Forum » Społeczeństwo Kocham PiS

  • 17.12.2017 - 10:25
    a jakie jest WASZE zdanie na temat glosowania do samorzdow.Wygladu i aznosci kart do glosowania oraz tego iz zabrano mozliwoasc glosowania korespondencyjnego niepelnosprawnym.
    2 Cytuj Zgłoś
  • 17.12.2017 - 10:33
    zygi napisał/a:
    a jakie jest WASZE zdanie na temat glosowania do samorzdow.Wygladu i aznosci kart do glosowania oraz tego iz zabrano mozliwoasc glosowania korespondencyjnego niepelnosprawnym.
    Takie, że mamy najlepszy rząd i ma rządzić przez następną dekadę i aby to było możliwe, musi mieć narzędzia władzy.
    6 1 Cytuj Zgłoś
  • 19.02.2018 - 16:13
    Jakie premie przyznał w MON Macierewicz? „To coś w rodzaju ukrytej drugiej pensji”

    Po długim oczekiwaniu wpłynęła odpowiedź na interpelację posła Platformy Obywatelskiej Krzysztofa Brejzy w sprawie nagród przyznanych urzędnikom przez Ministerstwo Obrony Narodowej w 2017 roku. Były szef resortu miał zapłacić współpracownikom ćwierć miliona złotych nagród.

    „Druga pensja”

    „Odpowiadając, z upoważnienia Ministra Obrony Narodowej, na interpelację posła Krzysztofa Brejzy w sprawie przyznanych przez MON nagród w 2017 roku uprzejmie informuję, że sekretarzom stanu zostały przyznane nagrody w łącznej wysokości 102 500 złotych brutto, natomiast podsekretarzom stanu w łącznej wysokości – 145 700 złotych brutto” – czytamy w odpowiedzi na interpelację. Dane o premiach przekazał sekretarz stanu w MON Wojciech Skurkiewicz. Oznacza to, że dawny szef resortu Antoni Macierewicz przekazał współpracownikom dokładnie 248 200 złotych na nagrody. Brejza uznał odpowiedź za niezadowalającą, ponieważ chciał znać konkretne kwoty jakie zapłacono każdemu z wiceministrów z osobna.

    – To godne potępienia, bowiem okazuje się, że poza normalnym wynagrodzeniem wiceministrowie dostawali coś w rodzaju ukrytej drugiej pensji. Ja jako minister żadnych nagród wiceministrom nie dawałem – stwierdził dawny szef MON Tomasz Siemoniak.

    Ile wydano na premie w ministerstwach?

    Absolutnym rekordzistą jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W MSZ sekretarze stanu otrzymali w 2017 roku po 51,4 tysięcy złotych premii, zaś podsekretarze około 30 tysięcy złotych każdy. W sumie resort przeznaczył na wynagrodzenia ponad 29 milionów złotych. Sporo na nagrody wydano także w resorcie rodziny, pracy i polityki społecznej gdzie wypłacono łącznie około 11 milionów złotych. Sekretarze stanu Krzysztof Michałkiewicz i Stanisław Szwed otrzymali po 54,5 tys. zł, co stanowi najwyższą premię wśród wszystkich wiceministrów. Podsekretarze otrzymali łącznie premie w wysokości 53,5 tysiąca złotych. W ubiegłym tygodniu ustalono, że łączna suma przeznaczona na rządowe wynagrodzenia w gabinecie Beaty Szydło wyniosła około 73,5 miliona złotych.

    No po prostu mają rozmach chłopaki, a głupie i ciemne społeczeństwo jeszcze się cieszy.......
    9 2 Cytuj Zgłoś
  • 25.02.2018 - 8:22
    Jest nowy pomysł na Unię Europejską i jest forsowany w zaciszach gabinetów. Unia musi się rozwiązać a nowa ma powstać na nowych zasadach bez Polski, z państwami, gotowymi na budowanie UE jako państwa.
    Jest już porozumienie Niemiec Francji i Beneluksu.
    6 1 Cytuj Zgłoś
  • 25.02.2018 - 14:52
    Sami swoi, czyli jak żywi się rząd i jego poplecznicy

    Miał być koniec bizancjum. Jest rozpasanie. Na podwyżki, premie, samochody i dotacje dla zaprzyjaźnionych fundacji ludzie władzy wydają setki milionów. W końcu to tylko pieniądze podatników.

    – Na zewnątrz dbają o pozory. Błędy PO czegoś ich nauczyły. Nawet pan nie wie, jak bardzo dużą wagę przywiązują do tego, żeby nie mieć zegarka – opowiada jeden z urzędników pracujący w biurze PiS.

    Ale luksusy kuszą. Minister Beata Kempa osobiście poleciała do USA, żeby dobrać kolor tapicerki i dywaników w samolocie Gulfstream G550 dla VIP-ów (wybrała szare obicia, wykładzinę w kolorze cieplejszym).

    Samoloty dla VIP-ów należało kupić już dawno, przede wszystkim ze względu na bezpieczeństwo. Ale rząd PO-PSL bał się opinii publicznej, latał Boeingami wynajętymi od LOT-u. Nowa władza poszła na całość: oprócz dwóch mniejszych Gulfstreamów za 440 mln zł kupiła też trzy Boeingi 737-800. Te ostatnie bez przetargu – za 2,5 mld zł. Krajowa Izba Odwoławcza dopatrzyła się naruszenia ustawy o zamówieniach publicznych, ale ostatecznie machnęła ręką i zgodziła się na zakup. Nowe maszyny, kupione przed Bożym Narodzeniem, znacząco podwyższyły wartość polskiego importu w grudniu. Pieniądze dał MON, jedno z najbogatszych ministerstw. Nie udało mu się kupić śmigłowców dla żołnierzy, ale przynajmniej kupił samoloty dla władzy.

    Rzut oka na dochody odwołanej niedawno premier Beaty Szydło daje pojęcie, kto jest „dojną zmianą”. Jeszcze w 2016 r. zarabiała jako prezes Rady Ministrów 230 tys. zł, rok później – ok. 265 tys. zł. W 2017 r. Szydło przyznała sobie i wszystkim ministrom od 65 tys. zł do 82 tys. zł. nagród. Nagrody dostali także ci ministrowie, którzy w grudniu 2017 r. mieli stracić pracę. Prymusami byli: Mariusz Błaszczak, Mateusz Morawiecki i Anna Zalewska. Odwołany Antoni Macierewicz dostał aż 70 tys. zł. nagrody.

