Forum » Społeczeństwo Euro za i przeciw

  • 04.11.2017 - 7:47
    Dyskutujmy o tym, bo kiedyś pewnie to nastąpi, że przyjmiemy euro.
    Osobiście chciałbym mieć w portfelu euro. Ktoś powie, że zaszkodzi to naszej gospodarce, pewnie tak, ale ja kieruje się tym co dla mnie jest wygodne, od gospodarki jest rząd, ten twierdzi ze złotówka jest ok. Moja firma płaci mi w euro, nic na tym nie tracę, wręcz przeciwnie. Zakupy robie często w Niemczech bo mam tam taniej i lepszej jakości.
    Dla dobra rządzących, pewnie nigdy eu nie przyjmiemy, bo będziemy niekonkurencyjni, bo podrozeje.
    Sledzilem państwa, które przyjęły eu i rzeczywiście u nich podrożały, ale dla Polaków. Niemiec, tam kupował i kupuje w tej samej cenie, bo ceny rosną wobec zlowowki, wobec euro, nie. Po prostu to kurs złotówki jest płynny, w dłuższej perspektywie, złotówka cały czas traci wartość.
    8 35 Cytuj Zgłoś
  • Mietek 04.11.2017 - 9:08
    co ma powiedzieć Ten który dostanie wypłate w jednym banknocie?
    31 5 Cytuj Zgłoś
  • 06.11.2017 - 20:58
    ksgrzes napisał/a:
    co ma powiedzieć Ten który dostanie wypłate w jednym banknocie?
    Że ma, dużo więcej niż ten, który kiedyś miał wypłatę w milionach.

    Kurs amerykańskiego dolara w chwili uruchomienia planu Balcerowicza wynosił 1$= 9500 PLN, niektórzy zarabiali 2 $ miesięcznie, inni 7$ miesięcznie.

    Siła nie w ilości banknotów, ale ich sile!!!
    6 29 Cytuj Zgłoś
  • 07.11.2017 - 12:01
    Z punktu widzenia modelu gospdoarki otwarter Mundella-Fleminga, ekonomi neoklasycznej, teorii jednolitych obszarow walutowych i cykli koniunkturalnych Polska na ten moment nie powinna dolaczac do strefy euro. Jesli:

    - cykle koniunkturalne Polski beda zbiezne z wiodacymi gospodarkami strefy Euro (Nimecy, Francja)
    - ograniczone bedzie zadluzenie publiczne
    - stopy procentowe Polskie beda zblizone do stop EBC
    - beda istniec fiskalne narzedzia przeciwdzialania szokom-popytowo podazowym (a nie istnieja w naszym kraju)


    wtedy mozemy przyjac Euro. Inaczej Euro wyrzadzi nam krzywde.
    21 2 Cytuj Zgłoś
  • 07.11.2017 - 15:58
    To co piszesz , to jest wskazówka dla rządzących.
    Ja egoistyczne postrzegam euro i chciałbym mieć wypłatę w euro tutaj w Polsce i nie obchodzi mnie interes narodowy. Dbam o własną kieszeń ( jak ci którzy dostają 500+ i wcześniejsi emeryci) i z tego punktu widzenia mocna waluta w kieszeni daje więcej szczęścia i poczucia pewności mojego portfela.

    Nie mam zaufania do walut narodowych, tak jak nie mają Grecy Hiszpanie, Włosi u których widać nostalgię za własną walutą, ale jeżeli Grekom zaproponowano przejście na Drahmę, cały naród to wykluczył.
    5 28 Cytuj Zgłoś
  • 08.11.2017 - 5:03
    Mając obecnie walutę EUR zamiast PLN żyłbyś w kraju, który nie miałby narzędzi polityki monetarnej (tzw. paradoks niemożliwej trójcy), realnie byś w dlugim okresie na tym tracił niż zyskiwał.
    https://www.youtube.com/watch?v=3ZotpeyZUbo
    21 2 Cytuj Zgłoś
  • 08.11.2017 - 8:35
    Nie podważam twojego przekonania o własnej walucie. Twoje postrzeganie waluty, jest ok z narodowego punktu widzenia.i tu zgoda, ekonomiści to dowodzą, ale dla bardzo odpowiedzialnych gospodarek narodowych.

