Forum » Społeczeństwo "Dobra zmiana" PiS

  • 28.10.2017 - 9:32
    WKibic napisał/a:
    Mnie się zaś PiS podoba. Chyba zostanę sygnalistą. Praca pewna, nie do ruszenia. Kwalifikacje jako ubeckie dziecko mam. Co tam ORMO, co tam TW, co tam kapuś, sygnalista brzmi ładnie. Signum temporis.
    Dobrze , że poruszasz temat kapusta tworzonego przez obecną władzę. Ze to przechodzi bez echa w naszym społeczeństwie?
    7 16 Cytuj Zgłoś
  • 28.10.2017 - 20:54
    Dojna zmiana cd...
    Dziś wysyłałem list polecony i usiadłem sobie jak Pani zakomunikowała mi o kosztach.

    Polecony 6,80 zł.
    Polecony z potwierdzeniem sms 7,30 zł.

    zdjecie

    zdjecie
    9 18 Cytuj Zgłoś
  • 15.11.2017 - 21:24
    Jeżeli ktoś krytykuje pis, jest od razu wrogiem. To głupie, bo na pis obecnie nie ma alternatywy. Opozycja jest nijaka i musi rządzić pis.

    Nacjonalizm gospodarczy w wykonaniu pis, tak (banki, PGE itd), pomoc ubogim, budowanie patriotyzmu, budowanie gospodarki itd. - tak.

    Natomiast, polityka zagraniczna to porażka, ci ludzie nie maja pojęcia o marketingu politycznym, są tam idealiści, romantycy zmieniający świat.

    To tak jakby Korea Północna, chciała reszcie narzucać swoje ideały.
    Oni myślą inaczej i nie kupią naszego sposobu myślenia.

    Nasi tłumaczą, że marsz niepodległości nie był marszem faszystów, to tak jakby komuniści pochód pierwszomajowy określali mianem antykomunizmu, albo narodowców.

    Jakie transparenty idą w pochodzie, pod takimi się podpisują podążający za tymi transparentami.
    Tak było i tak zawsze będzie to odbierane. A intencje organizatorów będą nieczytelne. Kto tego nie rozumie niech nie organizuje manifestacji.
    Jeżeli organizator toleruje faszystowskie hasła niesione na swoim pochodzie, to podpisuje się pod nimi. amen
    11 19 Cytuj Zgłoś
  • 26.11.2017 - 14:31
    PREZES SĄDU REJONOWEGO W MYŚLENICACH ODWOŁANY PISMEM WYSŁANYM FAXEM !

    Odwołani faksem. Nowa praktyka w polskim sądownictwie

    W połowie listopada w podobny sposób odwołano z funkcji wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Lublinie, sędziego Cezarego Wójcika. Decyzja o odwołaniu zawierała jedno zdanie i została przesłana faksem. - Decyzja została podjęta 9 listopada tego roku, natomiast faks informujący kierownictwo Sądu Apelacyjnego w Lublinie przyszedł w piątek 10 listopada - potwierdza wówczas w rozmowie z Onetem Barbara Du Château, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Lublinie.

    Tego samego dnia i w ten sam sposób odwołano kierownictwo Sądu Apelacyjnego w Katowicach, sądów okręgowych w Gliwicach i Katowicach, a także kilku sądów rejonowych na Śląsku.

    Możliwość odwoływania prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych bez podania jakiejkolwiek przyczyny dały ministrowi sprawiedliwości zmiany w Prawie o ustroju sądów powszechnych. To jedna z trzech ustaw, które PiS przygotowało w ramach reformy sądownictwa, jedyna, która nie została zawetowana w lipcu przez prezydenta Andrzeja Dudę.

    zdjecie

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/prezes-sadu-okregowego-w-krakowie-odwolana-faksem/yccc1n9
    6 16 Cytuj Zgłoś
  • 29.11.2017 - 19:58
    Sodówka w PiS. Są już tak butni, że z własnego prezydenta robią kompletnego idiotę

    Bez Andrzeja Dudy - szanowne posłanki i szanowni posłowie - nie grzalibyście tyłków w ławach poselskich i nie bralibyście diet!

