i pilnować.
    jak dla mnie to niezbyt normalna polityka tej instytucji, choć nie wiem czy nie mają takie władzy by pozbawić święceń. Odnośnie sakramentu małżeństwa nie mają problemu.


    Prosiłeś o dawkę cytatów, przepraszam za zwłokę.

    „...sami nie wchodzicie ani nie pozwalacie wejść tym, którzy wchodzą” (Mt 23:13)

    “chcecie uchodzić w oczach ludzi za sprawiedliwych, lecz Bóg zna serca wasze.
    Gdyż to, co u ludzi jest wyniosłe, obrzydliwością jest przed Bogiem” (Łk 16:15)

    "Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą." (Mt 23:4)

    Tylko tu nie trzeba cytatów z pism, dla każdego instytucja KK jest czymś innym.
    Dla jednych obłudnym wrzodem do kontroli, wyzysku ciemnych ludzi, zgoła dla innych instytucją propagującą zdrowe wartości zbliżające do życia wiecznego.

    Zastanawia mnie tylko dlaczego jeszcze nie padło pytanie które aż ciśnie się na palce: dlaczego w tej dyskusji dajemy palmę pierwszeństwa na pośrednictwo z Bogiem Kościołowi Katolickiemu ?

    ps. tak na dobranoc ''jeśli ślepy ślepego prowadzi, to obaj w dół wpadną'' :)
    5 1 Cytuj Zgłoś
  • 29.04.2014 - 23:00
    @bonobo
    dzięki za cytaty :) , ale żaden mi nie podchodzi jako klej do tego, co napisałeś:

    "Przecież podstawy nauczań Jezusa stoją w sprzeczności z przepychem Kościoła."

    Pytałem to te podstawy nauczania.


    Pozdrawiam,
    LR
    5 Cytuj Zgłoś
  • 29.04.2014 - 23:26
    bonobo napisał/a:
    jak dla mnie to niezbyt normalna polityka tej instytucji, choć nie wiem czy nie mają takie władzy by pozbawić święceń. Odnośnie sakramentu małżeństwa nie mają problemu.
    Jeszcze nie słyszałem, aby kogokolwiek Kościół pozbawił małżeństwa! Coś chyba pomieszałeś.

    Wiesz, łatwo krytykować, ale jak widzisz nadal nie napisałeś, co Kościół mógłby zrobić jeszcze w takiej sytuacji. Tyle się mówi o tym, że różne grzeszki są tuszowane, ukrywane itd., ale nie słyszałem, by ktoś zaproponował jakieś sensowniejsze rozwiązanie (tzn. są pomysły np. zniesienia celibatu, ale: 1) nie zadziała to wstecz w stosunku do sytuacji, gdzie mleko się już wylało; 2) nie rozwiąże problemów z hazardem, pijaństwem, czy innymi słabościami duchownych (które - podkreślam - zdarzają się o wiele rzadziej niż nam się wydaje!). Tu pozostaje nadal najlepsze rozwiązanie: przeprosić, posprzątać i nie wracać do tematu.

    bonobo napisał/a:

    Zastanawia mnie tylko dlaczego jeszcze nie padło pytanie które aż ciśnie się na palce: dlaczego w tej dyskusji dajemy palmę pierwszeństwa na pośrednictwo z Bogiem Kościołowi Katolickiemu ?
    O, i to jest chyba temat do ciekawych dyskusji. KK wyznacza pewne ramy, żeby ktoś w poszukiwaniu Boga nie pobłądził za bardzo (przykładowo Lefebvre czy Natanek). Podobała mi się pewna scena ze "Świętych z Bostonu 2", gdzie pod koniec filmu jeden z bohaterów idzie do spowiedzi, a do konfesjonału zakrada się inny, który uspokaja jego rozterki odnośnie zabijania ludzi i stwierdza, że przecież Boga nosi w sobie i powinien słuchać jego głosu, czyli kierować się tym, co mu mówi jego własne sumienie.