    W 2013 r. Solidarna Polska ministra Ziobry chciała zakazać nagród dla polityków-ministrów. Cztery lata później Ziobro przyjął 75 tys. zł nagrody, a jego wiceministrowie związani z partią – od 21 do 36 tys. zł. W sumie, w ciągu dwóch lat na premie i nagrody dla urzędników z rządowej centrali i jej agend podatnicy zapłacili ok. 200 mln zł.

    Od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych premii zgarnęli też prawie wszyscy wojewodowie i wicewojewodowie. Nawet Dariusz Drelich z Pomorza, który po sierpniowych nawałnicach nie zwołał sztabu kryzysowego i nie wystąpił o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej. – Do zbierania gałęzi, zamiatania liści nie będziemy wzywać wojska – tłumaczył. Dzień po wichurze bawił na urodzinach arcybiskupa Głodzia. Mimo wpadki Drelich przyjął 15 tys. zł nagrody za ubiegły rok.

    Instytucje centralne, takie jak rząd, Sejm czy Senat, nigdy nie grzeszyły finansowym umiarkowaniem, no może z wyjątkiem pensji sekretarzy i podsekretarzy stanu (6-7 tys. zł na rękę), niewspółmiernie niskich w stosunku do odpowiedzialności. Urzędnik Kancelarii Prezydenta: – Jeden wiceministrów opowiadał mi, że dla niego kasa nie jest problemem, ale żona się wk..ła, gdy zobaczyła wypłatę.

    Ale wiceministrowie to wyjątek. Rząd PiS zapowiadał zresztą, że ograniczy ich liczbę. Tyle że gabinet Mateusza Morawieckiego pobił niedawno rekord: ma 100 sekretarzy i podsekretarzy stanu.

    Symbolem rozpasania poprzedniej władzy stały się słynne ośmiorniczki, zamówione w restauracji Sowa & Przyjaciele przez szefa NBP Marka Belkę i ministra Bartłomieja Sienkiewicza oraz kolacja ministrów Sikorskiego i Rostowskiego, za którą podatnicy musieli zapłacić 1352 zł.

    Ale dziś władza też nie zaciska pasa. Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk chce kupić swoim ludziom iPhony 8 po ok. 3,5 tys. zł. Z kolei resort finansów szuka dla urzędników luksusowych tabletów. Byłemu ministrowi środowiska Janowi Szyszko zarzucano, że wydał urzędnikom 116 kart płatniczych. W rzeczywistości aktywnych kart było 10, za to wydatki na nich sięgały 100 tys. zł (w tym po kilkaset złotych za tajemniczą „usługę saloniku”). Gdy z kolei wyszło na jaw, że urzędnicy podległego Szyszce Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej mogli liczyć na rabaty m.in. na zabiegi chirurgii plastycznej, minister zażądał wyjaśnień. NFOŚiGW informował, że informacje są nieprawdziwe, bo usługa „Chirurgia Jednego Dnia” to standardowa oferta w pakiecie.

    Politycy chętnie korzystają z usług transportowych bogatego MON. Donald Tusk latał co tydzień do Gdańska wynajmowanymi boeingami, ekipa PiS do niedawna wolała wojskowe CASY. Tylko przez pierwsze półtora roku pięciu czołowych ministrów rządu PiS ponad stukrotnie korzystało z lotów CASA-mi. Te kilkaset godzin lotów kosztowało grubo ponad 8 mln zł. Połowę kwoty wylatał Antoni Macierewicz. Sam Mateusz Morawiecki wojskowymi CASAmi latał z Warszawy do Wrocławia, a nawet do Hanoweru i Brukseli – w sumie jako wicepremier latał CASĄ 22 razy.

    Ale to nie koniec wydatków MON. Sama podkomisja smoleńska (pracuje w niej pięciu ludzi Macierewicza) kosztuje 12 mln zł. Na gadżety i promocję MON wyda w tym roku 4 mln zł, kupi m.in. kalendarze i długopisy, 500 plakietek okolicznościowych z wizerunkiem Józefa Piłsudskiego, 100 medali pamiątkowych, 400 ryngrafów z godłem Polski.
    4 Cytuj Zgłoś
  • 25.02.2018 - 15:01
    Nie chciałbym aby sukcesy obecnej rządowej ekipy, w osiągach podążały za sukcesami olimpijczyków.
    Nie jest to niestety dobra wróżba.
    4 Cytuj Zgłoś
  • 26.02.2018 - 21:04
    t-34 napisał/a:
    Sami swoi, czyli jak żywi się rząd i jego poplecznicy

    Miał być koniec bizancjum. Jest rozpasanie. Na podwyżki, premie, samochody i dotacje dla zaprzyjaźnionych fundacji ludzie władzy wydają setki milionów. W końcu to tylko pieniądze podatników.
    To nie jest tak jak piszesz. PiS ma słuszne nagrody, mimo że dwa razy większe. A tamci choć skromnie nagradzali, nie powinni w ogóle nagradzać. Dlaczego? A no dlatego, że tamci nie byli nasi, a należy się tylko naszym. Władza się zmienia a grabienie za każdym razem wzrasta 50% więcej niż poprzedników a czasem 100% więcej.
    Dlaczego? A no dlatego, że parcie do władzy, nie jest chęcią pomocy narodowi, tylko cel przebicia poprzedników.
    Oni się zachapali, ale my zrobiliśmy to jeszcze lepiej (to radość polityków w kuluarach).
    Toteż nacjonalizacja, daje szanse bycia oligarchom i zrealizowanie marzenia o byciu bogatszym niż najbogatszy prywaciarz czyli ten, któremu bardzo zazdroszczę.
    8 3 Cytuj Zgłoś
  • 12.03.2018 - 23:01
    A do niedawna najlepszy minister MON w historii MONu ............

    Macierewicz stracił nie tylko stanowisko. Posłuch też?
    Mimo utraty stanowiska i apeli, by zamilkł, Antoni Macierewicz wciąż zabiera głos. Pojawia się jednak pytanie, czy to nie rzucanie grochem o ścianę. Nieoficjalnie wiadomo, że nikogo nie interesuje, co mówi były minister obrony narodowej. Nawet Jarosława Kaczyńskiego.

    "Informacje przekazywane przez Macierewicza nie mają już większego znaczenia" - podaje nieoficjalnie "Rzeczpospolita". Powołując się na informatorów, dziennik zwraca uwagę, że sam Jarosław Kaczyński "nisko ocenia wiarygodność byłego ministra i efekty jego pracy".

    Podobno już od kilku miesięcy prezes PiS obniża oczekiwania związane z raportem podkomisji smoleńskiej, na czele której stoi Macierewicz. - Nie mamy wpływu na to, co powie podkomisji - powiedziała w rozmowie z dziennikiem osoba z Ministerstwa Obrony Narodowej.