    Sodówka, która politykom PiS uderzyła do głów nie ma precedensu w historii III RP. Żaden rządzący dotąd obóz - podkreślam ŻADEN - nie wykazywał takiej nielojalności i niewdzięczności wobec własnego prezydenta. Szorstka przyjaźń Millera z Kwaśniewskim, w ramach której podkładali sobie świnie i wzajemnie podgryzali, wobec tego, co PiS wyczynia wobec Dudy, to były niewinne pieszczoty. Nawet Lecha Kaczyńskiego obóz PO nie traktował z takim lekceważeniem..

    W Sejmie trwa właśnie żenujący spektakl, w którym minister Ziobro po raz kolejny próbuje zrobić z Prezydenta Polski idiotę i ograć go w sprawie sądów. Poprawki wprowadzane przez PiS do ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym sprawiają, że mamy de facto powrót do rozwiązań, które Prezydent już zawetował. PiS w ten sposób pluje w twarz nie tylko Dudzie, ale też 8 630 627 wyborcom, którzy na niego głosowali (słownie: osiem milionów sześćset trzydzieści tysięcy sześćset dwadzieścia siedem osób). Posłowie PiS powinni sobie tę liczbę wyciąć i powiesić na sejmowych pulpitach, może im ręce zadrżą przed ostatecznym głosowaniem.

    W dodatku PiS ogrywa własnego prezydenta bez żadnego skrępowania - w sposób jawny, brutalny i chamski. Weźmy przykład pierwszy z brzegu - poprawkę, żeby sędziów do KRS mogli zgłaszać podlegli Ziobrze prokuratorzy. Działanie tego głupio cwanego paragrafu będzie proste jak konstrukcja cepa. Ziobro ze środowiska sędziowskiego odsieje sobie piętnaścioro maruderów - takich jak sędzia Przyłębska - którzy będą mu się wysługiwać, bo są kiepskimi sędziami i nie mają nic do stracenia. Przypomnę, że obecna prezes Trybunału Konstytucyjnego jako sędzia w Poznaniu miała na biurku górę niezałatwionych spraw i masę uchyleń. Z powodu niechlujnych wyroków i zaległości była źle oceniana przez zwierzchników i dyscyplinowana. Ten beznadziejny ślamazarny styl pracy zaszczepiła w Trybunale Konstytucyjnym. Sprawy obywateli - a przecież TK rozstrzyga, czy np. przepisy o zasiłkach i rentach są zgodne z Konstytucją - leżą martwym bykiem, w TK panuje totalny chaos, a przede wszystkim totalne nieróbstwo.

    Teraz dzięki swojej cwanej poprawce Ziobro będzie mógł znaleźć piętnaścioro takich Przyłębskich (w wersji damskiej lub męskiej), a następnie nakazać prokuratorom, żeby ich zgłosili do KRS. Sejm tych Przyłębskich wybierze, nowy KRS pogrąży się w sporach i chaosie, bo Przyłębscy będą odreagowywać rozmaite własne kompleksy, a sądownictwem będzie spokojnie zarządzał Ziobro.

    Prezydent Duda trzy razy powtarzał, że nie pozwoli, aby sądownictwo przejął prokurator generalny i jedna partia. PiS tego nie raczył uwzględnić. PiS nie potrafi uszanować nawet bohaterki KOR i „Solidarności” Zofii Romaszewskiej, która w latach 70. razem z mężem i zespołem współpracowników tropiła nadużycia komunistycznych prokuratorów (jeden z nich - niejaki Rozwens - po pijaku zastrzelił dziecko). Teraz Romaszewska musi się upokarzająco targować z innym komunistycznym prokuratorem Piotrowiczem, który jej uwagi całkowicie lekceważy.

    Posłowie PiS - próbując ograć Dudę - pokazują zaskakujący brak wdzięczności wobec człowieka, dzięki któremu zasiadają w Sejmie i mają władzę. Bez Dudy - szanowne posłanki i szanowni posłowie - nie grzalibyście tyłków w ławach poselskich i nie bralibyście diet! PiS uzyskał tak dobry wynik właśnie na fali „dudomanii”, która ogarnęła również niepisowskich wyborców, a nawet dotarła do redakcji „Gazety Wyborczej” (tak, tak, nawet w tym antypisowskim gnieździe szerszeni Duda miał kilku fanów). Parlamentarzystom PiS warto więc przypomnieć drugą liczbę: 5 711 687 (słownie: pięć milionów siedemset jedenaście tysięcy sześćset osiemdziesiąt siedem). Tylu Polaków na was głosowało. To o 2 918 940 (słownie: dwa miliony dziewięćset osiemnaście tysięcy dziewięćset czterdzieści) osób mniej, niż na prezydenta Dudę. Naprawdę, wytnijcie sobie tę wszystkie liczby, powieście przed nosem i zacznijcie własnego prezydenta choć trochę szanować.