    Wyobrażasz to sobie, każdy sam we własnym zakresie identyfikuje dobro i zło, wyznacza sobie własny Dekalog, zgodny z tym, co wyniósł z domu i ze środowiska, w którym się wychował. Tak więc kibol Wisły zgodnie z własnym sumieniem nie będzie grzeszył bijąc się z Legionistami, bo zgodnie z przyśpiewką: "kto bije k.rwy, idzie do nieba". Już nie mówię o tym, co będzie legalnie robił z "żydami" z Cracovii, którzy przecież zabili Jezusa! Nagle okaże się, że aborcja czy eutanazja jest dobra zawsze, bo część ludzi uzna, że to jest ok. Już nawet nie będę rozwijał wątku ruchu pedofilów, którzy walczą o zalegalizowanie związków z dziećmi, które mając kilka-kilkanaście lat (sic!) według nich są przecież w stanie świadomie i odpowiedzialnie decydować się na seks z dorosłymi. Dziwactw współczesnego świata pewnie mógłbym jeszcze sporo wymienić.

    Bez instytucji, która będzie stała na straży pewnych wartości, PRAWDY, właściwego rozeznawania dobra i zła, wreszcie właściwej drogi prowadzącej do Boga, świat stanie na głowie. Dopiero wtedy będzie można doświadczyć, co to znaczy być ślepym i poruszać się po omacku, względnie być prowadzonym przez innego ślepca.

    Zauważ też, że znów napisałeś, że Kościół jest zły (w domyśle że cały jest zły). A tak nie jest! Zdarzyło się kilka niewłaściwych sytuacji, które są nagłaśniane, ale w rzeczywistości nawet nie stanowią marginesu, ale zaledwie pierwiastki w działalności tej instytucji.

    Pozdrawiam,
    LR
    1 5 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 01.05.2014 - 0:40
    Lambzer napisał/a:
    Jeszcze nie słyszałem, aby kogokolwiek Kościół pozbawił małżeństwa! Coś chyba pomieszałeś.
    anulowanie jest tożsame z pozbawieniem sakramentu, który notabene obie strony "rozwodu" kościelnego mogą przyjąć kolejny raz.

    Wiesz, łatwo krytykować, ale jak widzisz nadal nie napisałeś, co Kościół mógłby zrobić jeszcze w takiej sytuacji.
    Uderz się w pierś i napisz że Ty napisałeś, poza tym dlaczego mam się zajmować rozwiązywaniem problemów grypy ludzi którymi nie zarządzam ? tak for fun tylko ? ok za ciężkie przewinienia piętnowałbym i wypieprzał na zbita mordę z piastowanych stanowisk.
    O, i to jest chyba temat do ciekawych dyskusji. KK wyznacza pewne ramy, żeby ktoś w poszukiwaniu Boga nie pobłądził za bardzo (przykładowo Lefebvre czy Natanek). Podobała mi się pewna scena ze "Świętych z Bostonu 2", gdzie pod koniec filmu jeden z bohaterów idzie do spowiedzi, a do konfesjonału zakrada się inny, który uspokaja jego rozterki odnośnie zabijania ludzi i stwierdza, że przecież Boga nosi w sobie i powinien słuchać jego głosu, czyli kierować się tym, co mu mówi jego własne sumienie.
    Ok więc spróbujmy sobie wyobrazić jak mógłby wyglądać laicki dekalog (nie koniecznie osławione 10 nakazów) wtłaczany maluczkim od np. przedszkola. Przy konstytucji też można by było pogrzebać. Zapraszam do zabawy :)

    Więc tak na rozluźnienie pięć przykazań koś... emm państwowych.
    1.nie zabijaj, chyba że ....
    2.nie kradnij (bez wyjątków)
    3.nie kłamczusz ;)
    4.nie nakłaniaj jakiegokolwiek obywatela do trzech powyższych
    5.tęp lewaków i ich chorą ideologię °o°

