Forum » Praca

Wakacje kredytowe

  • 6 lip

    Jedni biorą kredyt, czasem frankowy, jadą po bandzie licząc, że inflacja zje koszty kredytu, za inflację zapłacą pracujący i żyjący bez kredytu, a stopy będą stały? A jak stopy ruszyły, to szybko do rządu i prezydenta o dopłaty, tarcze, wakacje, czy jak to sią tam nazywa. A z czego taki prezydent, premier dopłacą, no muszą zaiwanić tym co pracują i nie byli tak odważni , aby brać kredyt, gdy nie muszą i nie mają rzeczywistej zdolności. Czy to jest OK taka nonszalancka i cyniczna postawa, wobec pracujących, którzy teraz musza ponosić koszty, tych podstępnych zabaw w branie kredytów i windowania tym inflacji? Moim zdaniem, to okradanie jednych przez drugich w majestacie prawa i z pomocą coraz bardziej zuchwałego systemu banksterskiego.

    17 4 Cytuj
  • 6 lip
    Jasiu273 napisał/a:

    Jedni biorą kredyt, czasem frankowy, jadą po bandzie licząc, że inflacja zje koszty kredytu, za inflację zapłacą pracujący i żyjący bez kredytu, a stopy będą stały? A jak stopy ruszyły, to szybko do rządu i prezydenta o dopłaty, tarcze, wakacje, czy jak to sią tam nazywa. A z czego taki prezydent, premier dopłacą, no muszą zaiwanić tym co pracują i nie byli tak odważni , aby brać kredyt, gdy nie muszą i nie mają rzeczywistej zdolności. Czy to jest OK taka nonszalancka i cyniczna postawa, wobec pracujących, którzy teraz musza ponosić koszty, tych podstępnych zabaw w branie kredytów i windowania tym inflacji? Moim zdaniem, to okradanie jednych przez drugich w majestacie prawa i z pomocą coraz bardziej zuchwałego systemu banksterskiego.

    1. Kto ci naopowiadał takich głupot, że inflację mamy przez branie kredytów? To już "wina Tuska" i "wina Putina" nie działają, że trzeba wymyślać nowe bzdury?
    2. Kredyty napędzają gospodarkę (nie licząc kredytów na zahraniczne wakacje, ale tutaj nie o takich mowa, tylko o hipotecznych)
    3. Wakacje kredytowe - jak są korzystne przekonali się naiwniacy, co je brali w czasie covida.
    4. Nikt nie domaga się od państwa dopłat tylko reakcji na bandyckie praktyki z wiborem (rośnie więcej procent niż rosną stopy procentowe, ponadto nie powinien być powiązany wyłącznie ze stopami ale odzwierciedlać koszty posyskania środków na kredyt przez bank, a te przecież nie zależą wyłącznie od stóp procentowych i nie są wprost proporcjonalnie z nimi powiązane). W wielu innych państwach już dawno zlikwidowano ten wskaźnik, właśnie po szeregu skarg i pozwów o nieuczciwe nim manipulowanie przez banki.
    5. Spokojnie, teraz nikt nie będzie dostawał kredytów, ponad 80 procent wniosków jest odrzucanych z powodu braku zdolności. Zobaczymy czy będzie wszystkim do śmiechu, jak nie będzie komu robić na budowach, remontach czy od kogo wynająć lokum.

    4 3 Cytuj
  • 7 lip

    No cóż, wypłynęło na rynek mnóstwo pieniądza,
    Bank centralny podnosi stopy procentowe aby banki płaciły państwu więcej za pożyczamy pieniądz.
    Pieniądza wydrukowanego jednocześnie przez państwo i rzuconego na rynek, w postaci rozdawnictwa, jest dużo, że banki mają go z naszych lokat i depozytów tak dużo. że nie musza pożyczać od państwa płacąc wysokie stopy.
    Niemniej pożyczają go uwzględniając te stopy, zarabiają dużo, mniej pożyczając.
    Niemniej pieniądz wydrukowany bez pokrycia w towarze, i rzucony na rynek , pozostał.
    Jego nadmiar jest widoczny, mimo mniejszych kredytów.
    Brakuje miejsc na wczasy, mimo dwa razy wyższych cen, brakuje samochodów mimo zwyżki o 50%, brakuje fachowca mimo zwyżki usług o 100% itd…
    Jeżeli państwo nie zaprzestanie drukowania pieniądza na kupowanie wyborców, inflacja będzie rosła mimo podwyżek kredytów.
    Bo pieniądz rzucony na rynek, musi z niego zejść w pistacji inflacji.
    Gdyby rząd przestał drukować puste pln i wrzucać je na rynek, jednorazowa, dewaluacja pieniądza połączona z inflacją, temat załatwiła by, jak w historii nowe franki we Francji.
    Po prostu rząd wszedł w buty Gierka z czasów minionych i robi to samo co ówczesne rządy, i tylko nie reguluje cen, stad nie ma pustych półek i kolejek, bo ceny rosną ,nieograniczane.