    Co do korzyści z własnej waluty, moja babcia ma rówieśniczke na Słowacji. W dniu przyjęcia przez Słowację euro, obie miały porównywalne emerytury ok. 1000 zł. Słowaczka dostała zamiennik w postaci 330 euro i rewaloryzacje coroczną . Moja babcia tez ma rewaloryzacje coroczną. Słowaczka ma dzisiaj 350 euro emerytury a moja babcia 1150 płn. W przeliczeniu na euro to 269 euro
    Pytanie jest proste, która z nich jest zamozniejsza po tych ośmiu latach?
    5 27 Cytuj Zgłoś
  • 08.11.2017 - 10:31
    Nie mozna w ten sposob dokonywac przeliczenia, bo caly czas liczy sie to ile za dana pensje mozesz kupic. Jesli ja zarabiam zalozmy 4000 zl netto jako ksiegowy, a w norwegii moglbym zarobic 30 000zl to nie oznacza od razu ze tam bylbym 7.5raza bogatszy. Licza sie ceny i koszta funkcjonowania w danym panstwie.

    Slowacja zawsze byla w partycecie sily nabywczej bogatsza od Polski

    https://pl.tradingeconomics.com/poland/gdp-per-capita-ppp

    https://pl.tradingeconomics.com/slovakia/gdp-per-capita-ppp


    Ty masz podejscie ze Polska to kraj nieodpowiedzialny i chcesz oddac w zasadzie ostatnia w pelni suwerenna czesc naszej ekonomii pod jurysdykcje innych krajow - z punktu widzenia interesu narodowego jak i faktow ekonomicznych - jest to szkodliwe i nieoplacalne.

    http://bruegel.org/2015/01/the-convergence-dream-25-years-on/

    http://bruegel.org/wp-content/uploads/imported/articles/RTEmagicC_Convergence_dream_1.jpg.jpg



    http://i.imgur.com/DlCdl5g.png

    To tyle z ekonomicznych przeslanek, dalsze rozwazania beda sie opeirac jedynie na wlasnych przekonaniach politycznych.

    Jednym z pytan na obronie pracy magisterskiej jakie mialem bylo "czy oplaca nam sie przyjac EUR", co ciekawe promotro byl zwiazany z PiS a recenzent z PO i oczekiwali odpowiedzi "NIE POLITYCZNEJ" a "Ekonomicznej", odpowiedzialem tak jak powyzej. Z punktu widzenia ekonomii - EURO jest dla nas szkodliwe na tym etapie rozwoju gospodarki.
    23 2 Cytuj Zgłoś
  • 08.11.2017 - 16:35
    Kołodko i Hausner a także Balcerowicz są za przyjęciem euro i uważają że czas dojrzał ku temu.

    Ja jako persona, patrzę na korzyści jak większość Polaków. czyli co lubię. A więc lubię 500+, lubię mojego ojca na wcześniejszej emeryturze i lubię mieć w portfelu euro.
    Rozmawiam ze Słowakami, Polakami z Litwy, Grekami żaden z nich nie chciałby powrotu do swojej waluty.

    Ja osobiście chciałbym abyśmy w euro zarabiali tyle ci Słowacy i aby ceny u nas skoczyły do ich cen. W przeliczeniu na euro, Słowacy awansowali o 25% w stosunku do nas, a ceny nie poszły o 25%, bo w strefie przygranicznej, Polakom dalej się opłaca tam jeździć, a przynajmniej nie przepłacają.

    I teraz gdyby podwyżka cen u nas została zrewaloryzowana odpowiednią pensją (emeryturą) w euro tak jak na Słowacji, awansowali byśmy do grupy zarobkowej i kosztowej Portugalii, Grecji, Hiszpanii a więc jadąc tam nie dziadowali byśmy.

    Słowacy w portach jachtowych Chorwacji wcześniej nie bywali a Polska była dla nich za droga, teraz na 10 ekip słowackich w marinach, przypada jedna z Polski. Jakoś Słowacy odnaleźli się w swojej "drożyźnie"

    Obecnie w kraju wydajemy mało w UE od nas tańsza jest tylko Bułgaria, ale za to poza krajem, z naszą walutą, jesteśmy też tylko minimalne lepsi od Bułgarów.

    Zgadzam się na zarobki Greckie czy Hiszpańskie w Polsce i na ich ceny w naszych sklepach.
    Będziemy za część towarów płacić więcej ale część produktów np. samochody, paliwa, energia, komputery, telefony, kosmetyki AGD będą dla nas tańsze.

    Słowenia przeszarżowała z wartością zamiany swojej waluty na euro. Mieli kłopoty, ale przeciętny Słoweniec, tak jak Grek zaciera dłonie do których dostaje od 2013 roku 1000 euro co miesiąc i inwestuje w Chorwacji na wybrzeżu w nieruchomości na które Chorwata (który ma minimalnie wyższe zarobki niż Polak) nie stać.

