Forum » Myślenice

Myślenickie miejsca, budynki których już nie ma ...

  • Raphaell 15 gru 2021
    oportunista napisał/a:

    Stefanek fajny gość, dzieci go lubiły, za to Talor , ten to budził strach (nie mylić z późniejszym Talorem)

    :-/...Może i "fajny" a jaki zaradny.W czasach kryzysu czyli stanu wojennego sprzedawał koty....jako....króliki:)

    1 Cytuj
  • Raphaell 15 gru 2021
    Prawicowiec napisał/a:

    Patrząc od środka rynku na ścianę zachodnią, w rogu od lewej były na początku sukna, czyli bele z materiałem na sukienki, garnitury a sprzedawał Funek. ( pomijam grzecznościowe pan, bo się szło do konkretnej osoby i tu padało nazwisko), później budynek był domem towarowym z piętrem.
    Dalej była cukiernia w głębi lodziarnia a bliżej ulicy do kościoła, Wyrobowa z pamiątkami.
    Nad ulicą do kościoła sklep z suknami przeniesiony z domu towarowego. Za nim fryzjer Ćwierzyk, sklep papierniczy , ( po schodkach) masarnia u Bicza i sklep na rogu z przyborami szkolnymi.
    W ulicy do kościoła po prawej stronie był sklep z bibułkami u Simsaka, a po drugiej stronie później kwiaciarnia u Luli.

    ...a Simsak nie miał sklepu jak dzis jest bank PKO na wprost Ćwierzyka? Kojarzę że biegałem tam z Daszyńskiego po kabzle do pistoletu kupionego podczas...odpustu:)xD

    Cytuj
  • Raphaell 15 gru 2021
    Tiger72 napisał/a:

    ...a Simsak nie miał sklepu jak dzis jest bank PKO na wprost Papiernika ?Kojarzę że biegałem tam z Daszyńskiego po kabzle do pistoletu kupionego podczas...odpustu:)xD

    1 Cytuj
  • 16 gru 2021
    Tiger72 napisał/a:

    ...a Simsak nie miał sklepu jak dzis jest bank PKO na wprost Ćwierzyka? Kojarzę że biegałem tam z Daszyńskiego po kabzle do pistoletu kupionego podczas...odpustu:)xD

    Simsak miał sklep, tu gdzie obecnie stoi dom parafialny, w kościelnej ulicy. Mówimy o początkach i kabale owszem były.

    A pierwsze piwo piłem w barze u Kubusia w Praktycznej Pani, prowadzonym przez Mariana Kosibę.(strasznie mi nie smakowało , gorzkie jak cholera-takie było pierwsze odczucie)
    Również on miał pierwszy sklep motoryzacyjny pod kościołkiem , później tam był magiel.
    A później powstała konkurencja, Moto Usługa na ul. Jagiełły.

    1 Cytuj
  • 16 gru 2021

    Ściana południowa rynku, to nr jeden nasycenia wydarzeń handlowych i usługowych.
    Tam była restauracja Myśleniczanka, Bar Turystyczny czyli kultowa Mordownia w której spotykały się wszystkie stany i zawody męskie na piwie na stojąco,
    (beczki z piwem były spuszczane w korytarzu po otwarciu klap do piwnicy, a jej chłód robił to piwo wyjątkowym, poźniej bar mleczny.
    Sklep u Bata, warzywa u Szurka, kultowa Trafika czyli super kiosk, kasa biletowa PKS , sklep Jaśkowcowa z głośnikiem na zewnątrz, skąd dochodziły dźwięki z kartek dźwiękowych pierwszego disco polo -Mały Władzio z USA i podobne um ci ci, dla świeżych imigrantów i przyjezdnych z powiatu,
    No i słynna brama przez która szło się do kultowych kibli była zawsze otwarta.

    2 Cytuj
  • 19 gru 2021

    Na przeciwko obecnej policji (wtedy milicji) był teren bursy, dla młodzieży z gimnazjum. (obecne liceum)
    Budynek męski od żeńskiego dzieliło boisko do siatkówki .
    Szefowała pani Rosicka a zaopatrzenie robiła p. Halina Syrek.
    A na Reja szło się do Przytockiej- po chleb z piekarni u Nalepy, ( sklep spożywczy)

    4 Cytuj
  • Raphaell 27 gru 2021
    Prawicowiec napisał/a:

    Ściana południowa rynku, to nr jeden nasycenia wydarzeń handlowych i usługowych.
    Tam była restauracja Myśleniczanka, Bar Turystyczny czyli kultowa Mordownia w której spotykały się wszystkie stany i zawody męskie na piwie na stojąco,
    (beczki z piwem były spuszczane w korytarzu po otwarciu klap do piwnicy, a jej chłód robił to piwo wyjątkowym, poźniej bar mleczny.
    Sklep u Bata, warzywa u Szurka, kultowa Trafika czyli super kiosk, kasa biletowa PKS , sklep Jaśkowcowa z głośnikiem na zewnątrz, skąd dochodziły dźwięki z kartek dźwiękowych pierwszego disco polo -Mały Władzio z USA i podobne um ci ci, dla świeżych imigrantów i przyjezdnych z powiatu,
    No i słynna brama przez która szło się do kultowych kibli była zawsze otwarta.