    Przypomnijmy, że w programie WP "Tłit" były prezydent Bronisław Komorowski odniósł się do zabierania głosu w sprawach państwowych przez Macierewicza. - Podjąłby jedyną słuszną decyzję, gdyby zamilkł w sprawie wojska i obronności - powiedział.

    Zapytaliśmy w PiS o pozycję Macierewicza. Do tej pory nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

    Prawda coraz bliżej?

    Szef podkomisji smoleńskiej zapowiadał, że w kwietniu przedstawi raport ws. katastrofy. Portal wPolityce.pl poinformował z kolei, że dokumentu nie będzie. Zamiast niego ma zostać pokazany film podsumowujący dotychczasowe ustalenia podkomisji. Sam Macierewicz zdementował te informacje. Zadeklarował, że raport będzie. Jest jednak jedno ale.

    Podkreślił, że niekoniecznie będzie "końcowy i ostateczny". Sprawę skomentował dr. Maciej Lasek, były przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych. - To, że ogłoszenie raportu końcowego odsuwane jest w czasie, świadczy o tym, że podkomisja nie zrobiła nic - ocenił.

    Jego zdaniem odwlekanie podsumowania prac działa na szkodę śledztwa i wizerunku Polski. Co więcej, "powoduje, że Rosjanie szybko nie oddadzą wraku".

    Źródło: "Rzeczpospolita"
    3 Cytuj Zgłoś
  • 12.08.2018 - 22:33
    Bardzo chciałbym wierzyć, że to był fatalny zbieg okoliczności.

    Że nie było tu drugiego dna, żadnej świadomej decyzji władz państwowych, by celowo zignorować pogrzeb gen. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego ps. Motyl, który w momencie śmierci był najwyższym rangą dowódcą Powstania Warszawskiego. Bardzo bym chciał, by okazało się, że po prostu prezydent Andrzej Duda był bardzo zajęty i coś ważniejszego niż wycieczka na zbiórkę harcerską sprawiła, że nie dotarł na Powązki, by towarzyszyć w ostatniej drodze generałowi. Że również premierowi coś wypadło, że minister obrony narodowej miał na głowie sprawy bezpieczeństwa państwowego. Że Jarosław Kaczyński był – być może – na kluczowych badaniach, które nie pozwoliły mu na uczestnictwo w pożegnaniu człowieka, którego dyrektor zbudowanego przez jego brata śp. prof. Lecha Kaczyńskiego nazwał ostatnim z najważniejszych powstańców. I pewnie było też zupełnie fatalnym przypadkiem, że telewizja publiczna nie transmitowała uroczystości pogrzebowych.

    Bo przecież kilka dni wcześniej premier, prezydent i prezes PiS uczestniczyli w Krakowie w pogrzebie śp. prof. Marii Dzielskiej. Prof. Dzielska była postacią wybitną i państwowy pogrzeb z najważniejszymi honorami jej się po prostu należał i z pewnością zasłużyła sobie na to, by żegnali ją osobiście głowa państwa, szef rządu i prezes partii rządzącej.

    Niestosowne byłoby porównywać zasługi zmarłych, ale tym trudniej zrozumieć, że na pogrzebie gen. Ścibora-Rylskiego Andrzeja Dudę reprezentował wiceszef BBN, premiera – minister Marek Suski, a szefa MON – bukiet kwiatów. Bo przecież trudno byłoby uwierzyć, że politycy PiS byliby tak małostkowi, że pojechali na pogrzeb prof. Dzielskiej, która wspierała PiS, lecz zignorowali pogrzeb powstańca, bo ten był... wobec obecnej władzy krytyczny.