    Zgadzam się również na pozostanie przy narodowej walucie, ale z kursem powiązanym z EURO, czyli przeliczamy EURO po 3.50 i od jutra ten kurs jest sztywny. Tak miały kraje UE przed wydrukowaniem EURO.
    I teraz niezależnie jakich głupstw narobi jedna czy druga partia, rozdając pieniądze gdzie się da, to rząd tej partii będzie musiał się gimnastykować ze stałym kursem PLN a nie przerzuci tego obciążenia na obywateli. I za euro nie będziemy w kryzysie płacić
    6 pln.
    4 26 Cytuj Zgłoś
  • 08.11.2017 - 21:38
    Trzech ekonomistów jest za, kilkuset przeciw w tym kilka ogólnie przyjętych prawd z makroekonomii. Wiesz jak to się nazywa? Gdy polityka wchodzi w chłodne kalkulacje i nagina ekonomię do swoich partykularnych interesów.

    Ja osobiście chciałbym abyśmy w euro zarabiali tyle ci Słowacy i aby ceny u nas skoczyły do ich cen. W przeliczeniu na euro, Słowacy awansowali o 25% w stosunku do nas, a ceny nie poszły o 25%, bo w strefie przygranicznej, Polakom dalej się opłaca tam jeździć, a przynajmniej nie przepłacają.
    Czy możesz podać na jakiej podstawie to wyliczyłeś (bo wyliczyłeś prawda)? Czy tak po prostu rzucasz tekstami bez pokrycia?

    https://pl.tradingeconomics.com/poland/gdp-per-capita-ppp

    https://pl.tradingeconomics.com/slovakia/gdp-per-capita-ppp

    Weźmy rok 2009, wprowadzenie EUR na Słowację.

    Polska 20952
    Słowacja 23973

    roz pozniej Polska 217xx Słowacja 25129. No jak nic nie wychodzi mi, że Słowacji stali się o 25% bogatsi z dnia na dzień tylko dlatego, że zmienili walutę, to tak nie działa. A ich tabuny w Zakopanem i Nowym targu na zakupach raczej przeczą tej kwestii.

    I teraz gdyby podwyżka cen u nas została zrewaloryzowana odpowiednią pensją (emeryturą) w euro tak jak na Słowacji, awansowali byśmy do grupy zarobkowej i kosztowej Portugalii, Grecji, Hiszpanii a więc jadąc tam nie dziadowali byśmy.
    Bzdury.
    Grecja ma niższe PKB w sile nabywczej niż my:
    https://pl.tradingeconomics.com/greece/gdp-per-capita-ppp
    Portugalia również
    https://pl.tradingeconomics.com/portugal/gdp-per-capita

    Obecnie w kraju wydajemy mało w UE od nas tańsza jest tylko Bułgaria, ale za to poza krajem, z naszą walutą, jesteśmy też tylko minimalne lepsi od Bułgarów.
    Źródło rewelacji, albo to twoje subiektywne odczucia. ja nie narzekam na pensję, stać mnie na podróże zagraniczne i wygodne życie. Może zmień pracę na dobrze płatną? Inaczej w Polsce żyje finansista i IT niż kasjerka z Biedronki?

    Zgadzam się na zarobki Greckie czy Hiszpańskie w Polsce i na ich ceny w naszych sklepach.
    Będziemy za część towarów płacić więcej ale część produktów np. samochody, paliwa, energia, komputery, telefony, kosmetyki AGD będą dla nas tańsze.
    Tak się składa, że np. iPhone X jest droższy w Niemczech niż u nas, tak samo we Włoszech :-). Poziom cen towarów jest uzależniony bardziej od stawek VAT. Jeśli od cenny 999$ w Europie musisz zapłacić 20, 23, 25, 27 % to oczywistym jest, że ceny będą różne. Waluta nie ma tu nic do rzeczy.


    Słowenia przeszarżowała z wartością zamiany swojej waluty na euro. Mieli kłopoty, ale przeciętny Słoweniec, tak jak Grek zaciera dłonie do których dostaje od 2013 roku 1000 euro co miesiąc i inwestuje w Chorwacji na wybrzeżu w nieruchomości na które Chorwata (który ma minimalnie wyższe zarobki niż Polak) nie stać.
    Słowenia jest chybionym argumentem
    https://countryeconomy.com/national-debt/slovenia

    Styczen 2007 Słowenia przyjmuje Euro. Na koniec roku 2006 dług publiczny Słoweni wynosił 26% PKB
    Grudzien 2016 Słowenia ma prawie 80% długu publicznego, niski wzrost PKB
    https://www.google.pl/publicdata/explore?ds=d5bncppjof8f9_&met_y=ny_gdp_mktp_cd&idim=country:SVN:HRV:SVK&hl=pl&dl=pl

    Tak naprawdę wartość PKB Słowenii w 2015 roku była na poziomie sprzed przyjęcia Euro. Wow, ależ ta waluta jest zajebista!