    Prezydent nie może sobie pozwolić, żeby batalię o sądy przegrać. Nie może podpisać ustaw w wersji proponowanej przez PiS. Nie tylko dla dobra polskiego sądownictwa, ale też dla dobra własnego. Żyjemy w czasach niepewnych - to dotyczy całego świata zachodniego - a w czasach niepewnych wyborcy lgną do polityków silnych. Jest to naturalna ludzka potrzeba, żeby na ruchomych piaskach znaleźć jakieś oparcie. Kogoś, kto imponuje - najlepiej charakterem i siłą. Prezydent powinien mieć świadomość, że okazując teraz słabość bardzo osłabi swoje szanse wyborcze. Jeśli natomiast będzie miał odwagę się postawić - poszybuje w sondażach.
    11 19 Cytuj Zgłoś
  • 01.12.2017 - 8:02
    Oni się sami pozagryzają. To wredni ludzie. Wkrótce skoczą sobie do gardeł. taka ich natura, a tej nie okłamiesz.
    15 19 Cytuj Zgłoś
  • 03.12.2017 - 16:15
    Trwają prace legislacyjne nad uregulowaniem sytuacji prawnej tzw. sygnalistów, czyli osób, które decydują się na ujawnienie nieprawidłowości w miejscu pracy. Status sygnalisty będzie przyznawał prokurator. Ochrona będzie polegała między innymi na braku możliwości zwolnienia pracownika bez zgody prokuratora.



    Czytaj więcej na http://praca.interia.pl/news-jak-walczyc-z-oszustwami-w-pracy,nId,2472363#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

    Dawniej mówili na takie coś kapuś, donosiciel, ormowiec .
    Stare dobre czasy towarzysza Piotrowicza wracają.
    No ale jest "pincet plus" !!!! i tylko to się liczy ......
    10 6 Cytuj Zgłoś
  • 04.12.2017 - 8:31
    Było cymbalistow wielu,
    Ale żaden z nich nie miał szans przy Jankielu
    (Jankiel przez całe lato nie wiedzieć gdzie bawił,
    Teraz się nagle z głównym sztabem samoobrony zjawił).
    Wiedzą wszyscy, że mu nikt na tym sprzęcie
    Nie wyrówna w biegłości, w guście i w talencie.
    Proszą, ażeby dał popis , podają karabin
    Jankiel wzbrania się, powiada, że ręce zgrubiały,
    Odwykł od strzelania, nie śmie i panów się brzydzi
    Kłaniając się umyka; gdy to Andrzej widzi,
    Podbiega i na białej podaje mu dłoni
    Drążki, którymi zwykle mistrz po lufie dzwoni;
    Drugą dłonią po siwej brodzie starca głaska
    I dygając: "Jankielu, mówi, jeśli łaska,
    Wszak to me wojsko, strzelaj Jankielu,
    Wszak nieraz przyrzekałeś bronić nas wielu?"
    Jankiel nieźmiernie Andrzeja lubił, kiwnął brodą
    Na znak, że nie odmawia; więc go w środek wiodą,
    Podają krzesło, usiadł, karabin przynoszą,
    Kładą mu na kolanach, on patrzy z rozkoszą
    I z dumą; jak weteran w służbę powołany,
    Gdy wnuki ciężki jego miecz ciągną ze ściany,
    Dziad śmieje się, choć miecza dawno nie miał w dłoni,
    Lecz uczuł, że dłoń jeszcze nie zawiedzie broni.
    Tymczasem dwaj uczniowie przy Antoni (Jankielu) klęczą,
    Czyszcza lufę wkładają naboje, brzęczą;
    Jankiel s przymrużonemi na poły oczyma
    Milczy i nieruchome cyngle w palcach trzyma.

    Spuścił je, zrazu bijąc taktem tryumfalnym,
    Potém gęściéj siekł cyngle jak deszczem nawalnym,
    Dziwią się wszyscy — lecz to była tylko proba,
    Bo wnet przerwał, i w górę podniosł karabiny oba.

    I tu strzela: już drżą drążki tak lekkiemi ruchy
    Jak gdyby zadzwoniło w stronę skrzydło muchy,
    Wydając ciche ledwie słyszalne brzęczenia.