    Tak samo jak trudno byłoby wierzyć w to, że prezydent i premier uwielbiają wspominać bohaterów walki o niepodległość, ale najczęściej takich, którzy dawno już umarli i nie mieli możliwości wypowiadać się o sytuacji bieżącej. Bo znacznie łatwiej jest upamiętniać Żołnierzy Wyklętych, których Sowieci zamordowali kilkadziesiąt lat temu, niż uporać się z kłopotliwą sytuacją, że prawdziwy, realny bohater Powstania Warszawskiego, oficer wojska II RP, uczestnik kampanii wrześniowej 1939 r., co jakiś czas wypowiedział się krytycznie o PiS. Trudno uwierzyć, że to działanie celowe, bo oznaczyłoby to coś naprawdę strasznego: że rządzą nami ludzie mali.
    13 1 Cytuj Zgłoś
  • Beata 13.08.2018 - 0:47
    t-34 napisał/a:
    Trudno uwierzyć, że to działanie celowe, bo oznaczyłoby to coś naprawdę strasznego: że rządzą nami ludzie mali.
    A może istnieje inne wytłumaczenie tej sytuacji? Może ci urzędnicy państwowi mający dostęp do znacznie większej ilości dokumentów wiedzą jednak coś więcej, aniżeli to co jest w ogólnym obiegu?
    16 Cytuj Zgłoś
  • 13.08.2018 - 9:12
    Bagietka napisał/a:
    A może istnieje inne wytłumaczenie tej sytuacji? Może ci urzędnicy państwowi mający dostęp do znacznie większej ilości dokumentów wiedzą jednak coś więcej, aniżeli to co jest w ogólnym obiegu?
    Oj bagietko, przesiąknięta jesteś ideologią swoich idoli. Ideologia jakakolwiek to krótkowzroczność. Ideolodzy manipulują nami i robią z nas powolne sobie jednostki.
    Nie przyjmuj w ciemno co ci podają na tacy, zobacz na drugie dno i nie daj sobą manipulować.
    16 1 Cytuj Zgłoś
  • Beata 13.08.2018 - 18:39
    bono napisał/a:
    Oj bagietko, przesiąknięta jesteś ideologią swoich idoli. Ideologia jakakolwiek to krótkowzroczność. Ideolodzy manipulują nami i robią z nas powolne sobie jednostki.
    Nie przyjmuj w ciemno co ci podają na tacy, zobacz na drugie dno i nie daj sobą manipulować.
    Ty oczywiście wiesz, że chodziło o jego ostatnie wypowiedzi na temat pisu bo taką wersję przyjął TVN a im należy wierzyć
    17 Cytuj Zgłoś
  • 13.08.2018 - 20:47
    Bagietka napisał/a:
    Ty oczywiście wiesz, że chodziło o jego ostatnie wypowiedzi na temat pisu bo taką wersję przyjął TVN a im należy wierzyć
    Oczywiście TYLKO wersja TVPiSU jest prawdziwa Bagietko ????
    Ten cały PiS chce ześwinić wszystkich co mają inne zdanie i tyle.....
    A towarzysz Piotrowicz do oczywiście bohater gdzie tam jakiemuś staremu generałowi do niego >>>>>>
    10 Cytuj Zgłoś
  • 13.08.2018 - 21:53
    Raz zdobytej władzy nie oddamy. PiS musi zrobić wszystko, aby drugą kadencję mieć w kieszeni. Co zrobi? Przegrana oznacza dla niego odkręcenie całych reform systemowych i TRYBUNAŁ STANU dla DUDY, SZYDŁO, MORAWIECKIEGO i wielu innych. Kaczyńskiemu chodziło i chodzi tylko o władzę. Nic nie znaczył w opozycji, na świętej pamięci bracie wypłynął, Wałęsa go przejrzał. ^- krotnie przegrał wybory. Ma jedyną okazję. Nie mając większości konstytucyjnej rękami Dudy, Szydło i Morawieckiego oraz posłów typu Szlachetka rozwala system demokratyczny. Idzie na całego. Bez niego PiS mógł spokojnie rządzić nawet 16 -lat. Większości konstytucyjnej nie zyska, ale wygrać musi. Dobrze o tym wie. niszczy instytucję za instytucją. Nienawidzi demokratycznych instytucji, nie potrafi dzielić się władzą, nie znosi pluralizmu. to największy chuligan, jaki mógł się Polsce przytrafić. Agent Muszyński zniszczył Trybunał Konstytucyjny, bo Przyłębska nie nadaje się na przekupkę na myślenickim Rynku, Kurski Zniszczył TVP, Teraz Muszyński ma zniszczyć SN , obejmując Izbę Karną.Misiewicze - Obajtki niszczą spółki skarbu państwa, wyciskając z nich na populistyczne programy i Ojca Rydzyka, co się da, nie licząc się z ekonomią zarządzania, Macierewicz zniszczył wojsko itd. itp. Prezes , goniąc czas wprowadza z pośpiechem swe ideologiczne mrzonki, a Misiewicze - Obajtki i cała gawiedź pisowska chapie , ile się da, byle nachapać się przed wyborami. Na co czekać? Węgrami pachnie. Wybory samorządowe wygra ta partia, która wygra Warszawę, Gdańsk, Poznań, Łódz, Wrocław i inne duże miasta. Do Sejmików Wojewódzkich PiS poprawi swoje wyniki, co nie znaczy, że nawet przy wygranej , je opanuje. Zacięty bój stoczy z PSL-em. Od tej konfrontacji wiele tu zależeć będzie. Rządził będzie jedynie tam, gdzie uzyska ponad 50% mandatów. Kilka województw może opanować. Teraz ma tylko Podkarpacie i to ledwie. Polska to jednak nie Węgry. Polska powiatowa nie może zdominować wielkich i średnich miast, których jest więcej niż na Węgrzech.
    9 1 Cytuj Zgłoś
  • Beata 13.08.2018 - 23:40
    t-34 napisał/a:
    Oczywiście TYLKO wersja TVPiSU jest prawdziwa Bagietko ????
    Ten cały PiS chce ześwinić wszystkich co mają inne zdanie i tyle.....
    A towarzysz Piotrowicz do oczywiście bohater gdzie tam jakiemuś staremu generałowi do niego >>>>>>
    Naprawdę są inne źródła wiadomości, nie tylko TVP i TVN
    3 12 Cytuj Zgłoś
  • 14.08.2018 - 11:43
    Dla takich którzy mają spiskową teorię istnienia Unii Europejskiej
    ( Bagietka i podobni), a od której wg. nich, powinniśmy się zdecydowanie różnić by nas nie zrobiła na obraz i podobieństwo swoje, mam propozycję, dla rządu PiS, abyśmy przed wyjściem z UE, przeszli na nowe cyfry i nowe pismo, wymyślone przez ludzi min. Glińskiego, bo jednakowe pismo i cyfry w UE, całkowicie uzależniają nas od niej i całego cywilizowanego świata, a przecież ten cywilizowany świat jest be, jest gender, jest multi
    kulti, jest niekatolicki.
    Za wzór wybierzmy np. Nepal. A brońmy swojej kultury, jak naród żydowski.
    I wzorem najbardziej nielubianych (przez PiS) państw UE i Rosji,
    edukujmy w języku polskim resztę świata. Niech język polski promieniuje na cały świat, w tym celu należy założyć we wszystkich państwach świata instytut np. Glińskiego (na wzór Gethego), by ten uczył i popularyzował polski język w całym świecie.

    Proponował bym przekonać też Orbana aby otworzył podobny instytut z nauką języka węgierskiego i założył w całym świecie.

    Za 100 lat węgierski i polski zajmą miejsce mandaryńskiego i angielskiego (odpowiednio) w cywilizowanym świecie.
    8 3 Cytuj Zgłoś
  • Beata 14.08.2018 - 14:09
    Jaką spiskową teorię?
    Przecież cel działania EU dla głównych rozgrywających, Niemiec jest jasny od 1918 roku.

    Reszta tekstu to frazesy stosowane przeważnie przez tych, którzy nie mają nic konstruktywnego do powiedzenia ale chcą zabłysnąć.
    1 14 Cytuj Zgłoś
  • 14.08.2018 - 15:38
    Bagietka napisał/a:
    Jaką spiskową teorię?
    Przecież cel działania EU dla głównych rozgrywających, Niemiec jest jasny od 1918 roku.