    Warzywa u Kogo? Szczurka chyba:)

    3 Cytuj
  • 27 gru 2021
    Tiger72 napisał/a:

    Warzywa u Kogo? Szczurka chyba:)

    Tak oczywiście , zgubiłem „ cz”.
    Dzięki.

    1 Cytuj
  • 30 gru 2021

    Przy Berka Joselewicza naprzeciwko piwiarni stał tom doktora Ambrożego.
    Doktor Ambroży w tamtych latach, był postacią nr.1 na medycznym rynku.
    czekały do niego tłumy, a za wizytę brał ile łaska.
    Cudowny człowiek i wspaniały lekarz.
    Dziwie się, że jego imieniem nie nazwano czegokolwiek.

    7 Cytuj
  • 31 gru 2021
    Prawicowiec napisał/a:

    Przy Berka Joselewicza naprzeciwko piwiarni stał tom doktora Ambrożego.
    Doktor Ambroży w tamtych latach, był postacią nr.1 na medycznym rynku.
    czekały do niego tłumy, a za wizytę brał ile łaska.
    Cudowny człowiek i wspaniały lekarz.
    Dziwie się, że jego imieniem nie nazwano czegokolwiek.

    To złóż taką propozycję w UMiG. Samo się nie zrobi.

    3 Cytuj
  • 1 sty
    Lilka 1 napisał/a:

    To złóż taką propozycję w UMiG. Samo się nie zrobi.

    Nie jestem radnym.
    Myślisz że każdego słuchają?
    Czyli mam złożyć pismo do umig i podpisać prawicowiec i już?
    Czy wejść na sale obrad, przedstawić się , że mam pomysł na nazwanie mostu na Zarabiu i tu podać
    nazwisko dr. Amrożego?
    Tak to działa?

    1 Cytuj
  • 1 sty
    Tiger72 napisał/a:

    I tutaj bym dyskutował aleex....CEPELIA była tam gdzie dziś jest jedna z firm telekomunikacyjnych:)...na O.:)

    Wydaje mi się, że się wchodziło po schodach... ale się nie upieram.

    1 Cytuj
  • 2 sty
    Prawicowiec napisał/a:

    Nie jestem radnym.
    Myślisz że każdego słuchają?
    Czyli mam złożyć pismo do umig i podpisać prawicowiec i już?
    Czy wejść na sale obrad, przedstawić się , że mam pomysł na nazwanie mostu na Zarabiu i tu podać
    nazwisko dr. Amrożego?
    Tak to działa?

    Piszesz pismo do burmistrza ze swoim pomysłem i jego uzasadnieniem. Najlepiej mieć też listę poparcia swojej propozycji podpisaną przez inne osoby, wtedy jest to forma inicjatywy mieszkańców. Zostawia się to na Dzienniku Podawczym Urzędu, żeby mieć potwierdzenie przyjęcia pisma, bo burmistrz ma wtedy obowiązek odpowiedzenia na to pismo. Ja w ten sposób przed laty doprowadziłam do wykonania asfaltu i oświetlenia na mojej ulicy. Powodzenia!

    3 Cytuj
  • 2 sty
    Prawicowiec napisał/a:

    Był rzeczywiście , potem wolnostojący na działce po domu w którym mieszkała rodzina Kopów , przy dzisiejszej ul Piotra Skargi. Wtedy mówiło się ulica Kościelna,
    w ulicy Kościelnej…..
    Ale ten kiosk o którym piszesz był naprawdę kultowym miejscem.

    Pamiętam taką anegdotę krążącą o pani Kopkowej. Pewnego razu na plac kościelny zawieruszyli się jacyś Francuzi i zaczepiali ludzi, żeby o coś spytać. Oczywiście pojawiły się pewne trudności natury językowej. Wtedy właśnie nadeszła pani Kopkowa i płynną francuszczyzną wyjaśniła przybyszom co, jak i którędy. Taka legenda miejska o pani Kopp.

    4 Cytuj
  • 2 sty
    JuliaWa napisał/a:

    Pamiętam taką anegdotę krążącą o pani Kopkowej. Pewnego razu na plac kościelny zawieruszyli się jacyś Francuzi i zaczepiali ludzi, żeby o coś spytać. Oczywiście pojawiły się pewne trudności natury językowej. Wtedy właśnie nadeszła pani Kopkowa i płynną francuszczyzną wyjaśniła przybyszom co, jak i którędy. Taka legenda miejska o pani Kopp.