    Mistrz zawsze patrzył w niebo czekając natchnienia.
    Spójrzał z góry, karabin dumnym okiem zmierzył,
    Wzniosł ręce, spuścił razem, w dwa cyngle uderzył,
    Zdumieli się obecni —

     Razem z luf wiela
    Buchnął dźwięk, jakby strzelala cała janczarska kapela
    Ozwała się z dzwonkami z zelami z bębenki.
    Brzmi Trzeciego Maja? — armatnie dźwięki
    Radością oddychają, radością słuch poją,
    Dziewki patrzą jak, chłopcy w miejscu niedostoją —
    Lecz starców myśli z dźwiękiem w przeszłość się uniosły,
    W owe lata szczęśliwe, gdy senat i posły,
    Po dniu Trzeciego Maja, w ratuszowéj sali,
    Zgodzonego z narodem prezesa fetowali;
    Gdy przy koncu śpiewano: Nasz Prezes kochany!
    Wiwat Sejm, wiwat Naród, wiwat wszystkie Stany!
    9 6 Cytuj Zgłoś
  • 11.12.2017 - 16:38
    A nie mówiłem .................fachowcy w każdej dziedzinie

    Stadniny arabów szykują kontrowersyjne wyprzedaże

    Najsłynniejsze niegdyś stadniny arabów w Janowie Podlaskim i Michałowie szykują zimowe licytacje koni. Specjaliści alarmują: wyprzedawany jest materiał genetyczny.

    Kontrowersje ekspertów budzi lista koni przeznaczonych do sprzedaży. Są na niej źrebne klacze, które noszą potomstwo słynnych polskich ogierów.

    Te ogiery to np. Ekstern czy Equator, ten ostatni niedawno został wiceczempionem świata w swojej klasie.

    Sprzedaż ciężarnych klaczy stanowi ryzyko, że potomstwo słynnych ogierów trafi w obce ręce, co oznacza dla Polski wyprzedaż materiału genetycznego. Ponadto nie ma pewności, czy za klacz noszącą wartościowe źrebię ewentualny kupiec wyłoży adekwatną do jej wartości cenę.

    Jak pisze w informacji o wyprzedaży RMF FM, "ostatecznie istotne jest, by stadnina zarobiła, a nie wyprzedawała swoje najlepsze zwierzęta po promocyjnych cenach".

    Stadnina w Janowie Podlaskim, w której odbywa się coroczna aukcja Pride of Poland, w tym roku przyniosła rekordowo niski zysk - 410 tys. euro. W 2016 zyski z aukcji wyniosły 1,2 mln euro, rok wcześniej - 4 mln.

    Największe sukcesy aukcji Pride of Poland to sprzedaż w 1981 roku ogiera El Paso za milion dolarów, a rekord aukcji padł w 2008 roku, gdy klacz Kwesturę z Michałowa nabywca ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich wylicytował za 1,125 mln euro. Cała aukcja przyniosła wówczas 3 mln euro
    9 5 Cytuj Zgłoś
  • 12.12.2017 - 11:13
    Żal pani premier Szydło, bo była z Małopolski, więc mogliśmy się spodziewać przychylności w inwestycjach dla naszego regionu.
    Morawiecki, jest z Dolnego Śląska, który to region mocno czerpie z puli centralnej od początków rządów PO. Ponieważ Morawiecki był powiązany z PO, inwestycje dla tamtego regionu nie zostaną zagrożone, wręcz odwrotnie, teraz jako premier przyciągnie wszelkie inwestycje a swego regionu.
    Jakoś Małopolska przez swych przedstawicieli, jest od zawsze reprezentowana narodowo, mało egoistycznie, mimo że mamy, albo mieliśmy stąd mocną reprezentację w rządzie.

    Za mało sami ciągniemy do siebie a oddajemy inicjatywę regionom reprezentowanym przez Poznań, Wrocław, Łódź czy Gdańsk.
    7 4 Cytuj Zgłoś
  • 14.12.2017 - 21:24
    Morawiecki jest bardziej "neutralny" dlatego go wybrali. zobaczcie sobie jakie sa teraz notowania
    3 Cytuj Zgłoś
  • 23.12.2017 - 21:26
    Macierewicz rozbija dywizję, której bali się nawet Rosjanie
    Najsilniejsza polska jednostka bojowa rozbita przez Antoniego Macierewicza. Czołgi, zamiast ćwiczyć, niszczeją na prowincjonalnym poligonie w Wesołej, tylko dla tego, że Minister Obrony Narodowej ma nieprzystającą do rzeczywistości wizję obrony kraju.

