Forum » Wolne Myśli

Legendy miejskie i wiejskie z Myślenic i okolic

  • waligóra ogrodowy 4 gru 2010

    Na pewno jakieś są!

    Ja opowiem o pewnym psie, którego potrąciły taczki. Tak, tak, tak, taczki, proszę się nie śmiać.

    Otóż pewnego dnia jakiś pijany pan wracał sobie do domu, pchając przed sobą taczki pełne jakichś bliżej niezidentyfikowanych dóbr. Szedł akurat z górki, kiedy wypuścił z rąk owe narzędzie, a ono, bardzo rozpędzone i niepowstrzymane przez siłę tarcia, uderzyło w biednego psa i uśmierciło go na miejscu.

    Historia nieco groteskowa, ale posiadająca bardzo czytelny morał...

    Czekam na Wasze opowieści (legendy).

    4 Cytuj
  • 4 gru 2010

    To było w Myślenickim Krenatorium bardzo barzo dawno temu ale lata 1970-80 , jako że panowie ciężką i nie łatwą pracę mają ,bo nic przyjemnego jest w ubieraniu zmarłych ,kosmetykowaniu ich ciał , więc chłopaki dla odwagi nie jeden raz piersiuwkę z pod pachy wyciągały . Pewnego dnia przywieźli w to chłodne i dla niektórych straszne miejsce martwą młodą dziewczynę ,zaraz po śmierci .Jeden z pracowników w ten dzień obchodził imieniny , wypił trochę za dużo a że był kawalerem choć lat miał 34 nigdy tego jeszcze nie robił. Zawszę chciał to zrobić lecz nigdy nie wierzył w swoje możliwości , wmawiał sobie że jest brzydki , ma mało kasy czy też bał się ze partnerka nie będzie z niego zadowolone , jego największym kompleksem było jednak nie duże przyrodzenie .Wstydził się kożystać z pisuarów , stawać na równo z innymi chłopami gdy im również się chciało , więc zawsze czekał na kabinę czy też "trzymał mocz" .Wróćmy do imienin i do przywiezionego ciała młodej dziewczynie. Noc była spokojna nie zapowiadała się żadna kontrola klijęci również w nocy są rzadko spotykani. Solenizant ten 34 letni prawiczek po kilku głębszych zwierzył się koledze ze swojego problemu .PO pili i nagle usłyszał czy podoba Ci się ta młoda dziewczyna którą przywieźli , tak podoba całe życie miała by przed sobą odparł solenizant , dodał kolega a ile razy była by jeszcze rż****(posuwana) przez adoratorów, uśmiech na twarzy solenizanta , cisza nagle kompan w pracy ,popatrz na nią , ciało jeszcze świeże , może byś no wiesz ... popatrzył solenizant (prawiczek jak wolicie?) i odrzekł czyś Ty zwariował nie mógł bym tego zrobić , piją dalej , po chwili wstaje solenizant podchodzi chwiejnym krokiem , a co !! zrobię To ! i mnie i jej coś się należy od życia . Zostawie was samych mruknął kompan , wszedł to pomieszczenia w którym znajdowała się kobieta i choć już była ubrana bo dziś (była wtedy godzina 1:00) na 13 miał być jej pogrzeb , rozebrał ją , przykrył jej twarz bluzą (nie rzeby była brzydka lecz się bał. Telikanie ale też z wielkim podnieceniem rozłożył jej nogi , ustawił się i zaczął "to robić" .Robił to jak zwierze szybko ,mocno tak jakby właśnie był nakręcany do filmu pleyboya. Naglę dziewczyna która była martwa poruszała się , 34 letni już nie solenizant niemal zamarł , dziewczyna powoli dochodzi do siebie , rusza się coraz szybciej , facet ucieka z pokoju , zamyka za sobą drzwi , trzęsie się jakby widział ducha .... chce uciekać , powstrzymuje go kompan ..Mówi solenizant , Boże wybacz mi , Boże co ja zrobiłem jakaś kara mnie spotkała , przepraszam przepraszam , kompan mów co się stało co się k*** stało uspokój się , ona żyje , ona ożyła ...ona zmartwystała !!! , co ty pier*&***odparł nie pij więcej . Nagle z pomieszczenia w którym był "trup"nagle słychać stuki uderzania o drzwi , i słychać otwórzcie ja żyje ja żyje , otwórzcie , co ja tu robie. Wchodzą choć oboje się boją dziewczyna widząc się nago wcześniej się ubrała , ciężko idzie ,jest głodna chce jej się pić , dali jej wody ....Powiadomili rodzinę ,rodziców księdza wszyscy choć byli w szoku bardzo się ucieszyli ,płakali ze wzruszenia ze szczęścia ich córka , siostra znajoma żyje choć lekarz dzień wcześniej stwierdził zgon.... Od panów czuć było alkohol ,musieli wyjaśnić i opisać wszystko co się w tą noc działo i niestety 34 letni prawiczek również musiał powiedzieć ze miał ochotę ..i zrobił to z trupem , Nikt w tym czasie nie miał mu tego za złe , bo to właśnie dzięki niemu ta młoda dziewczyna wróciła do życia . Mimo to solenizant zrezygnował z pracy , znalazł inną spokojniejszą i co najważniejsze związał się z dziewczyną z którą przeżył swój pierwszy raz .
    Wyjechali do innego miasto , nikt nie chciał uwierzyć ich jakże prawdziwą historię.
    Jak to możliwe, że kobieta, uznana za zmarłą ożyła? Okazuje się, że całe zdarzenie ma naukowe wytłumaczenie. Lekarze podobne przypadki określają mianem "syndromu Łazarza", od biblijnego Łazarza, który został ożywiony przez Jezusa. Przypadek kobiety z małopolski nie był odosobniony, od 1982 roku odnotowano co najmniej 25 podobnych zdarzeń.
    Kompletnego wyjaśnienia, jak to możliwe, niestety nie ma. Jest kilka teorii tłumaczących "syndrom Łazarza", ale żadna nie zdobyła wyraźnej przewagi. Mając na względzie występowanie "syndromu" zaleca się lekarzom szczególną ostrożność przy stwierdzaniu zgonu. Jak widać, warto znać tego rodzaju niesamowite historie, żeby nie przeżyć szoku, jaki przeżyła rodzina kobiety z Myślenic.

    2 Cytuj
  • 4 gru 2010

    Ta historia miała miejsce, ale z tego co pamiętam to nie w Myślenicach. Dziewczyna przyjechała do Polski z Rumunii, szczegółów nie pamiętam i kojarzą mi się lata 90-tę

    1 Cytuj
  • 4 gru 2010

    W każdej legedzie jest trochę prawdy i troche kłamstwa ,kiedyś o tym co Historyk napisał opowiadał nam ksiadz na religi (szkoła średnia) ale nic nie mówił o Myślenicach , ale faktycznie wspominał ze pracownik popił , miał ochotę i tak wróciło jej tętno ;)

    1 1 Cytuj
  • 7 gru 2010

    O Marku co go gonił koń.
    Historia ta podobna miała miejsce na przełomie wtorku i środy, dwa tygodnie temu.
    Marek wyszedł z domu i wypuścił konia, miał nadzieje że pojeździ na nim ale koń zaczął go gonić. Marek wpadł do rowu i słuch o nim zaginął. Konia znaleziono 360 km od miejsa zamieszkania.

    2 1 Cytuj

Odpowiedz