    To nie legenda, pani Kopowa ( nazywała się Kop) ale nazywana Kopkowa znała francuski, ta znajomość języka nie uchroniła jej od aberracji.

    2 Cytuj
  • 2 sty
    Prawicowiec napisał/a:

    To nie legenda, pani Kopowa ( nazywała się Kop) ale nazywana Kopkowa znała francuski, ta znajomość języka nie uchroniła jej od aberracji.

    Korekta:
    Kopp, oczywiście .

    1 Cytuj
  • 2 sty
    Prawicowiec napisał/a:

    To nie legenda, pani Kopowa ( nazywała się Kop) ale nazywana Kopkowa znała francuski, ta znajomość języka nie uchroniła jej od aberracji.

    Skąd taka wiedza o tej Pani ? Jeśli można zapytać . I oczywiście jeśli to nie tajemnica .

    Cytuj
  • 2 sty
    piękny maryjan napisał/a:

    Skąd taka wiedza o tej Pani ? Jeśli można zapytać . I oczywiście jeśli to nie tajemnica .

    Znałem jej obydwu synów.

    1 Cytuj
  • 2 sty

    Z perspektywy czasu widzę ,że tamte lata były bardzo urągające dla osób nie do końca radzących sobie z codziennością . Szkoda , że system w którym byliśmy młodzi był tak okrutny . Oby to się nigdy nie powtórzyło .

    1 Cytuj
  • 2 sty
    Prawicowiec napisał/a:

    No i słynna brama przez która szło się do kultowych kibli była zawsze otwarta.

    Litości. Ja rozumiem, że wspomnienia młodości wyzwalają emocje, ale już kible robić kultowymi to na prawdę trzeba odpłynąć ;)

    1 1 Cytuj
  • 2 sty
    DM_S napisał/a:

    Litości. Ja rozumiem, że wspomnienia młodości wyzwalają mieście, ale już kible robić kultowymi to na prawdę trzeba odpłynąć ;)

    Bo to były jedyne publiczne kible w mieście, spłukiwanie wodą z umywalkami
    również dla dworca autobusowego który był na całej południowej połowie rynku.
    Te dwie połowy rynku rozdzielała droga do Dobczyc,

    Sorry , były jeszcze obskurne kible na Końskim Rynku, przy Bysince, smród był na odległość.ale tam wody nie było.

    1 Cytuj
  • 2 sty
    Prawicowiec napisał/a:

    Bo to były jedyne publiczne kible w mieście, spłukiwanie wodą z umywalkami
    również dla dworca autobusowego który był na całej południowej połowie rynku.
    Te dwie połowy rynku rozdzielała droga do Dobczyc,

    Sorry , były jeszcze obskurne kible na Końskim Rynku, przy Bysince, smród był na odległość.ale tam wody nie było.

    Tak, jakby dzisiaj było ich w mieście więcej...

    3 2 Cytuj
  • 3 sty
    Lilka 1 napisał/a:

    Tak, jakby dzisiaj było ich w mieście więcej...

    W owym czasie na rynku miały przystanek autobusy z całej Polski i były przepełnione ( Nowy Sącz, Rabka N Targ Zakopane), jedyne połączenie z Krakowem i powiatem. Samochody prywatne to taksówka Tadeusza Wojcika i p. Wolańczyka. CPN , wszystkie sklepy i usługi.
    Rynek był gęsty od ludzi, lody bambino, gril z kiełbasami, knajpy - Mysleniczanka, Ponurski, Mordownia, i kościół do którego waliły tłumy.
    Bank, kawiarnia Klubowa, bar mleczny, złotnik i obydwa urzędy - powiatowy i miejski, spółdzielnia pracy PSS i MPGK - komunalna w budynku nad bramą do owych kibli, apteka u Skowrońskiego wraz z poradą co kupić na ową chorobę, skład budowlany w miejscu bloku byłego Kurdesza, codzienny targ na Końskim Rynku z podstawowym zaopatrzeniem w jaja, masło, sery, kury na rosół , króliki,……..
    Rynek pełnił też miejsce spotkań i informacji poza cenzurą………… a prezentem nr jeden były kwiaty- goździki, na początku z jedyną kwiaciarnią w północno wschodnim rogu rynku po schodkach.
    Konsum dla milicjantów w budynku u Kubackiego( narożny budynek z nr 1 , ……………. a w uliczce Piotra Skargi, zakład pogrzebowy i piekarnia , i lodowisko do gry w hokeja .
    i…………

    9 Cytuj
  • 20 mar

    Czy ktoś pamięta,gdzie,przy jakiej ulicy był Pewex ?

    Cytuj
  • 20 mar
    alutka123 napisał/a:

    Czy ktoś pamięta,gdzie,przy jakiej ulicy był Pewex ?

    Naprzeciw Kurdesza, w budynki Trzcińskich.
    Niektórzy taksówkarze przebranżowili się na
    „koników”.

    Cytuj

Odpowiedz