    Kolejny batalion czołgów Leopard 2 zostanie przeniesiony z Żagania do niewielkiego garnizonu w Wesołej - obwieścił właśnie Antoni Macierewicz. To oznacza, że najsilniejsza jednostka lądowa Wojska Polskiego - 11 Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej, której moc dawały właśnie dwie brygady nowoczesnych czołgów Leopard zostaje bez połowy swych kłów. Bo minister zapowiedział też, że w przyszłym roku do Wesołej trafi kolejny batalion czołgów. W zamian do Lubuskiej Dywizji trafią stare postsowieckie maszyny T-72, o niewielkiej wartości bojowej. (Te maszyny stacjonowały do niedawna właśnie w Wesołej).
    Wizja Macierewicza

    Dlaczego Minister Obrony rozbraja najpotężniejszą formację wojska Polskiego? Macierewicz uważa, że zamiast stanowić odwód naczelnego dowództwa i w razie potrzeby przeprowadzić szybki i potężny kontratak na atakującego Polskę przeciwnika, nowoczesne maszyny powinny stać bliżej wschodniej granicy kraju i pilnować, by w razie ataku nieprzyjaciela nie oddać mu ani piędzi polskiej ziemi. – To na prowincji bije serce polskości – mówił niedawno w jednym z wystąpień. Według szefa MON przeniesienie czołgów „rozpoczyna realizację zmiany strategii obrony Polski. Polega ona na tym, żeby nie dopuścić do zajęcia terenu Polski przez przeciwnika. Nie bazuje na hipotetycznej możliwości kontrataku”. Brzmi rozsądnie? Zdaniem specjalistów rozsądne nie jest.

    I nie chodzi tylko o kwestie taktyczne, czyli rozbijanie 11 Dywizji, której żołnierze będą korzystali z dwóch rodzajów czołgów - Leopardów i T-72 i marnotrawienie pieniędzy już wydanych na szkolenie czołgistów. Do Wesołej nie przenosi się jednostka a jedynie czołgi, w których zasiądą stacjonujący tuż żołnierze i rozpoczną naukę korzystania z Leopardów, natomiast wyszkoleni na nich pancerniacy wrócą do T-72.

    Problem leży także w logistyce. Podwarszawska Wesoła to niewielki garnizon z maleńkim poligonem na którym mogą jednocześnie ćwiczyć cztery pojazdy. Dla porównania na leżącym przy granicyz Niemcami poligonie między Żaganiem a Świętoszewem (jednym z największych w Europie), gdzie stacjonowały dotąd Leopardy manewry mogą jednocześnie ćwiczyć dwie brygady czołgów, czyli około 110 maszyn.

    Co więcej, w Żaganiu, gdzie do niedawnp stacjonowały wszystkie polskie Leopardy Polacy razem z Niemcami stworzyli baza maszynową i infrastrukturę, pozwalająca na sprawne funkcjonowanie pojazdów. W Wesołej nie ma ani infrastruktury, ani miejsca na czołgi. W Efekcie stoją one pod gołym niebem i nie mają gdzie ćwiczyć.

    Chociaż resort Macierewicza zapowiada rozbudowane bazy i terenu do treningu, to nawet przy optymistycznym scenariuszu swobodnie będzie tam mogło jednocześnie ćwiczyć 14 czołgów na raz. To zaś uniemożliwia prowadzenie najważniejszych obronnych treningów, rozwijających pracę w większych zespołach.

    Eksperci przecierają oczy

    Decyzja Macierewicza nie podoba się wojskowym. Generał Skrzypczak, były dowódca 11. Dywizji Kawalerii Pancernej, a później Dowódca Wojsk Lądowych mówi jasno - to decyzja polityczna, nie wojskowa. Przyznaje też, że to niesamowicie kosztowna operacja,a dodatkowym kosztem decyzji Macierewicza jest też rozbicie do niedawna najsilniejszego odwodu polskiego wojska.
    7 2 Cytuj Zgłoś
  • 26.12.2017 - 21:40
    Polska szkoła: Kafka i „Gwiezdne wojny”. Tylko dzieci szkoda


    Polska szkoła zamienia się w sen wariata. Niech tylko jakiś dyrektor zasugeruje, że ze swoimi uczniami został jak ten palec, za przeproszeniem, w dupie, bez pomocy. Kontrole i upomnienia ma jak w banku. Innowacyjni reformatorzy rodzimej edukacji nakręcą natychmiast kolejną paranoję, która uderzy głównie w dzieci. Jak zwykle w te najsłabsze.