    Zgadzam się również na pozostanie przy narodowej walucie, ale z kursem powiązanym z EURO, czyli przeliczamy EURO po 3.50 i od jutra ten kurs jest sztywny. Tak miały kraje UE przed wydrukowaniem EURO.
    Jest to dobry sposób, ale tracimy wtedy możliwość płynnej polityki monetarnej i narażamy się na ryzyko spekulacji celem zabrania nam naszych rezerw walutowych.

    I teraz niezależnie jakich głupstw narobi jedna czy druga partia, rozdając pieniądze gdzie się da, to rząd tej partii będzie musiał się gimnastykować ze stałym kursem PLN a nie przerzuci tego obciążenia na obywateli. I za euro nie będziemy w kryzysie płacić
    6 pln.
    To jest /cecha/ płynnego kursu walutowego. Wynika ona z modelu Mundella Fleminga, widzę że nie chciało ci się poszukać

    http://coin.wne.uw.edu.pl/lgoczek/pdf/lgoczek_mgo_w08.pdf

    Ratuje to gospodarkę przed recesją. Gdyby nie działanie rządu PO (mądre!) w 2008-9 na deprecjacje złotówki, pKB spadłoby o jakieś 5% i byłyby spore zwolenienia, bo eksporterzy by upadli. Tak. Pamiętam to, bo dostaem komputer za 3500 zł, który dwa tygodnie pozniej kosztował 4300 zł, bo tak zmienił się kurs złotówki, ale z perspektywy czasu była to jedyna rozsądna decyzja, żeby uratować stanowiska ludzi za cenę inflacji oraz faktu, że dobra importowane stały się droższe.



    Nie wiem czy mam sens dalej rozmawiać z Tobą w tym temacie, jak zwykle piszesz rzeczy odrealnione i jak typowy "chómanista" opierasz się na uczuciach, nie faktach. Do swoich wypowiedzi nie dajesz odnośników, więc to tzw. dowód anegdotyczny - nie da się go zweryfikować.
    Szczerze mówiąc nie bawi mnie takie przekomarzanie się z forumowiczem, który wie lepiej, że EURO to panaceum na nieodpowiedzialną władzę i że jakby miał EURO to byłoby mu lepiej - chcesz w to wierzyć, to wierz. Narzędzia do zweryfikowania twojej wiary ci właśnie podałem.



    Ponadto pocieszę Cię - to tylko rozważania teoretyczne, nikt tej waluty u nas w najbliższym 10 ciu nie wprowadzi. Może za 10 lat, Polska będzie na tyle rozwiniętą gospodarką, że przyjęcie EURO zacznie jej się opłacać. Ja sukcesu Słowenii (zadłużenie, pełzający PKB), Słowacji (dług, monolityczna struktura PKB, wzrost cen), Krajów Bałtyckich (Łotwa jest poniżej PKB sprzed przyjęcia, Litwini przyjeżdzają do Polski) nie widzę.Grecja nie mogła zbankrutować i jest w agonii. Jedynym krajem który ma się super jest Estonia, ale tam zadłużenie publiczne jest poniżej 10%, gospodarka jest mała (liczba mieszkanćów taka jak 1/2 woj. Małopolskiego) i nastawiona na usługi (kraj prawie w ogóle nie ma przemysłu).

    Szwedzi - mają SEK, poziom życia wyższy niż w strefie Euro. Duńczycy, mają DKK powiązane w fluktuacji 2.25% z EUR, Norwegia ma NOK - najwyższe po Luksemburgu pKB Per capita na osobę w Europie. Islandia - ISK, kontrola przepływu kapitału - wysoki poziom życia.

    Tak, własna waluta jest strasznym atrybutem, bieda piszczy, demokracja upada, KOD demonstruje.


    Na tym kończę rozważania i robię "przestań subskrybować temat". Zostawiam Ciebie Bono, Twoje estymacje z sobą samym. Nie lubie dyskusji opartej na pierdołach zamiast na faktach.
    29 5 Cytuj Zgłoś
  • 09.11.2017 - 11:41
    Ja chcę jednak pozostać przy złotówce
    25 2 Cytuj Zgłoś
  • 09.11.2017 - 16:40
    Powodzianin_ napisał/a:


    Jest to dobry sposób, ale tracimy wtedy możliwość płynnej polityki monetarnej i narażamy się na ryzyko spekulacji celem zabrania nam naszych rezerw walutowych.