    Bez instytucji, która będzie stała na straży pewnych wartości, PRAWDY, właściwego rozeznawania dobra i zła, wreszcie właściwej drogi prowadzącej do Boga, świat stanie na głowie. Dopiero wtedy będzie można doświadczyć, co to znaczy być ślepym i poruszać się po omacku, względnie być prowadzonym przez innego ślepca.
    taaak zanim wytępiono noc kupały ludzie jakoś sobie radzili w społecznych osądach, chcesz powiedzieć że ludzie z natury są źli, zepsuci i bez "duchowego" przewodnika skazani na potępienie? przecież jesteśmy dziećmi Bożymi uformowani na jego obraz, to jak to jest ?.
    Zauważ też, że znów napisałeś, że Kościół jest zły (w domyśle że cały jest zły). A tak nie jest! Zdarzyło się kilka niewłaściwych sytuacji, które są nagłaśniane, ale w rzeczywistości nawet nie stanowią marginesu, ale zaledwie pierwiastki w działalności tej instytucji.
    wysnuwasz wnioski mijające się z prawdą.
    5 1 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 01.05.2014 - 0:50
    Lambzer napisał/a:
    @bonobo
    dzięki za cytaty :) , ale żaden mi nie podchodzi jako klej do tego, co napisałeś:

    "Przecież podstawy nauczań Jezusa stoją w sprzeczności z przepychem Kościoła."

    Pytałem to te podstawy nauczania.


    Pozdrawiam,
    LR
    Byłbym zapomniał odpowiedzieć :)

    Coś mnie się zdaje że chciałeś przeczytać coś o cesarzu, ażeby to miało dobrą spójność. Lecz czy nie byłoby to pójście na łatwiznę z mojej strony ?.

    Bonobo pozdrawiam.
    3 1 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 01.05.2014 - 1:08
    Tyle razy powtarzano przed kanonizacją słowa wypowiedziane przez Jan Pawła II na Stadionie Narodowym: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi obliczę ziemi, tej ziemi" Jest czymś znamiennym, że dużo rzadziej można usłyszeć wielokrotnie wypowiedziane przez niego w tym samym kazaniu stwierdzenie, że "nie można zrozumieć do końca człowieka bez Chrystusa"
    2 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 01.05.2014 - 1:28
    Lambzer napisał/a:
    Zresztą wiesz, gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania...
    Czasem nie trzeba dwóch Polaków do tego - wystarczy jeden sh'ma :-)
    2 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 01.05.2014 - 1:47
    Lambzer napisał/a:

    Tylko zauważ że posługujesz się słowami Judasza - on też wypomniał Jezusowi, że pozwala by obmywali mu nogi najdroższymi olejkami, które można by sprzedać i nakarmić ubogich. Poszukaj sobie, co mu Jezus odpowiedział (nie chcę przekręcić, a nie chce mi się szukać ;) ).
    "«Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?» 6 Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano."
    "Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy."
    Czyli olejek był wart z grubsza 300 dniówek robotnika po 12 godzin po powiedzmy 8,33zł wychodzi 30 000 zł
    Jezus pochwalił, że namaszczono jego ciało na zbliżający się pogrzeb olejkiem za kilkadziesiąt tysięcy złotych.
    2 2 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 01.05.2014 - 1:56
    Nie wierzę aby Jan Paweł II pozwolił by sobie na bycie pionkiem w Watykanie. Nie wierzę, aby nie zaglądał do archiwów watykańskich. Również trudno było by mi uwierzyć, że ktoś by miał ochotę tyle robić co on i tak się zachowywać tylko dla sławy. Bo przyjemnym życiem jego pontyfikat na pewno nie był. Również Watykan na pewno nie ma aż takich wpływów, aby wszystkie nowo odkrywane w 20 wieku skrawki Pisma skrywać w Watykanie.
    2 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 01.05.2014 - 2:05
    Lambzer napisał/a:
    Sakramentu kapłaństwa odebrać nie mogą, wiec pozostaje go gdzieś przenieść i pilnować.
    Chyba pierwszy raz w tym temacie wyraźnie się z tobą nie zgadzam. Oczywiście sakramentu kapłaństwa odebrać nie mogą nawet gdyby został o zgrozo satanistą. Mogą natomiast go w pewnych przypadkach wydalić ze stanu duchownego. Tak więc nie tylko przeniesienie mu grozi.
    1 2 Cytuj Zgłoś
  • jeden język a dwoje uszu 01.05.2014 - 2:26
    bonobo napisał/a:
    anulowanie jest tożsame z pozbawieniem sakramentu, który notabene obie strony "rozwodu" kościelnego mogą przyjąć kolejny raz.
    Cóż tutaj w sposób ewidentny mijasz się z prawdą. LR ma absolutną rację. I to jest akurat sprawa łatwo weryfikowalna bo wystarczy poczytać oficjalne dokumenty jak np Kodek Prawa Kanonicznego. Nie ma czegoś takiego jak anulowanie małżeństwa, ani rozwodu kościelnego w Kościele Katolickim. To są co najwyżej potoczne i nie poprawne nazwy stwierdzenia przez sąd kościelny, że sakrament małżeństwa nigdy nie był ważnie zawarty.
    1 3 Cytuj Zgłoś
  • 01.05.2014 - 10:47
    Podziwiam "funkcjonariuszy" kościoła z jakim zapałem atakują każdą krytykę tegoż kościoła.
    Robią to we własnym interesie, uczeni filozofii dyskusji i prostego obalania argumentów.
    Robią to bardziej udolnie w ich mniemaniu (Lambzer), lub żałośnie (tonący brzytwy się chwyta).
    A przecież wywołana dyskusja nie ma udowodnić racje krytykującego a służyć odnowie i marginalizacji złych praktyk i nawyków w kościele.
    W życiu cywilnym jak mamy burmistrza dość, wybieramy nowego. W kościele możemy jedynie pokazywać błędy "urzędnikowi kościelnemu", który popadł w rutynę, bądź omijać tą parafię.
    Myślę, że krytyka i wykazywanie błędów jest dla obu stron ołtarza, lepszym rozwiązaniem, aniżeli polityka kościelna, czyli interpretowanie ewangelii na swoją korzyść.
    4 1 Cytuj Zgłoś
  • ten triggers 01.05.2014 - 12:21
    sh_ma napisał/a:
    Cóż tutaj w sposób ewidentny mijasz się z prawdą. LR ma absolutną rację. I to jest akurat sprawa łatwo weryfikowalna bo wystarczy poczytać oficjalne dokumenty jak np Kodek Prawa Kanonicznego. Nie ma czegoś takiego jak anulowanie małżeństwa, ani rozwodu kościelnego w Kościele Katolickim. To są co najwyżej potoczne i nie poprawne nazwy stwierdzenia przez sąd kościelny, że sakrament małżeństwa nigdy nie był ważnie zawarty.
    Dobrze że znasz kodeks prawa kanonicznego, ale konsekwencją dumających duchownych nad sprawą anulowania jakiegoś małżeństwa jest jego unieważnienie, czyli zezwolenie na zawarcie "kolejnego" małżeństwa bo przecież pierwszego nigdy nie było :). Stąd potocznie nazwa "rozwód kościelny".

    pisałem o tej sprawie w kontekście słów:
    Lambzer napisał/a:
    Sakramentu kapłaństwa odebrać nie mogą, wiec pozostaje go gdzieś przenieść i pilnować.
    1 1 Cytuj Zgłoś
  • 01.05.2014 - 14:34
    Lambzer napisał/a:
    Aha.

    A tak na poważnie, to jak to sobie wyobrażasz? Idzie chłopak do seminarium duchownego i co tam się według Ciebie dzieje? Indoktrynują go, jak sobie robić dobry interes na wierze ciemnych ludzi? Myślisz, że jak długo mogłaby potrwać taka farsa? Zaręczam Ci że nie dłużej niż Amber Gold...

    A księża to nie odprawiają Mszy św. w domach chorych? Co Ty za brednie wypisujesz?

    A jeśli razi i gorszy Cię grzeszność duchownych, to nie do końca zrozumiałeś chyba to, o czym mówił Jezus:
    - zdrowi nie potrzebują lekarza;
    - jeśli mówisz że nie masz grzechu, nie ma w tobie prawdy;
    - kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień.

    Tak, Kościół jest wspólnotą ludzi grzeszących! Żaden ksiądz nie wychodzi na ambonę i nie mówi: ja jestem bez winy i bez grzechu! Wszyscy starają się zachowywać 10 przykazań, ale różnie to wychodzi...