    Było tak: dyrektorka jednej z krakowskich podstawówek na łamach lokalnej „Gazety Wyborczej” publicznie zaalarmowała, że nie dostała wystarczających pieniędzy na pomoc pedagogiczno-psychologiczną dla swoich uczniów. Uczniów ma sporo, bo aż dziewięciuset, z tego aż dwustu potrzebuje dziś wsparcia. Co było potem? Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty, napuściła na dyrektorkę ekspresową kontrolę. Wyniki rewizji: upomnienie. Za co? Za brak odpowiedniej pomocy psychologiczno-pedagogicznej w szkole. Najpierw jednak pracownicy miłującej miesięcznice smoleńskie kurator ochoczo wytknęli dyrektorce błędy w dokumentacji. A po kontroli w swoich dokumentach napisali: „Szkoła organizuje pomoc psychologiczno-pedagogiczną w ograniczonym zakresie”. Pani dyrektor należy się więc klaps albo klęczenie na grochu. Może, nie może, kasy brak, musi pomoc realizować, bo przecież nakazują ją odpowiednie przepisy. Innymi słowy, Franz Kafka w praktyce. I tania zemsta za odwagę w głoszeniu prawdy przez pedagożkę kierującą szkołą.

    Prawda jest taka, że nie tylko w Krakowie, ale w całym kraju szkoły mają problemy z prowadzeniem zajęć wyrównawczych dla uczniów, którzy nie dają rady. Nie dają, i to masowo, bo dzięki reformie MEN uczą się w szkole od rana do godz. 17, po szkole siedzą z nosami w książkach, w zadaniach nawet do północy. W weekendy też. Najgorzej mają siódmoklasiści, przerabiają w rok materiał, na który wcześniej gimnazjaliści mieli trzy lata. Niewyspani, zestresowani, przeciążeni ciężkimi plecakami i wiedzą na kuriozalnie wysokim, bywa, że akademickim poziomie. Dwie lektury w tygodniu (jednocześnie Fredro i Mickiewicz), wymień wszystkie wzniesienia w Europie, odpowiedz, co powoduje białko w substancji międzykomórkowej kości? Nie wiesz? To bardzo brzydko z twojej strony, polski uczniu szkoły podstawowej.

    To nic, że pedagodzy i psycholodzy podnoszą larum, że cała ta deforma edukacji skończy się tym, że polskie dzieci czeka wielkie załamanie psychiczne. Już dziś poradnie pękają w szwach, w niektórych – terminy na styczeń. 2019 roku.

    Efekty? Rozmaite. Na przykład matka dziecka (akurat też z Krakowa) z dyslekcją podejrzewa syna o cukrzycę, bo chłopiec zaczyna zasypiać nad zadaniami. Nie, dziecko nie ma cukrzycy, jest po prostu śmiertelnie przemęczone. Niektóre dzieci z dysleksją tak mają, uczą się wolniej niż inne, nie są w stanie wygrać w wyścigu szczurów. A wyścig ostro przyspieszył.

    W tym wszystkim, jak się wydaje, MEN widzi głębszy sens. Nie od parady minister edukacji Anna Zalewska zamierza tak zmienić przepisy, by dzieci niepełnosprawne (czyli też takie po ciężkich załamaniach psychicznych) nie mogły od września przyszłego roku chodzić do polskiej szkoły, najprawdopodobniej będą miały prawo przychodzić najwyżej na akademie i apele. Dawne nauczanie indywidualne w klasie ma bowiem zmienić się w program edukacyjny, prowadzony w domu, nie w placówce. Więc może większy sens polega na tym właśnie, by zestresowane do granic, załamane dzieci bez fachowego wsparcia gremialnie zostawały w domach?
    – Byłam ostatnio na „Gwiezdnych wojnach”. Padło tam zdanie, które jest mi bliskie: „Nie zwyciężymy, zabijając wrogów, ale ratując tych, których kochamy”. Kocham dzieci i będę walczyć o to, co im się należy do końca, bez względu na to, jakie spotkają mnie szykany – powiedziała „Gazecie Wyborczej” Jolanta Gajęcka, dyrektorka krakowskiej podstawówki, ta, która za swoją odwagę dostała upomnienie od Kuratorium Oświaty. Kolejne szykany? Znając możliwości i zamiary MEN i jego podwładnych, kolejnych szykan pani dyrektor może być pewna.