    Reszta tekstu to frazesy stosowane przeważnie przez tych, którzy nie mają nic konstruktywnego do powiedzenia ale chcą zabłysnąć.
    Każda aktywistka tak mówi.
    9 2 Cytuj Zgłoś
  • 21.08.2018 - 11:57
    Bono masz rację. Osoby które siedzą tylko w Polsce i nigdzie nie wyjeżdżają a do tego biorą 500+ zawsze będą chwalić PiS. Nie widzą,ze paliwo już ponad trzy miesiące stoi ponad 5 zł. Nie widzą,ze wszystko drożeje bo PiS potrzeba pieniędzy na 500+. Nie wiedzą,ze rząd wprowadza nowe podatki dla osób ,które pracują za granicą,żeby żyć godnie w Polsce. Widzą tylko to,ze mają 500+ i nie trzeba iść do pracy. Tylko jak to wszystko się skończy??????
    14 3 Cytuj Zgłoś
  • 21.08.2018 - 17:53
    Przestańcie już obrażać ludzi ubogich. dla nich 500+ to ratunek, to środki na jedzenie, opłaty czy leki. Siedzicie w internecie i nawalacie jaki głupi naród ci Polacy, że głosował na PIS. Głosowali na nich bo nie mieli wielkiego wyboru: wytrawni złodzieje kontra początkujący. 500+ ja traktuję jako zwrot pieniędzy zagrabionych mi w podatkach zusach i innych złodziejskich daninach. A i nie biadolcie mi nad losem tych zagranicą. tam zarabiają, wypracowują bogactwo Niemiec czy WB a jak choroba dopadnie to do Polski i bo tu im się należy bezpłatna opieka.
    POPISowska sitwa ma was głęboko w ....., wykorzystuję tylko waszą zarozumiałość i przekonanie o byciu lepszym.
    6 10 Cytuj Zgłoś
  • 24.08.2018 - 22:49
    wert napisał/a:
    Przestańcie już obrażać ludzi ubogich. dla nich 500+ to ratunek, to środki na jedzenie, opłaty czy leki. Siedzicie w internecie i nawalacie jaki głupi naród ci Polacy, że głosował na PIS. Głosowali na nich bo nie mieli wielkiego wyboru: wytrawni złodzieje kontra początkujący. 500+ ja traktuję jako zwrot pieniędzy zagrabionych mi w podatkach zusach i innych złodziejskich daninach. A i nie biadolcie mi nad losem tych zagranicą. tam zarabiają, wypracowują bogactwo Niemiec czy WB a jak choroba dopadnie to do Polski i bo tu im się należy bezpłatna opieka.
    POPISowska sitwa ma was głęboko w ....., wykorzystuję tylko waszą zarozumiałość i przekonanie o byciu lepszym.
    500+ jest dla wszystkich. Nie tylko ubogich. Uboga może być osoba(y) z 1 dzieckiem. Politykę prorodzinną trzeba prowadzić poprzez ulgi podatkowe i umożliwienie dobrze płatnej pracy przy żłobkach i przedszkolach za darmo etc. Co z zagranicy niech w d...ę dostaną, bo na PiS i Kukiza głosowali, nacjonalizm ( nie mylić z patriotyzmem) im w głowie. Populiści z PiSu Grecję i Turcję nam gotują. W tym sęk
    11 3 Cytuj Zgłoś
  • 25.08.2018 - 9:43
    WKibic napisał/a:
    Populiści z PiSu Grecję i Turcję nam gotują. W tym sęk
    Ja już przewalutowałem swoje oszczędności, w czerwcu po 4,12 za euro.
    Jakoś do pln i nim rządzących, nie mama zaufania.
    6 Cytuj Zgłoś
  • 28.10.2018 - 10:01
    Ale robią naszemu prezydentowi na złość, po żarówkach żarowych, Komisja Europejska zakazuje za trzy lata plastików w produktach spożywczych.
    I jak tu nie próbować wyjść z UE.
    5 1 Cytuj Zgłoś
  • 29.10.2018 - 9:13
    bono napisał/a:
    Ale robią naszemu prezydentowi na złość, po żarówkach żarowych, Komisja Europejska zakazuje za trzy lata plastików w produktach spożywczych.
    I jak tu nie próbować wyjść z UE.
    Ja bym chętnie Unię poprosiła, żeby zakazała sprzedawania jeszcze innych rzeczy, np kremów i różnych kosmetyków w opakowaniach z pogrubionym na 30% objętości dnem, leków w opakowaniach, w których w listku wielkości 12x5cm są dwie mikro-tableteczki lub garstka pigułek w plastikowym flakoniku wielkości słoika na dżem, drobnego sprzętu typu myszka komputerowa lub nożyczki, w wielkich, pancernych opakowaniach zgrzewanych termicznie, a także wiekszosci szmelcowatych zabawek z chińskiego targu.
    2 Cytuj Zgłoś
  • 29.10.2018 - 16:47
    ZdolnaZDolnego napisał/a:
    Ja bym chętnie Unię poprosiła, żeby zakazała sprzedawania jeszcze innych rzeczy, np kremów i różnych kosmetyków w opakowaniach z pogrubionym na 30% objętości dnem, leków w opakowaniach, w których w listku wielkości 12x5cm są dwie mikro-tableteczki lub garstka pigułek w plastikowym flakoniku wielkości słoika na dżem, drobnego sprzętu typu myszka komputerowa lub nożyczki, w wielkich, pancernych opakowaniach zgrzewanych termicznie, a także wiekszosci szmelcowatych zabawek z chińskiego targu.
    Coś ty, nie moga nam narzucać co mamy robić . Prezydent wyraźnie powiedział ze się na to nie zgadza.

    Mówi się w kręgach PiS , ze Kaczyński załatwił Merkel to, ze zrezygnowała z następnej kadencji.
    5 Cytuj Zgłoś
  • 29.10.2018 - 18:35
    bono napisał/a:
    Ale robią naszemu prezydentowi na złość, po żarówkach żarowych, Komisja Europejska zakazuje za trzy lata plastików w produktach spożywczych.
    I jak tu nie próbować wyjść z UE.
    Noooo coś Ty? A któż to i który z producentów dodawał plastiki do jedzenia, ze teraz będzie go zakazywał? Przecież jakiś Mullermilch czy inne gówna są tam robione w najwyższych standardach a grupa VW produkowała najczystsze diesle potwierdzone wszelkimi możliwymi niemieckimi TUVami.....do czasu oszustwa. Obecnie jak sobie nie radzą i nie nadążają w motoryzacji za konkurencją to się okazało, że doszli do badań które wskazują, że wyprodukowanie akumulatora do auta elektrycznego emituje tyle toksyn ile jazda Golfem przez 3 do 7 lat.

    https://motoryzacja.interia.pl/raporty/raport-samochody-elektryczne/samochodyelektryczne/news-szokujace-wyliczenia-ekspertow-precz-z-elektrykami,nId,2648304

