Forum » Myślenice

Poród w myślenickim szpitalu i wszystko co z nim związane

  • 25 mar
    AntyPatusMyslenice napisał/a:

    Są szybkie testy antygenowe - to raz.
    Dwa - powiedz to samo osobom, które nie mogą się pożegnać np. z terminalnie chorymi i ci chorzy umierają w samotności. Dziadek mojej żony umierał na raka sam.
    Wirus to wirus, brak możliwości pewnego humanitaryzmu to brak pewnego humanitaryzmu.
    Mamy w TV od organizacji pozarządowych jak Ordo czy od rządzących masę górnolotnych stwierdzeń o ochronie życia i szacunku do życia, tymczasem nie możesz ani być przy żonie, ani zobaczyć dziecka, ani nie możesz się z bliskimi pożegnać.

    Skuteczność testów antygenowych nie jest 100% w każdym dniu od zarażenia - to raz. (wspłódomownik choruje razem ze mną, a dziś w luxmed miał wynik negatywny, prawdopodobnie test został wykonany w nieodpowiednim czasie zarażenia)
    Dwa, nie porównuj oddziału na którym przebywają osoby "zdrowe" do oddziału dla osób śmiertelnie chorych. W przypadku śmiertelnie chorego dziadka kontakt z wirusem mógł być już bez znaczenia, ale jak w tym całym chaosie, wybierać przypadki dla których wirus już nie ma znaczenia?
    Na oddziale położniczym leży 30-40 kobiet, gdyby jedną z nich byłby moja żona, wolałbym żeby nikt z zewnątrz przez te kilka dni tam nie przychodził i nie narażał jej, ani dziecka na niebezpieczeństwo. Takie odwiedziny nie wniosą nic poza pieluchami i kwiatami, a mogą tylko zaszkodzić, to po co ryzykować i narażać innych?
    Trzecia sprawa to, ochrona personelu medycznego którego i tak jest za mało, wyobraź sobie sytuację w której zaraża się personel medyczny, jeden przejdzie bez objawów, drugi nie wstawi się do pracy, ponieważ nie ustoi na nogach, i kto wtedy zajmie się pacjentami ? Od wielu lat nie ma ławki rezerwowej. Teraz niby medycy są zaszczepieni, ale czy powinniśmy testować na nich skuteczność szczepionek ? To chyba nie jest odpowiedni moment i nie jest to konieczne dla nas wszystkich.
    Wiele rzeczy jest teraz niestety przykrych.

    2 1 Cytuj
  • DajMI MINUSY! 25 mar
    dirty_affair napisał/a:

    Skuteczność testów antygenowych nie jest 100% w każdym dniu od zarażenia - to raz. (wspłódomownik choruje razem ze mną, a dziś w luxmed miał wynik negatywny, prawdopodobnie test został wykonany w nieodpowiednim czasie zarażenia)
    Dwa, nie porównuj oddziału na którym przebywają osoby "zdrowe" do oddziału dla osób śmiertelnie chorych. W przypadku śmiertelnie chorego dziadka kontakt z wirusem mógł być już bez znaczenia, ale jak w tym całym chaosie, wybierać przypadki dla których wirus już nie ma znaczenia?
    Na oddziale położniczym leży 30-40 kobiet, gdyby jedną z nich byłby moja żona, wolałbym żeby nikt z zewnątrz przez te kilka dni tam nie przychodził i nie narażał jej, ani dziecka na niebezpieczeństwo. Takie odwiedziny nie wniosą nic poza pieluchami i kwiatami, a mogą tylko zaszkodzić, to po co ryzykować i narażać innych?
    Trzecia sprawa to, ochrona personelu medycznego którego i tak jest za mało, wyobraź sobie sytuację w której zaraża się personel medyczny, jeden przejdzie bez objawów, drugi nie wstawi się do pracy, ponieważ nie ustoi na nogach, i kto wtedy zajmie się pacjentami ? Od wielu lat nie ma ławki rezerwowej. Teraz niby medycy są zaszczepieni, ale czy powinniśmy testować na nich skuteczność szczepionek ? To chyba nie jest odpowiedni moment i nie jest to konieczne dla nas wszystkich.
    Wiele rzeczy jest teraz niestety przykrych.

    Personel medyczny jest zaszczepiony i nosi kombinezony ochronne tak czy siak.
    Testy PCR też są fałszywie negatywne / pozytywne - wystarczy dłużej podgrzać materiał, albo niewłaściwie go pobrać.
    Tu nie ma o jakim porównaniu mówić: jest jak jest nie możesz być przy bliskich, nie możesz się z nimi pożegnać, dostanie się do lekarza jest utrudnione.

    W innym temacie pisałeś, że przechodzisz właśnie zjadliwą wersję covidu, ja ci personalnie tego nie życzę, ani twojej rodzinie, ale spróbuj sobie WYOBRAZIĆ co to znaczy nie móc się pożegnać z bliskimi i umrzeć w tak niehumanitarnych warunkach. Wizja jak odchodzisz z tego świata widząc jedynie rurki i słysząc rurka 7.5 mm i zasypiamy pana do respiratora to strasznie podła i niehumanitarna wizja, prawda?

    Można ludzi ubrać w kombinezony i wpuścić, pozwolić się pożegnać czy być przy porodzie. Można wszystko, bo to się dzieje na zachodzie czy chociażby w Szwecji, tylko u nas cyrk i schizofrenia ogólnonarodowa.