    A dzieci? Kogo jeszcze obchodzą dzieci?
    5 3 Cytuj Zgłoś
  • 27.12.2017 - 20:28
    Na zachodzie modna jest zdrowa sylwetka, Macron jeździ na nartach, Trump 1/3 prezydentury spędzana na golfie, Obama grał
    w kosza a Clinton, uprawiał jogging.
    Od razu widać było, że Tusk poluje na zagraniczny urząd, bo też grał w piłkę. A ponieważ w naszym kraju, uprawianie sportu i zdrowa sylwetka u polityka są raczej passe, wiadomo było, że Tusk w Polsce długo nie zagości.
    Tak naprawdę, gdyby chciał być dobrym premierem, powinien bywać na tzw. gospodarskich wizytach u Polaków na obiedzie, konserwować brzuszek i mieć posturę misia.
    Te same błędy robi obecnie prezydent Duda, widać jemu też na stanowisku w Polsce nie zależy.
    6 6 Cytuj Zgłoś
  • 01.02.2018 - 17:06
    Żydzi odzyskiwali kamienice warszawskie i krakowskie, a przynajmniej taki szedł przekaz w świat. Potomek, praprzodek,
    150-cio latek - tak w ich imieniu złodzieje odzyskiwali kamienice pożydowskie.
    Nie pochwalam tego procederu, ale jak się Żydzi zorientowali,
    z komisji Patryka Jakiego, że to nie oni odzyskują te kamienice, to uznali nas winnymi holokaustu i się zaczęło. Teraz będą polskie krematoria, polskie baraki, , polskie łaźnie i polski cyklon, bo produkowany w oświęcimskich zakładach chemicznych itd.

    PiS ma niewątpliwie rację stosując rosyjską szkołę polityki.
    PiSowi brak tylko- gazu, ropy, uzbrojenia nuklearnego i konsumpcji równej, 20 milionowej metropolii moskiewskiej i jej ilości miliarderów.
    11 2 Cytuj Zgłoś
  • 04.02.2018 - 17:04
    Przypominam naszym władzom, że istnieją takie kraje jak Australia i Nowa Zelandia. Wojując z całym światem w obronie dumy narodowej, o nich zupełnie zapomniały. A taka Australia zupełnie nie dba o Górę Kościuszki i Edmunda Strzeleckiego olewa. W każdym australijskim mieście powinien pomnik Kościuszki i Strzeleckiego stać. PiS powinien wezwać ambasadora Australii od razu na Nowogrodzką. Wllington też z nas kpi. Dlaczego? Uruchomcie wyobraźnię. Jedynie w San Escobar o Polsce się mówi dobrze. Możemy być dumni. Nasza obrona terytorialna ma przejść chrzest bojowy na Wzgórzach Golan.
    5 6 Cytuj Zgłoś
  • 05.02.2018 - 7:58
    Coś mi tu nie pasuje:

    W przedwojennej Polsce mieszkało 3 mln Żydów.
    W końcu września 1939r. połowa Żydów mieszkająca na terenie Polski znalazła się na części zajętej przez ZSRR.
    Wobec tych szacunków w Polsce okupowanej przez Niemcy mieszkało więc ok,1.5 mln Żydów.
    Jeżeli zginęło w czasie okupacji 6 mln obywateli polskich w tym 3 mln. pochodzenia żydowskiego, to coś mi tu się nie zgadza.
    Skąd wzięło się kolejne 1.5 mln Żydów, jeżeli na terenie okupowanym przez Niemcy było ich ok. 1.5 mln. ?

    I taka refleksja, po I wojnie światowej, mocarstwa wymogły na Polsce, jako stanowiącej schowek dla większości Żydów europejskich, specjalne dla nich prawa:
    szkoły w ich języku, finansowane przez rząd II RP, nauka przez ich pedagogów finansowana przez rząd II RP itd. Problem niechcianej w innych państwach mniejszości, przerzucono do Polski.
    9 1 Cytuj Zgłoś
Poinformuj o odpowiedziach

Odpowiedz