    Podobnie z elektrowniami wiatrowymi, tysiące ich stoi na niemieckim Pomorzu ale do nas wpuszczali "brudny" prąd, gdy Polska i Czesi założyli dławiki na sieć to Niemce larum podnieśli, że jak to tak tylk osami nie mieli pomysłu co zrobić z "brudnym prądem". Nosz popatrz cóż za uczciwość.
    http://biznesalert.pl/energiewende-czyli-brudna-pomylka/

    o najnowszych sprawach exportu smieci m.in do Polski nie wspomnę, przecież kompletnie o tym NA PEWNO nic nie wiedzieli, boooo gdyby wiedzieli to oni nigdy przenigdy......tacy uczciwi ! Potrafią znaleźć jednego imigranta w Polskiej ciężarówce jadącej na zachód ale 1000 ciężarówek ze śmieciami do nas kompletnie im się prześlizgnęło. Normalnie zbieg okoliczności. Ciekaw jestem kiedy zaczną do nas jeździć odpady z elektrowni atomowych, bo z tym Niemcy mają potężny problem ale łatwiej jest przywalić ustawą o emisji popiołów niż zastanowić się co z tym zrobić

    https://www.youtube.com/watch?v=tM8oYiAU4PA
    4 2 Cytuj Zgłoś
  • 29.10.2018 - 20:19
    Vivaldi napisał/a:



    okoliczności. Ciekaw jestem kiedy zaczną do nas jeździć odpady z elektrowni atomowych, bo z tym Niemcy mają potężny problem ale łatwiej jest przywalić ustawą o emisji popiołów niż zastanowić się co z tym zrobić

    https://www.youtube.com/watch?v=tM8oYiAU4PA
    Jaka masz radę na mocniejszych ekonomicznie od Ciebie? Mnie się wydaje ze tylko przegonić ich.
    Ty rozumiem ze chcesz im pokazywać podniesiony pac. Czy to jeżdżą sposób?
    Dla mnie żaden .
    Chińczycy robili swoje i podnoszą głos ale dopiero jak wyprzedzili wszystkich a do USA maja rzut beretem.
    Wy ujadacie. Ale czy labrador podskoczy rodwairelowi?
    2 1 Cytuj Zgłoś
  • 30.10.2018 - 21:02

    100 kompromitacji na 100-lecie niepodległości. Kiedyś państwo mogło, dziś dezerteruje

    "Już przed rokiem wiedzieliśmy, że tego dnia nie możemy liczyć na udział przywódców innych państw" - mówi o 11 listopada prezydencki minister Wojciech Kolarski. To kompromitacja, bo rządzący przez miesiące zapewniali Polaków o zupełnie czymś innym. W poprzednich latach, w centrum stolicy, państwu polskiemu udawało się organizować godne rocznice, najważniejszych dla Polaków wydarzeń. Dziś państwo dezerteruje.

    Pełnomocnik ds. Narodowych Obchodów Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości przyznaje, że Andrzej Duda weźmie udział tylko w części obchodów w Warszawie. Nic to, że jeszcze niedawno prezydent zapraszał wszystkich do stolicy na jeden, wspólny Marsz Niepodległości. W którym ostatecznie sam udziału nie weźmie. I w ogóle nie będzie go w Warszawie. Nie będzie też nikogo z zagranicznych przywódców.

    Balonik oczekiwań jednak napompowano. Tylko po co?

    Za sukces w Kancelarii Prezydenta - jak twierdzi RMF FM - uznano ponoć wizyty ważnych światowych polityków... w ciągu roku. W ciągu ostatniego roku! Tyle że żadnej głowy państwa nie było w Warszawie od kilku miesięcy.

    A jeszcze przed wakacjami pełnomocnik rządu ds. obchodów Jarosław Sellin mówił tak: - Wiadomo, że pan prezydent takie zaproszenia już formułuje, już zaprasza przywódców państw i myślę, że będzie bardzo godna reprezentacja świata na naszych obchodach w dniu 11 listopada.

    No to dziś już wiadomo oficjalnie, że takiej reprezentacji nie będzie. Nie tylko godnej. Nie będzie żadnej.

    Nie wiadomo zatem, czym od dwóch lat zajmowali się pracownicy Kancelarii Prezydenta RP. Na co wydali pieniądze (duuużo pieniędzy), ani dlaczego teraz dopiero przyznają się do tego, że 11 listopada nie będzie w Polsce żadnego zagranicznego przywódcy. A przecież zapowiedzi były huczne. Dlatego każdy ma prawo pytać: dlaczego nie zakomunikowano tego wcześniej? Wciąż podwyższano oczekiwania, zamiast je obniżać.

    Jeśli idzie o udział Andrzeja Dudy w marszu, kilka razy Pałac Prezydencki zmieniał w tej sprawie wersje: że to "kalendarz" nie pozwala prezydentowi na udział we wspólnym Marszu Niepodległości (na który to marsz prezydent publicznie zapraszał), potem, że ze względu na brak udziału w nim polityków opozycji Duda także rezygnuje, a na końcu, że po prostu Pałac boi się ksenofobicznych, quasi-faszystowskich haseł i flag, którymi wymachiwać mogą niesubordynowane grupki narodowców. Jak co roku.

    Ten bałagan dopełnia chaos wokół ustawy ustanawiającej 12 listopada dniem wolnym. Po poprawkach Senatu ustawa ta musi wrócić do Sejmu. Ten rozpoczyna kolejne posiedzenie dopiero 7 listopada. Źródła w PiS twierdzą, że rozważana jest opcja zwołania dodatkowego posiedzenia, by "nie stawiać prezydenta zupełnie pod ścianą".

    Całe to zamieszanie to nie tylko kompromitacja głowy państwa. To kompromitacja państwa w ogóle.

    Jak celnie zauważył publicysta WP Marcin Makowski: "Fakt, że państwo nie organizuje żadnego ponadpartyjnego marszu z okazji 11 listopada, a główny prym będą wtedy wiedli Narodowcy, jest po prostu osłabiający. Wszystko na ostatnią chwilę, w aurze niedoróbek. A były lata na przygotowania".
    Duda nie miał odwagi zorganizować swojego marszu

    Ważne dla Polski rocznice udało się organizować w poprzednich latach. Jednym ich forma się podobała, innym mniej, ale zwykle wszystko przebiegało zgodnie z planem i nie wzbudzało kontrowersji.

    Największym sukcesem państwa polskiego było z pewnością huczne zorganizowanie 25-lecia pierwszych wolnych wyborów w Polsce. W tym dniu, 4 czerwca 2014 r., o Polsce było głośno na całym świecie. Do Warszawy (główne obchody odbyły się na Placu Zamkowym) zjechali najważniejsi światowi przywódcy. Na czele z prezydentem USA Barackiem Obamą.

    Miesiąc wcześniej, w maju, obchodzono 10-lecie obecności Polski w Unii Europejskiej. Na uroczystościach pojawili się wszyscy najważniejsi politycy w państwie (oprócz polityków PiS). To był jeden z ostatnich razów, gdy na państwowych uroczystościach spotkali się wszyscy żyjący polscy prezydenci. Do Warszawy przyjechał wówczas m.in. ówczesny szef Parlamentu Europejskiego, centralna część uroczystości odbywała się w Łazienkach Królewskich, a Polacy świętowali w całym kraju.