    To jest /cecha/ płynnego kursu walutowego. Wynika ona z modelu Mundella Fleminga, widzę że nie chciało ci się poszukać

    http://coin.wne.uw.edu.pl/lgoczek/pdf/lgoczek_mgo_w08.pdf

    Szwedzi - mają SEK, poziom życia wyższy niż w strefie Euro. Duńczycy, mają DKK powiązane w fluktuacji 2.25% z EUR, Norwegia ma NOK - najwyższe po Luksemburgu pKB Per capita na osobę w Europie. Islandia - ISK, kontrola przepływu kapitału - wysoki poziom życia.

    .
    Robisz cenny wykład akademicki i chwała ci za to, a dalej się obrażasz, nie wiem dlaczego. Masz wiedzę podręcznikową i chwała ci za to.
    Ja mogę mieć inne podejście do tego tematu i na tym polega dyskusja, cenię twoje uwagi, wyciągam wnioski, ale dalej obstaję przy swoim.

    Gdyby teorię przełożyć na praktykę USA powinny mięć więcej walut, to samo Chiny, Indie, ponieważ w tych państwach są duże dysproporcje gospodarcze ( w USA wbrew pozorom też).
    Nasi rodzice doświadczyli wartości złotówki w przeszłości a dziadowie w okresie międzywojennym , i to zaufanie którym chcesz obdarzyć rząd, tamtym pokoleniom się nie sprawdziło.
    Moje 25% dot. Słowacji wynikło z prostego przelicznika wartości emerytury mojej babci i jej rówieśniczki w Słowacji. Tu im wyszło 25%+ na korzyść Słowacji.
    Dane liczbowe cytowane przez Ciebie, nie zawsze pokrywają się z tym co widzimy-przykład Słowenii do Chorwacji i Słowacji i Grecji.
    Z danych wynika, że te gospodarki są równorzędne, a ja ich tak nie widzę.

    Co do bojaźni przed wspólną walutą to, testowali to Austriacy, którzy przez całe powojnie, mieli swojego szylinga powiązanego w DM, właściwie poza nazwami, waluty te były tożsame. Austriacy tego nie żałują.

    Myślę, że można by się obawiać powiązania waluty z rublem lub przyjęcie podobnej waluty jako waluty międzynarodowej. Ale w czasach komuny w ZSRR był rubel na całym obszarze różnych narodów, a złotówka polska miała się nijak do tamtej waluty.

    Reasumując, spieprzyć można każdą gospodarkę, nawet z walutą opartą na złocie.
    .
    4 31 Cytuj Zgłoś
  • 10.11.2017 - 12:26
    Nie wiem co o tym myśleć, póki co ceny ciągle wzrastają, tak, że już prawie mamy euro - tylko w cenach.
    4 24 Cytuj Zgłoś
  • 14.11.2017 - 13:28
    Jaka siła polityczna ponownie podwyższy wiek emerytalny, skoro wówczas inne ugrupowanie natychmiast weźmie odwrócenie tych zmian na sztandary? Andrzej Rzońca, ekonomista były członek Rady Polityki Pieniężnej.

    Nie lubię etykietek. To będzie spojrzenie opierające się na ekonomii. Specjalizuję się w teorii wzrostu, badawczo interesuję się finansami publicznymi i polityką makroekonomiczną. Dziś w Polsce brakuje ekonomistów w kreowaniu polityki gospodarczej, ona nie bazuje na faktach. Gdy ostatnio byłem w Australii, tamtejszy rząd akurat podjął decyzję w sprawie podwyżki płacy minimalnej. Tam odmiennie niż u nas przedstawia się twarde fakty. Pokazuje się, jakie będą korzyści danego posunięcia, a jakie jego koszty. Do tych faktów odnoszą się poszczególne ugrupowania i na podstawie swojego programu wyjaśniają, jaką wagę i dlaczego przykładają do poszczególnych skutków. U nas polityka sprowadza się do łgania.


    Iluzja darmowości. Wierzymy, że rząd potrafi rozdawać własne ciastka, nie pożerając zarazem naszych,
    mamy kolejny rok gospodarczego wzrostu, rosnące wpływy budżetowe i najdłuższy okres bez procedury nadmiernego deficytu.