    Pozdrawiam,
    LR
    Czyli podążając Twoim tokiem myślenia Kosciół to kolejna instytucja usługowa - korzystam kiedy mie boli. Coroczny "przegląd" Kosciół zapewnia kolędą a koscielny "zus" płacimy z podatków (patrz konkordat) Wszystko się zgadza. Z tym ż ja o tym wiem juz od dawna. Kontynuując kwestię Pisma Świętego, ciekawostką jest że tylko Nowy Testament uległ nowelizacji, proszę nie zapominać że zapisy Starego Testamentu nadal pozostają w posiadaniu protoplastów Chrześcijaństwa (bardzo poszukiwane w okresie krucjat). Izraelici mogą mówić o wielkim szczęściu, gdyby i Tora wpadła w ręce rycerzy krzyżowych, może i ona uleglą by "nowelizacji". Wujek Goebbels zawsze powtarzał po Juliuszu Cezarze : "Historię piszą zwycięzcy".

    Sh_ma napisał/a:
    Nie wierzę aby Jan Paweł II pozwolił by sobie na bycie pionkiem w Watykanie. Nie wierzę, aby nie zaglądał do archiwów watykańskich. Również trudno było by mi uwierzyć, że ktoś by miał ochotę tyle robić co on i tak się zachowywać tylko dla sławy.
    Byłbym ostrożny w takich konkluzjach, przecież Kosciół a zwłaszcza polscy hierarchowie zapewniają że JP2 nic nie wiedział o aferach pedofilii czy pladze homoseksualizmu wśród księży. Czyli jednak marionetka wybrana w jednym celu (dla myślących). Skoro nie on, to wiedział o tym Ratzinger, no i został papieżem. A zdjeto go bo zaczęły wypływać informacje które rzucały swiatło na ignorowanie czy wręcz ukrywanie problemu przez JP2. Więc teraz wybrali człowieka "bez skazy" ktory ma "naprawić" wizerunek Kościoła.
    Niezły geszeft, no ale po protoplastach nie zostały im wyłącznie jarmułki...
    Jak się stoi wyprostowany z uniesioną głową można patrzeć w oczy, poznając całą prawdę o rozmówcy.
    3 1 Cytuj Zgłoś
  • 01.05.2014 - 22:57
    sh_ma napisał/a:
    Chyba pierwszy raz w tym temacie wyraźnie się z tobą nie zgadzam. Oczywiście sakramentu kapłaństwa odebrać nie mogą nawet gdyby został o zgrozo satanistą. Mogą natomiast go w pewnych przypadkach wydalić ze stanu duchownego. Tak więc nie tylko przeniesienie mu grozi.
    Użyłem wyrazu "pozostaje", bo miałem na myśli sytuację, gdy delikwent wyrazi skruchę i będzie chciał nadal pozostać przy Kościele i mu służyć jako kapłan. Wtedy pozostanie przeniesienie i - w zależności od przewinienia - ograniczenie obowiązków duszpasterskich. Bo jeśli otwarcie będzie chciał zerwać z tym co robi, to można go nawet i ekskomuniką przecież potraktować.

    ale tak, przede wszystkim miałem na myśli podkreślenie tego, że SAKRAMENTU ODEBRAĆ NIE MOŻNA. Żadnego.

    @bonobo

    oczywiście od początku zakumałem o jaką instytucję prawa kanonicznego Ci chodzi, ale się przyczepiłem, bo bardzo mierzi mnie i irytuje, gdy ktoś mówi np. o rozwodach kościelnych (brrrr....), czy o tym, że ksiądz udziela komukolwiek sakramentu małżeństwa (idiotyzm, przecież będąc księdzem nie może zawierać małżeństw!).

    Nie. Kościół nie daje rozwodów kościelnych! Sakramentów się nie wycofuje! Małżeństwa "udzielają" sobie narzeczeni!

    Zauważ drogi bonobo, że nieprawidłowe określenia wprowadzają w błąd i ugruntowują u ludzi nieprawidłowe pojmowanie spraw, dlatego warto w pewnych sprawach wyrażać się precyzyjnie.

    Kościół to nie supermarket, gdzie się coś kupuje, a później jak się znudzi, można to zareklamować. To nie zestaw zasad, spośród których możemy sobie wybrać to, co nam odpowiada, a resztę pozostawić na półce.

    A unieważnienie nie może być tożsame z pozbawieniem, bo nie można komuś zabrać czegoś, czego on nie otrzymał.

    Pozdrawiam,
    LR
    2 3 Cytuj Zgłoś
Poinformuj o odpowiedziach

Odpowiedz