    Bronisławowi Komorowskiemu można zarzucić mnóstwo rzeczy, ale nie to, że przynajmniej - jako prezydent - nie próbował organizować marszów i brać za nie odpowiedzialność. Taki marsz zwoływał np. z okazji Święta 3 maja. Pochód organizowano w głównym punkcie Warszawy, spod Placu Zamkowego w stronę Nowego Światu. Na szczęście dobrą tradycję przejął jego następca. Dlaczego nie można było powtórzyć jej 11 listopada

    Politycy PiS kpili z Komorowskiego za organizację akcji "Orzeł może" z okazji Święta Niepodległości. Ale przynajmniej były prezydent zdecydował się zorganizować własny marsz, pod państwową egidą, równoległy wobec Marszu Niepodległości. Zainicjował choćby pochód "Razem dla Niepodległej".

    A dziś to narodowcy triumfują i po cichu kpią z Andrzeja Dudy, a polski prezydent - niestety - chowa głowę w piasek.

    W tym roku, na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości, Warszawa znów zostanie odziana w zielono-czarne dodatki, które zohydzają piękną, biało-czerwoną kreację. Niestety, dziś rozdartą. Jak w kultowym filmie Koterskiego.

    3 1 Cytuj Zgłoś
  • 30.10.2018 - 21:19
    T-34 a Ty bierzesz za to pieniądze czy jak ...... ? Nieźle trzeba mieć na.....ne do głowy.

    bono napisał/a:
    Jaka masz radę na mocniejszych ekonomicznie od Ciebie? Mnie się wydaje ze tylko przegonić ich.

    wystarczy pokazać w jaki sposób ten przejaw wyższości ekonomicznej się dokonał i dokonuje. Wystarczy wspomnieć o pieniądzach za II wojnę a juz tacy jak ty kulą uszy. Prosto się rozwijać kradnąc a potem wyzyskując. Ale oczywiście trzeba nic nie robić, dając przyzwolenie już jesteś przegranym i tacy ludzie pozwalają się walić po karku pejczem. Bóg, honor, ojczyzna znaczy dla takich tyle co garść miedziaków.
    A czy słabsi ekonomicznie? Cóż.....kłóciłbym się. Sprecyzowałbym okradani ekonomicznie i intelektualnie, zwłaszcza intelektualnie. A wiem co mówię, widziałem to od kuchni ;-)

    bono napisał/a:
    Wy ujadacie. Ale czy labrador podskoczy rodwairelowi?
    A Ty kim jesteś? Pekińczykiem? Pamiętaj, że płynąc pod prąd można się zmachać i faktycznie stać w miejscu .....ale pamiętaj też, że z prądem płyną tylko śnięte ryby.
    6 Cytuj Zgłoś
  • 30.10.2018 - 23:53
    Vivaldi napisał/a:
    T-34 a Ty bierzesz za to pieniądze czy jak ...... ? Nieźle trzeba mieć na.....ne do głowy.


    wystarczy pokazać w jaki sposób ten przejaw wyższości ekonomicznej się dokonał i dokonuje. Wystarczy wspomnieć o pieniądzach za II wojnę a juz tacy jak ty kulą uszy. Prosto się rozwijać kradnąc a potem wyzyskując. Ale oczywiście trzeba nic nie robić, dając przyzwolenie już jesteś przegranym i tacy ludzie pozwalają się walić po karku pejczem. Bóg, honor, ojczyzna znaczy dla takich tyle co garść miedziaków.
    A czy słabsi ekonomicznie? Cóż.....kłóciłbym się. Sprecyzowałbym okradani ekonomicznie i intelektualnie, zwłaszcza intelektualnie. A wiem co mówię, widziałem to od kuchni ;-)

    A Ty kim jesteś? Pekińczykiem? Pamiętaj, że płynąc pod prąd można się zmachać i faktycznie stać w miejscu .....ale pamiętaj też, że z prądem płyną tylko śnięte ryby.
    A ty z prądem nie płyniesz? może jesteś przeciw PiS- coś się pogubiłeś. Chyba że uważasz PiS za opozycję a KO jako rządzących.

    Co do tych bajdurzeń o pieniądzach za wojny, wyzysk i okradanie... pozwalanie się bić pejczem... okradanie ekonomiczne ....
    oj Boże Drogi, takie Wam bzdury do głowy wkładają a wy to połykacie jak dzieci.
    A jak ci powie to samo Ukrainiec, Białorusin czy Litwin, też ci się skulą uszy?
    A czyśmy tego samego innym nie robili i czy myśmy byli tylko szlachetni?
    3 1 Cytuj Zgłoś
  • 30.10.2018 - 23:56
    T-34 a Ty bierzesz za to pieniądze czy jak ...... ? Nieźle trzeba mieć na.....ne do głowy.

    OK. Vivaldi tylko powiedz co jest nieprawdą w tym artykule ???

    Obchody przygotowane ??
    Głowy innych państw zaproszone ??
    "Prezydent" zaprosił a potem powiedział, że nie idzie no to o co chodzi ??
    Manifestować będą faszyzujący narodowcy ???
    Nawet PiS zapowiadał, że nie idzie.....
    Komorowski jak zrobił, to zrobił, ale zrobił i PiS kpił z niego ile wlezie.....
    No proszę cię, jak to jest doskonale przygotowane święto to ja się do PiSu zapisuję......
    2 Cytuj Zgłoś
  • 31.10.2018 - 19:06
    Specjalnie dla Vivaldiego

    Niedotrzymane obietnice PiS na obchody stulecia niepodległości

    Ponadpartyjny Marsz Niepodległości, film o Józefie Piłsudskim, ważni goście z całego świata. Rządowe zapowiedzi obchodów stulecia niepodległości były huczne, ale ostatecznie niewiele z tego wyszło. „Dobra zmiana” tak naprawdę nigdy nie miała dobrego planu na setną rocznicę odzyskania niepodległości.
    Marsz Niepodległości bez prezydenta

    Gdy we wrześniu 2017 roku prezydent Andrzej Duda powołał Komitet Narodowych Obchodów Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej nieoficjalnie mówiło się, że do współpracy zostaną zaproszeni organizatorzy Marszu Niepodległości. Jednak po obchodach 11 listopada w 2017 roku prezydent zmienił zdanie. – Nie ma w naszym kraju miejsca na ksenofobię, chorobliwy nacjonalizm, antysemityzm. Taka postawa oznacza wykluczenie z naszego społeczeństwa. Tacy ludzie są wykluczeni – grzmiał Duda. Z kolei ówczesny rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński stwierdził, że żadnego formalnego zaproszenia nie było, a informacja o możliwości włączenia narodowców w organizowanie obchodów stulecia niepodległości miało być zachętą, „by organizatorzy Marszu Niepodległości pewne rzeczy przemyśleli”.