    To nie zasługa tego rządu. W latach 2008-2015 byliśmy liderem wzrostu dochodu na mieszkańca w Europie, podczas gdy 4,2 proc. wzrostu prognozowane na ten rok będzie dopiero siódmym wynikiem w UE. Na świecie jest najlepsza koniunktura od lat, która wspiera wzrost także tam, gdzie szkodzi mu własny rząd. Wszyscy rosną szybciej, dlatego warto się przyjrzeć, w jakim tempie redukujemy lukę w dochodzie na mieszkańca wobec "starej" Unii. Według nowej prognozy Komisji Europejskiej ma ono spaść z 3,2 proc. w latach 2008-2015 do 2,1 proc. w latach 2016-2019 - przy założeniu, że zagranicą nie wydarzy się żaden wstrząs, na który polska gospodarka nie jest dziś przygotowana. Jeśli spojrzymy na ścieżkę zmniejszania deficytu przyjętą przez rząd Platformy Obywatelskiej w 2015 roku, to do 2018 r. miał on spaść do 1,2 proc. PKB, a dziś rząd zapowiada 2,7 proc, mimo dużo lepszego niż oczekiwano w 2015 r. otoczenia gospodarczego, obcięcia inwestycji publicznych, wyższej od zakładanej wtedy stawki VAT i wprowadzenia nowych podatków. W przyszłym roku 9 krajów, w tym Grecja, ma mieć nadwyżkę. A my u szczytu koniunktury będziemy mieli deficyt zbliżony do 3 proc. PKB i wyższy niż w 2015 roku. Więc nie jest sukcesem w tak "cieplarnianych" warunkach nie kwalifikować się do procedury nadmiernego deficytu.

    Propozycja zniesienia 30-krotności przez rząd to próba zabezpieczenia się na wypadek kłopotów?

    Zniesienie tego limitu to kolejny przykład pokazujący, jak cyniczna to partia, niemyśląca o przyszłości naszego kraju. PiS najpierw obniżył wiek emerytalny i skazał Polaków na głodowe emerytury. 70 proc. Polaków urodzonych po 1975 r. będzie otrzymywać minimalne świadczenia. A i tak trzeba będzie do nich dopłacać. MFW szacuje, że aby utrzymać poziom emerytur powyżej minimum wskazywanego przez Międzynarodową Organizację Pracy, dotacja do FUS po 2030 r. co roku będzie musiała wzrastać o prawie 0,3 proc. PKB. Dziś to ok. 6 mld zł. Do 2040 r. będzie 2,7 proc. PKB, czyli ponad dwukrotność tego, co wydajemy na 500 plus. Czyli na te biedaemerytury trzeba będzie jeszcze o taką kwotę zmniejszyć inne wydatki publiczne lub zwiększyć podatki. Skończy się to nawoływaniami populistów do tzw. emerytury obywatelskiej, czyli biedaemerytury dla wszystkich – bez względu na to, jak długo kto pracował i odprowadzał składki.

    Zniesienie limitu trzydziestokrotności przyspieszy ten moment, bo stworzy kominy emerytalne. PiS roztrwoni 6,4 mld zł, które dziś budżet zyska na braku tego limitu, a kiedy przyjdzie zwrócić ludziom opłacone przez nich składki emerytalne, kolejni populiści będą gardłować, że to niemoralne, by były takie różnice w emeryturach, gdy większość otrzymuje minimalne świadczenia.


    Obywatele powinni mieć maksimum pewności co do swoich dochodów. Zmiana rządów powinna wzmacniać, a nie osłabiać poczucie ich finansowego bezpieczeństwa. Ale 500 plus musi przestać dezaktywizować i to da się zrobić.

    Z ostatnich szacunków Instytutu Badań Strukturalnych wynika, że program doprowadził do odejścia ok. 50 tys. kobiet z rynku pracy.

    To nie jest bagatelna liczba – zwłaszcza że chodzi o bardzo krótki czas funkcjonowania programu i tylko o kobiety. Tymczasem 500 plus dezaktywizuje także mężczyzn. Nawet jeśli nie jest to podobna skala. Moim zdaniem problem będzie narastał.

    500 plus nie powinien trafiać tam, gdzie porzuca się pracę. Zasiłek ten złagodził materialną dotkliwość biedy w Polsce, która była skoncentrowana w rodzinach wielodzietnych, i to jest jego największa zaleta. Zarazem jednak utrwala on biedę w rodzinach, w których nikt nie pracuje. Taka bieda jest dziedziczona. Musimy tych ludzi zachęcać do pracy, bo praca to nie tylko dochody, ale wartość, która zwiększa sens życia. Odwołam się do przykładu Szwajcarii, chociaż to nie jest model, który chcielibyśmy wprowadzić w Polsce. Otóż 500 plus funkcjonuje w tym kraju już od 2009 r., ale tam świadczenie traci się automatycznie z chwilą utraty pracy, bo wówczas przysługuje obywatelowi zasiłek dla bezrobotnych.

