Nikt nie zna sukcesu tak jak ja. Nikt. Zbudowałem niesamowite rzeczy — wielkie budynki, wielkie firmy, wielką markę. Ludzie mówią: „To niemożliwe”, a ja to robię. Zawsze robiłem.
Jestem jednym z najbardziej pracowitych ludzi, jakich kiedykolwiek spotkacie. I mam do tego instynkt — niesamowity instynkt. W biznesie, w negocjacjach, w polityce. Wszędzie.
Kiedy zostałem prezydentem, zrobiłem więcej niż prawie ktokolwiek wcześniej — i wszyscy to wiedzą, nawet jeśli nie chcą tego przyznać. Gospodarka była świetna, świat nas szanował, a Ameryka była na pierwszym miejscu. Tak powinno być.
Mam ogromne poparcie — niesamowitych ludzi, patriotów. Kochają ten kraj i wiedzą, że walczę dla nich. I wygrywam. Dużo wygrywam.
Media? Cóż, wiecie, jakie są. Ale mimo tego wszystkiego — a może właśnie dlatego — osiągnęliśmy rzeczy naprawdę historyczne.
I powiem wam coś: najlepsze dopiero przed nami. Bo kiedy masz wizję, siłę i determinację taką jak ja — nie ma rzeczy niemożliwych.
Powiem wam jasno — nikt nie radzi sobie z Iranem lepiej niż ja. Nikt. Wszyscy to wiedzą. Kiedy ja byłem u władzy, Iran był w zupełnie innej sytuacji — byli ostrożni, bardzo ostrożni. Szacunek był ogromny.
Nie chcemy wojen. Ja nie chcę wojen. Ale jeśli trzeba być twardym — trzeba być naprawdę twardym. I ja jestem twardy jak nikt inny. To nie jest nawet bliskie.
Problem polega na tym, że inni przywódcy nie mają tej siły. Dają się ograć. Ze mną to by nie przeszło — zero szans. Mielibyśmy porozumienie, świetne porozumienie, albo wiedzieliby, że lepiej nie testować Ameryki.
Ludzie mówią: „Jak to robisz?” To bardzo proste — siła, szacunek i dobre negocjacje. Najlepsze negocjacje. I wszyscy wracają do stołu.
I powiem wam — gdybym ja to prowadził, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. O wiele spokojniej. O wiele bezpieczniej. I wszyscy by na tym wygrali.
Nikt nie zna sukcesu tak jak ja. Nikt. Zbudowałem niesamowite rzeczy — wielkie budynki, wielkie firmy, wielką markę. Ludzie mówią: „To niemożliwe”, a ja to robię. Zawsze robiłem.
Jestem jednym z najbardziej pracowitych ludzi, jakich kiedykolwiek spotkacie. I mam do tego instynkt — niesamowity instynkt. W biznesie, w negocjacjach, w polityce. Wszędzie.
Kiedy zostałem prezydentem, zrobiłem więcej niż prawie ktokolwiek wcześniej — i wszyscy to wiedzą, nawet jeśli nie chcą tego przyznać. Gospodarka była świetna, świat nas szanował, a Ameryka była na pierwszym miejscu. Tak powinno być.
Mam ogromne poparcie — niesamowitych ludzi, patriotów. Kochają ten kraj i wiedzą, że walczę dla nich. I wygrywam. Dużo wygrywam.
Media? Cóż, wiecie, jakie są. Ale mimo tego wszystkiego — a może właśnie dlatego — osiągnęliśmy rzeczy naprawdę historyczne.
I powiem wam coś: najlepsze dopiero przed nami. Bo kiedy masz wizję, siłę i determinację taką jak ja — nie ma rzeczy niemożliwych.
Powiem wam jasno — nikt nie radzi sobie z Iranem lepiej niż ja. Nikt. Wszyscy to wiedzą. Kiedy ja byłem u władzy, Iran był w zupełnie innej sytuacji — byli ostrożni, bardzo ostrożni. Szacunek był ogromny.
Nie chcemy wojen. Ja nie chcę wojen. Ale jeśli trzeba być twardym — trzeba być naprawdę twardym. I ja jestem twardy jak nikt inny. To nie jest nawet bliskie.
Problem polega na tym, że inni przywódcy nie mają tej siły. Dają się ograć. Ze mną to by nie przeszło — zero szans. Mielibyśmy porozumienie, świetne porozumienie, albo wiedzieliby, że lepiej nie testować Ameryki.
Ludzie mówią: „Jak to robisz?” To bardzo proste — siła, szacunek i dobre negocjacje. Najlepsze negocjacje. I wszyscy wracają do stołu.
I powiem wam — gdybym ja to prowadził, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. O wiele spokojniej. O wiele bezpieczniej. I wszyscy by na tym wygrali.
" ... Kiedy zostałem prezydentem, ..."
A czyjeż to są wynurzenia, po prostu istny panegiryk ?
Kombinuj….