    11 Cytuj
  • 7 lip
    Prawicowiec napisał/a:

    No cóż, wypłynęło na rynek mnóstwo pieniądza,
    Bank centralny podnosi stopy procentowe aby banki płaciły państwu więcej za pożyczamy pieniądz.
    Pieniądza wydrukowanego jednocześnie przez państwo i rzuconego na rynek, w postaci rozdawnictwa, jest dużo, że banki mają go z naszych lokat i depozytów tak dużo. że nie musza pożyczać od państwa płacąc wysokie stopy.
    Niemniej pożyczają go uwzględniając te stopy, zarabiają dużo, mniej pożyczając.
    Niemniej pieniądz wydrukowany bez pokrycia w towarze, i rzucony na rynek , pozostał.
    Jego nadmiar jest widoczny, mimo mniejszych kredytów.
    Brakuje miejsc na wczasy, mimo dwa razy wyższych cen, brakuje samochodów mimo zwyżki o 50%, brakuje fachowca mimo zwyżki usług o 100% itd…
    Jeżeli państwo nie zaprzestanie drukowania pieniądza na kupowanie wyborców, inflacja będzie rosła mimo podwyżek kredytów.
    Bo pieniądz rzucony na rynek, musi z niego zejść w pistacji inflacji.
    Gdyby rząd przestał drukować puste pln i wrzucać je na rynek, jednorazowa, dewaluacja pieniądza połączona z inflacją, temat załatwiła by, jak w historii nowe franki we Francji.
    Po prostu rząd wszedł w buty Gierka z czasów minionych i robi to samo co ówczesne rządy, i tylko nie reguluje cen, stad nie ma pustych półek i kolejek, bo ceny rosną ,nieograniczane.

    Pełna zgoda, aczkolwiek warto dodać, że gierek te nadprogramowe pieniądze pchał w przemysł, budownictwo i choć trochę napędzał gospodarkę, nasz obecny rząd te pieniądze tylko i wyłącznie przeżera.

    11 Cytuj
  • 7 lip
    DM_S napisał/a:

    Pełna zgoda, aczkolwiek warto dodać, że gierek te nadprogramowe pieniądze pchał w przemysł, budownictwo i choć trochę napędzał gospodarkę, nasz obecny rząd te pieniądze tylko i wyłącznie przeżera.

    Gorzej, rozdaje za głosy poparcia.
    A z resztą się zgadzamy.

    8 Cytuj
  • 7 lip
    DM_S napisał/a:

    1. Kto ci naopowiadał takich głupot, że inflację mamy przez branie kredytów? To już "wina Tuska" i "wina Putina" nie działają, że trzeba wymyślać nowe bzdury?
    2. Kredyty napędzają gospodarkę (nie licząc kredytów na zahraniczne wakacje, ale tutaj nie o takich mowa, tylko o hipotecznych)
    3. Wakacje kredytowe - jak są korzystne przekonali się naiwniacy, co je brali w czasie covida.
    4. Nikt nie domaga się od państwa dopłat tylko reakcji na bandyckie praktyki z wiborem (rośnie więcej procent niż rosną stopy procentowe, ponadto nie powinien być powiązany wyłącznie ze stopami ale odzwierciedlać koszty posyskania środków na kredyt przez bank, a te przecież nie zależą wyłącznie od stóp procentowych i nie są wprost proporcjonalnie z nimi powiązane). W wielu innych państwach już dawno zlikwidowano ten wskaźnik, właśnie po szeregu skarg i pozwów o nieuczciwe nim manipulowanie przez banki.
    5. Spokojnie, teraz nikt nie będzie dostawał kredytów, ponad 80 procent wniosków jest odrzucanych z powodu braku zdolności. Zobaczymy czy będzie wszystkim do śmiechu, jak nie będzie komu robić na budowach, remontach czy od kogo wynająć lokum.