    Mamy do czynienia z połączeniem osłabiania odporności Polski na wstrząsy i podcinania długofalowych sił rozwoju. Polityka makroekonomiczna w wykonaniu PiS jest nieodpowiedzialna. Od 1991 r. nie mieliśmy recesji. Dzięki temu, mimo że nie było też okresów nadzwyczajnie szybkiego wzrostu jak w niektórych krajach posocjalistycznych, w sumie to nasza gospodarka urosła najbardziej. Tych wyników by nie było bez odpowiedzialnej polityki makroekonomicznej. Dzisiaj PiS przekracza granice tego, co rozsądne, i buduje swoje plany na założeniu, że nic złego na świecie się nie zdarzy. W przyszłym roku mamy objąć prowadzenie w nielicznej grupie krajów UE, które po 2015 r. zwiększyły dług publiczny. Do tego cofamy się do minionego ustroju, do planowania, etatyzmu i kontrolowania każdej sfery gospodarki. To zaś nigdzie na świecie się nie sprawdziło. Weźmy Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. To jest program, który był testowany w latach 50. i 60. w Afryce i Ameryce Łacińskiej. Pojawiają się w nim inne słowa, warstwa wizualna jest dopracowana, ale wszędzie, gdzie próbowano go wprowadzić, kończył się katastrofą.

    Najpierw strefa euro powinna uporać się ze skutkami kryzysu zadłużeniowego i zbudować skuteczne zabezpieczenia przed jego powtórzeniem. Po drugie, Polska musi być dobrze przygotowana na wprowadzenie euro, a Polacy w pełni do tego przekonani. Nie wystarczy, abyśmy spełnili kryteria nominalne z traktatu z Maastricht. Musimy tak przebudować Polską gospodarkę, aby niezależnie od koniunktury na świecie euro nam się opłacało. Jeśli to się uda, to Polacy również będą go chcieli. Euro opłaca się tym, którzy mają solidną gospodarkę.

    Budowanie solidnej gospodarki jest zawsze celem polityki. Jakie warunki muszą być spełnione i po czym poznamy, że jesteśmy gotowi?

    Powtórzę: dobre przygotowanie na wprowadzenie euro nie sprowadza się do wypełnienia kryteriów konwergencji, które skądinąd byłoby samo w sobie korzystne dla naszego kraju. Polska musi być ponadto dobrze rządzona, a dzisiaj nie jest. Dobre rządzenie wymaga polityki gospodarczej, która nie osłabia odporności gospodarki na wstrząsy, ani też sama nie generuje wstrząsów. Do wzmocnienia odporności polskiej gospodarki na wstrząsy potrzeba, oprócz dyscypliny w finansach publicznych, zwiększenia elastyczności gospodarki. Ową elastyczność można oceniać w szczególności na podstawie stopy bezrobocia, w tym bezrobocia długoterminowego. Bezrobocie mamy już w Polsce niskie na tle większości krajów w Europie, ale wciąż zbyt długo trwa znalezienie pracy przez osoby bezrobotne. Urzędniczo-politycznego ingerowanie w prywatne inwestycje, które stanowi sedno planu Morawieckiego, nie zwiększy elastyczności gospodarki, a ją usztywni. Żeby tę elastyczność zwiększyć, trzeba wzmacniać konkurencję. Na jej niedostatek w naszym kraju wskazują silniejsze niż gdzie indziej zróżnicowanie wydajności pracy i rentowności między przedsiębiorstwami oraz niższe wykorzystanie zdolności wytwórczych.

    I znów wracamy do fatalnych skutków rządów PiS. Partia ta, uporczywie naruszając zachodnie standardy, nawet jeśli nie doprowadzi do tego, że wyjdziemy z UE, to wyprowadzi UE z Polski. Integracja w ramach strefy euro będzie się pogłębiała. Po brexicie to my będziemy największą gospodarką poza Eurolandem. PiS zwiększa prawdopodobieństwo tego, że dalsza integracja w UE będzie się odbywała wokół euro. Paradoksalnie więc PiS radykalnie wzmacnia powody, dla których powinniśmy być w strefie euro. Nasze miejsce jest w twardym rdzeniu Unii. Tym bardziej, że na Wschodzie mamy potężnego i nieobliczalnego sąsiada.
    6 36 Cytuj Zgłoś
  • 15.11.2017 - 16:01
    Udział płac Polaków w PKB w 2017 r. ma wynieść 48 proc., co stawia nas na 5. od końca miejscu w całej Unii Europejskiej. Dlaczego nasze wynagrodzenia wyglądają tak słabo na tle innych państw Wspólnoty? - To ważny problem, który będziemy odkręcać kolejne 25 lat. Niski udział płac w gospodarce jest efektem takiego, a nie innego modelu rozwoju gospodarczego, w którym wyprzedawaliśmy nasz kapitał - argumentuje w rozmowie z Business Insider Polska wicepremier Mateusz Morawiecki.