    Wicepremier Piotr Gliński stwierdził kilka dni później, że prezydent powinien sam zorganizować marsz na 11 listopada. Wyjaśnił, że miałby to być „wspólny polski, piękny Marsz Niepodległości, gdzie będziemy mogli się cieszyć z tego, że mamy wolną ojczyznę i jesteśmy wspólnotą polityczną”.

    Na zorganizowanie własnego marszu prezydent się nie zdecydował, postanowił jednak wybaczyć narodowcom i wziąć udział w Marszu Niepodległości. Jeszcze kilka dni temu na łamach „Rzeczpospolitej” i w mediach publicznych namawiał do uczestnictwa. – Chciałbym, żebyśmy razem poszli w Marszu Niepodległości, i jest to kwestia odpowiedzialności wobec społeczeństwa. Stańmy obok siebie i pokażmy ludziom, że można być razem. Można się nie gryźć – zapraszał w „Rzeczpospolitej”.

    Okazało się jednak, że prezydent będzie zbyt zajęty, by wziąć udział tak promowanym przez siebie Marszu Niepodległości. Głównym powodem ma być brak zapewnienia ze strony organizatorów, że na marszu pojawią się wyłącznie biało-czerwone flagi.
    Światowi przywódcy nie przyjadą, będzie tylko Orbán

    – Rozmawialiśmy o tym, żeby pięknie uczcić polskie 100-lecie odzyskania niepodległości. Zaprosiłem panią kanclerz do Polski, to dla nas wyjątkowo istotny moment i cieszymy się, że się tak rozwija współpraca polsko-niemiecka – mówił w lutym premier Mateusz Morawiecki. Merkel nie wybiera się jednak do Warszawy. Będzie uczestniczyć w obchodach 100-lecia zakończenia I wojny światowej w Paryżu. Do Francji wybierają się także m.in. prezydent USA Donald Trump i prezydent Rosji Władimir Putin. Do Polski przyleci jedynie premier Węgier Victor Orbán.

    Zaproszenie odrzucili także politycy opozycji i byli prezydenci. Lech Wałęsa potwierdził, że choć otrzymał zaproszenie, nie pojawi się 11 listopada na Placu Piłsudskiego w Warszawie. Z kolei Bronisław Komorowski uznał zaproszenie za nieszczere i dlatego zdecydował się przyjąć zaproszenie od prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka.

    Nie oznacza to jednak, że Polska nie potrafi zorganizować wydarzenia, które zachęci światowych polityków do przyjazdu do naszego kraju. W 2014 roku, na obchody 25. rocznicy wyborów z 1989 roku do Polski przyjechało wielu znamienitych polityków z ówczesnym prezydentem USA Barackiem Obamą na czele.
    Rejs dookoła świata

    – Biorę odpowiedzialność za ten projekt – mówił w marcu tego roku minister kultury Piotr Gliński o rejsie dookoła świata, w który miał wyruszyć jacht zakupiony przez Polską Fundację Narodową. Łódź w biało-czerwonych barwach miała pływać po światowych morzach i oceanach, a załogą miał kierować znany polski sportowiec Mateusz Kusznierewicz. Jacht miał także wziąć udział w prestiżowych regatach.

    Okazało się jednak, że w maju, już po kupieniu jachtu za 900 tys. złotych PFN zerwała współpracę z Kusznierewiczem i tym samym projekt pod nazwą „Polska 100” nie doszedł do skutku. Nie oznacza to jednak, że zakupiony jacht będzie się marnował w dokach. Stworzono „unikatowy projekt żeglarski” o nazwie „I LOVE POLAND”, a jego celem ma być „stworzenie odpowiednich warunków do powstania Polskiej szkoły morskiego żeglarstwa regatowego”. Nie będzie więc rejsu dokoła świata, a pierwsze starty w regatach planowane są już na 2019 rok.
    Film producenta „Smoleńska” opóźniony o rok

    28 mln złotych – tyle ma kosztować film „Legiony”, opowiadający o dziejach legendarnej formacji dowodzonej przez marszałka Piłsudskiego. Producentem filmu jest Maciej Pawlicki, pod którego skrzydłami powstawał film „Smoleńsk”. – „Legiony” to klasyczne kino wojenne opowiedziane z wielkim rozmachem, przy użyciu najnowocześniejszych technik filmowych. Pokażemy najpiękniejsze i najbardziej dramatyczne karty epopei legionowej, łącznie ze słynną szarżą ułanów pod Rokitną, która będzie jedną z najbardziej spektakularnych sekwencji filmu – tłumaczył Pawlicki na portalu Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

    Zdjęcia rozpoczęły się na początku sierpnia 2017 roku, a premierę filmu zaplanowano na październik 2018 roku. Szybko jednak okazało się, że nie uda się zdążyć na stulecie niepodległości. Datę premiery przesunięto na wrzesień 2019 roku.

    W październiku 2017 roku Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiedziało wybudowanie w różnych miejscach w Polsce 100 kolumn – na wzór tych, które postawiono w 1928 roku na 10-lecie niepodległości. MON ogłosił konkurs i przyjął oferty, jednak żadna nie była na tyle satysfakcjonująca, by można było ją zrealizować. – Resort zakończył konkurs na projekt artystyczno-architektoniczny bez wyłonienia zwycięzcy – podano w radiu RMF FM. Skoro zaś zwycięzcy nie wyłoniono, pomysł ostatecznie porzucono.
    Duża chmura, mały deszcz

    Niezrealizowanych obietnic na stulecie niepodległości jest znacznie więcej, o czym raportują użytkownicy Twittera.
    6 Cytuj Zgłoś
  • 29.11.2018 - 21:52
    Finlandia jest w zasięgu Putina. Słyszę od dziennikarzy Gazety Polskiej, ze Ukrainą jest pierwsza do zajęcia a następnie my. A co z Finlandią? Czy Putin ja odpuści?
    A w związku z tym ze mamy być zajęci przez Rosję, wypadało by szybko przyjąć euro , bo jak nas zajmą to musza zabrać euro, a to biznes Niemców, wiec Niemcy dogadają się szybko z Rosją, ze Polska jest ich. A to zawsze lepsze, niż bycie zaborem rosyjskim. Wg PiS, już jesteśmy ich cyli Niemiec , wiec w zasadzie dla nas nic się nie zmieni.
    6 Cytuj Zgłoś
Poinformuj o odpowiedziach

Odpowiedz