    Taa, kredyty napędzają gospodarkę? , tylko chyba do czasu, do kiedy są spłacane z realnej pracy, a nie z kolejnego pustego pieniądza z wakacji kredytowych, dopłat tarcz i pomocy, Zabieranie pracującym , a dawanie tym, co często mieli gdzie mieszkać (z reguły dom piętrowy maja rodzice, użytkują tylko przyziemie,, dwa piętra puste, a synek, córeczka nie będą mieszkać z rodzicami, tylko biorą kredyt, bo tani, a nóż się uda kogoś wygulać jakiegoś pracującego, czy emeryta, trzymającego na czarna godzinę zaskórniaki. Miał dopiero 50000, a za chwile przecież takie działania ma realnie 15 tyś oszczędności i się nawet za to godnie nie pochowa. Czyste banksterskie okradanie jednych przez drugich w majestacie prawa! Jakoś dziwnie się składa, że zawsze kryzysy są uruchamiane przez banki, bo tracą płynność, Jedni zgłaszają się po wypłatę lokat , a drudzy przestają spłacać i się zaczyna dodruk w popłochu, ale to już jest agonia systemu i brak jest winnego.

    7 3 Cytuj
  • 7 lip
    Prawicowiec napisał/a:

    Gorzej, rozdaje za głosy poparcia.
    A z resztą się zgadzamy.

    Rozdaje okruchy z własnego stołu. Główne danie przeżera wraz z armią pociotków i darmozjadów.

    7 Cytuj
  • 7 lip
    Jasiu273 napisał/a:

    Taa, kredyty napędzają gospodarkę? , tylko chyba do czasu, do kiedy są spłacane z realnej pracy, a nie z kolejnego pustego pieniądza z wakacji kredytowych, dopłat tarcz i pomocy, Zabieranie pracującym , a dawanie tym, co często mieli gdzie mieszkać (z reguły dom piętrowy maja rodzice, użytkują tylko przyziemie,, dwa piętra puste, a synek, córeczka nie będą mieszkać z rodzicami, tylko biorą kredyt, bo tani, a nóż się uda kogoś wygulać jakiegoś pracującego, czy emeryta, trzymającego na czarna godzinę zaskórniaki. Miał dopiero 50000, a za chwile przecież takie działania ma realnie 15 tyś oszczędności i się nawet za to godnie nie pochowa. Czyste banksterskie okradanie jednych przez drugich w majestacie prawa! Jakoś dziwnie się składa, że zawsze kryzysy są uruchamiane przez banki, bo tracą płynność, Jedni zgłaszają się po wypłatę lokat , a drudzy przestają spłacać i się zaczyna dodruk w popłochu, ale to już jest agonia systemu i brak jest winnego.

    Ty wiesz w ogóle co to są wakacje kredytowe? Chyba nie, skoro wydaje ci się, że coś się nimi spłaca....
    Ci, którzy wzięli wakacje kredytowe za covida, popłynęli jak Zabłocki na mydle. Teraz pewno też lepiej nie będzie. One kompletnie nic nie dają, chwilowy przestój jeśli już żywcem nie masz na ratę, ale wydłużają ci okres spłaty i powodują, że finalnie spłacisz więcej.
    Dopłat, tarcz i pomocy póki co żadnych nie ma. Widać, że w ogóle nie ogarniasz w czym jest problem, skoro myślisz, że pieniądze, które są dodrukowywania idą do banków....

    Pomyśl: WIBOR to wskaźnik odzwierciedlający (ponoć) koszty pozyskania przez bank pieniędzy na kredyty. Te oczywiście musialy wzrosnąć, ale po pierwsze, nie wzrosły dokładnie tyle, ile stopy procentowe, tylko mniej, bo nie tylko od nich zależą (długo by tłumaczyć) tymczasem raty kredytów wzrosły wielokrotnie więcej, niż owe stopy. Czemu?
    Druga sprawa ludzie, którzy te kredyty wzięli kilka lat temu, mają teraz potrącane za koszty kredytów obecnych (bank te pieniądze pozyskał kilka lat temu, zatem niższym kosztem), a obecnych kredytów praktycznie się nie daje (80 proc. wniosków jest odrzucanych, bo zdolność spadła a wymagania banków wzrosły), równocześnie zyski klientów z lokat spadły, covidem wymuszono zmniejszenie obrotu gotówką więc więcej pieniędzy znalazło się w bankach, stąd i koszta pozyskania pieniądza przez bank powinny być znacząco niższe, niż się to próbuje wmówić. Wiborem manipuluje się bez żadnego oparcia w rzeczywistych operacjach. To wszystko do kupy spowodowało, że banki mają rekordowe zyski w tym roku (121 procent wzrostu) więc nie wmawiaj może tutaj, że w tym sektorze jest jakiś kryzys.