    Przypomnijmy, że Business Insider Polska dotarł do przewidywań Komisji Europejskiej dot. udziału płac w PKB, które stawiają nasz kraj w nie najlepszym świetle. Warszawa trafiła na szary koniec UE.
    Udział wynagrodzeń w gospodarce jest na poziomie 48 proc.,

    podczas gdy np. w Słowenii osiągnął pułap 60 proc. przy średniej unijnej - 55,4 proc.

    https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/udzial-plac-polakow-w-pkb-komentarz-mateusza-morawieckiego/04c6t0z
    5 39 Cytuj Zgłoś
  • 19.11.2017 - 12:09
    Bono, mało wykształcony chłopczyku, otwórz swoje oczy na coś więcej niż niemiecka propaganda
    https://www.wykop.pl/link/4023601/grecja-stracila-kompletnie-suwerennosc/
    30 5 Cytuj Zgłoś
  • @gmail.com 19.11.2017 - 14:56
    Strozaninek napisał/a:
    Bono, mało wykształcony chłopczyku, otwórz swoje oczy na coś więcej niż niemiecka propaganda
    https://www.wykop.pl/link/4023601/grecja-stracila-kompletnie-suwerennosc/
    Podziwiam Twój upór aby przekonać tegoż Jegomościa. Nie warto. Po pierwsze, tych jego pokleconych elaboratów i tak mało kto czyta a jeszcze mniejsza garstka czytelników wogóle rozumie. A ci którzy mają choć trochę rozeznania w dziedzinie ekonomii widzą że to knoty. I'm więcej skomplikowanych słów i procentowych wyliczeń tym wygląda to "mądrzej" dla "przeciętnego zjadacza chleba".
    Niemniej jednak miło poczytać konkretne i rzeczowe riposty. Powodzenia w walce z wiatrakami, pozdrawiam serdecznie.
    19 4 Cytuj Zgłoś
  • 21.11.2017 - 9:03
    Strozaninek napisał/a:
    Bono, mało wykształcony chłopczyku, otwórz swoje oczy na coś więcej niż niemiecka propaganda
    https://www.wykop.pl/link/4023601/grecja-stracila-kompletnie-suwerennosc/
    Otworzyłem oczy. Przestawilem się na TVP info, oglądam tez wiadomości w miejsce faktów.
    Jestem innym człowiekiem, radosnym, zadowolonym, dowartosciwanym, omija mnie jesienna depresja.Żona mi mówi, że we wzajemnych relacjach powinniśmy czerpać z TVP info, a przynajmniej ja powinienem jej nieść radosna wiadomość.

    Co do wykształcenia, mam dobre, czyli takie jak większość rodaków, dlatego zrozumiałem swój błąd i wreszcie otwarlem oczy.
    Lepiej późno niż wcale.
    4 31 Cytuj Zgłoś
  • 05.12.2017 - 20:42
    Powoli polityka PiS przynosi skutek. Nielubiany niemiecki kapitał, ku zadowoleniu Polaków, powoli na szczęście wynosi się z Polski.
    Te niemieckie markety , powoli zmieniają właściciela, a Niemcy uciekają gdzie pieprz rośnie, w końcu się nas boją.

    Dwanaście centrów handlowych w Polsce zmieni właściciela

    Spółka Echo Polska Properties które jest holenderską spółką, przejmie 12 centrów handlowych w Polsce. Transakcja jest warta 692 mln euro. Podzielono ją na trzy etapy, a finał przewidziany jest za trzy lata.

    Przejmowane centra handlowe M1 to 12 dużych obiektów o łącznej powierzchni najmu 446,5 tys. m kw. Znajduje się w nich 620 sklepów, będących własnością Niemców.

    W pierwszym etapie spółka EPP przejmie w styczniu 2018 r. cztery centra handlowe M1 zlokalizowane w Czeladzi, Krakowie, Łodzi i Zabrzu. Obiekty mają 194,4 tys. m kw. powierzchni najmu. Ta część transakcji jest warta 358,7 mln euro.

    W drugim etapie przejętych zostanie sześć kolejnych obiektów – centra M1 w Bytomiu, Częstochowie i Radomiu, a także centra Power Park w Kielcach, Olsztynie i Opolu.

    Trzeci etap rozpocznie się w czerwcu 2020 r. i obejmie dwa ostatnie obiekty – centrum handlowe M1 w Poznaniu oraz Power Park Tychy.
    3 11 Cytuj Zgłoś
Poinformuj o odpowiedziach

Odpowiedz