    Dziękuje, bez odbioru.

    2 Cytuj
  • 25 mar

    Witajcie, przeczytałam już wyżej że ubranek dla dziecka brać nie trzeba, tylko pampersy, chusteczki i krem. A jak z ubraniami na wyjście i fotelikiem samochodowym? Mógł ktoś z rodziny później wejść z tymi rzeczami przy wypisie?

    Cytuj
  • 26 mar

    Na sprane mózgi nie poradzisz.. do Biedronki jak wchodzisz to robisz testy? Poza tym nie róbcie tu spamu. Temat jest o czym innym. Kto nie przeżył takiej sytuacji gó,*no wie.

    1 1 Cytuj
  • 26 mar
    natix napisał/a:

    Witajcie, przeczytałam już wyżej że ubranek dla dziecka brać nie trzeba, tylko pampersy, chusteczki i krem. A jak z ubraniami na wyjście i fotelikiem samochodowym? Mógł ktoś z rodziny później wejść z tymi rzeczami przy wypisie?

    Przy wypisie ktoś z rodziny to dostarcza. W każdej chwili może ktoś Ci donieść pampersy czy wodę do picia. Do szpitala wchodzi się normalnie, a przy drzwiach na oddział położniczy czy ginekologiczny są zamontowane dzwonki . Dzwonisz, mówisz że przynosisz rzeczy dla np żony Eweliny Kowalskiej i ktoś odbiera torbę i dostarcza do pacjentki.

    Cytuj
  • 26 mar
    AntyPatusMyslenice napisał/a:

    Personel medyczny jest zaszczepiony i nosi kombinezony ochronne tak czy siak.
    Testy PCR też są fałszywie negatywne / pozytywne - wystarczy dłużej podgrzać materiał, albo niewłaściwie go pobrać.
    Tu nie ma o jakim porównaniu mówić: jest jak jest nie możesz być przy bliskich, nie możesz się z nimi pożegnać, dostanie się do lekarza jest utrudnione.

    W innym temacie pisałeś, że przechodzisz właśnie zjadliwą wersję covidu, ja ci personalnie tego nie życzę, ani twojej rodzinie, ale spróbuj sobie WYOBRAZIĆ co to znaczy nie móc się pożegnać z bliskimi i umrzeć w tak niehumanitarnych warunkach. Wizja jak odchodzisz z tego świata widząc jedynie rurki i słysząc rurka 7.5 mm i zasypiamy pana do respiratora to strasznie podła i niehumanitarna wizja, prawda?

    Można ludzi ubrać w kombinezony i wpuścić, pozwolić się pożegnać czy być przy porodzie. Można wszystko, bo to się dzieje na zachodzie czy chociażby w Szwecji, tylko u nas cyrk i schizofrenia ogólnonarodowa.

    Dziękuje, bez odbioru.

    Z tego co usłyszałam na oddziale jakiś czas temu to personel od dłuższego czasu nie był badany w kierunku zarażenia bo zwyczajnie nie byłoby komu pracować. Z tego można wywnioskować , że często przychodzimy zdrowi do szpitala ( np do porodu ) a wychodzimy z niespodzianką i nie jest to noworodek tylko wirus.
    Być może teraz są zaszczepieni , chociaż wydaje mi się, że nie każdy chciał. Juz nie wspominając o tym, że szczepionka to jedna wielka niewiadoma bomba ;)
    Zgadzam się, że rodziny powinny mieć możliwość odwiedzin.
    Mąż ma prawo zobaczyć żonę i dziecko a juz nie wspominając o tym , że matka powinna być z dzieckiem! Bo nasz szpital nawet tego zakazuje jak wykazujesz objawy choroby.
    Straszne jest to, że wieziesz zarażonego covidem członka rodziny do szpitala i nawet nie zdajesz sobie sprawy, że to może być ostatni raz kiedy go widzisz. Niektórzy nawet nie mają możliwości zadzwonić czy napisać smsa bo nie byli przygotowani na to co może się stać.
    Niestety nie doszłoby do takiej sytuacji gdyby lekarze pierwszego kontaktu chcieli nas zbadać, nie bali się osłuchać, wypisali leki przeciwwirusowe a następnie odpowiednie antybiotyki. Zamiast tego : proszę dużo pić i brać witamine D!!!! Koszmar

    3 2 Cytuj
  • 8 kwi
    mknp napisał/a:

    W szpitalach nie trzyma się ludzi zdrowych, standardowo w całej Polsce matki wypisuje się wtedy, gdy nie ma potrzeby już ich hospitalizowania, dzieci tak samo. Może więc być tak, że matka i dziecko zostaną wypisane tego samego dnia, a może być tak, że matka zostanie wypisana wcześniej, a dziecko później. Przypuszczam, że w myślenickim szpitalu jest tak samo, bo dlaczego zdrowa osoba miałby być hospitalizowana?

    A ja nigdzie indziej nie spotkalalam się z sytuacja w której matka wypisana zostaje do domu a noworodek zostaje w szpitalu. W większości przypadków słyszę że matka sama ma sie opiekować dzieckiem a nie dostawiać go w szpitalu. Przeżyłam to raz, zamiast byc z dzieckiem to miałam 20 minut 4 razy dziennie...

    1 Cytuj

Odpowiedz