    Widać, że targa tobą wyłącznie zazdrość i zawiść. Szczujesz na ludzi, którzy z różnych przyczyn chcieli lub musieli wziąć kredyt, a zapominasz o tym, że aby go wziąć, musieli zapierniczać nieraz na dwie zmiany, żeby w ogole mieć zdolność, do tego wyłożyć wkład własny. Dali pracę i zysk wielu innym ludziom i firmom. Ty, siedząc u rodziców na garnuszku co wkładasz do gospodarki? Przeżerasz pewnie swoje pieniądze lub trwonisz na egzotycznych wczasach, czego kredytobiorcy robić nie mogą, ale i tak cię boli, że coś w życiu zainwestowali, coś będą mieć, prócz fotek na fejsbuku. Ty może będziesz miał mieszkanie po dziadkach, nie wszyscy mają tak w życiu dobrze.

    5 4 Cytuj
  • 8 lip
    DM_S napisał/a:

    Ty wiesz w ogóle co to są wakacje kredytowe? Chyba nie, skoro wydaje ci się, że coś się nimi spłaca....
    Ci, którzy wzięli wakacje kredytowe za covida, popłynęli jak Zabłocki na mydle. Teraz pewno też lepiej nie będzie. One kompletnie nic nie dają, chwilowy przestój jeśli już żywcem nie masz na ratę, ale wydłużają ci okres spłaty i powodują, że finalnie spłacisz więcej.
    Dopłat, tarcz i pomocy póki co żadnych nie ma. Widać, że w ogóle nie ogarniasz w czym jest problem, skoro myślisz, że pieniądze, które są dodrukowywania idą do banków....

    Pomyśl: WIBOR to wskaźnik odzwierciedlający (ponoć) koszty pozyskania przez bank pieniędzy na kredyty. Te oczywiście musialy wzrosnąć, ale po pierwsze, nie wzrosły dokładnie tyle, ile stopy procentowe, tylko mniej, bo nie tylko od nich zależą (długo by tłumaczyć) tymczasem raty kredytów wzrosły wielokrotnie więcej, niż owe stopy. Czemu?
    Druga sprawa ludzie, którzy te kredyty wzięli kilka lat temu, mają teraz potrącane za koszty kredytów obecnych (bank te pieniądze pozyskał kilka lat temu, zatem niższym kosztem), a obecnych kredytów praktycznie się nie daje (80 proc. wniosków jest odrzucanych, bo zdolność spadła a wymagania banków wzrosły), równocześnie zyski klientów z lokat spadły, covidem wymuszono zmniejszenie obrotu gotówką więc więcej pieniędzy znalazło się w bankach, stąd i koszta pozyskania pieniądza przez bank powinny być znacząco niższe, niż się to próbuje wmówić. Wiborem manipuluje się bez żadnego oparcia w rzeczywistych operacjach. To wszystko do kupy spowodowało, że banki mają rekordowe zyski w tym roku (121 procent wzrostu) więc nie wmawiaj może tutaj, że w tym sektorze jest jakiś kryzys.

    Widać, że targa tobą wyłącznie zazdrość i zawiść. Szczujesz na ludzi, którzy z różnych przyczyn chcieli lub musieli wziąć kredyt, a zapominasz o tym, że aby go wziąć, musieli zapierniczać nieraz na dwie zmiany, żeby w ogole mieć zdolność, do tego wyłożyć wkład własny. Dali pracę i zysk wielu innym ludziom i firmom. Ty, siedząc u rodziców na garnuszku co wkładasz do gospodarki? Przeżerasz pewnie swoje pieniądze lub trwonisz na egzotycznych wczasach, czego kredytobiorcy robić nie mogą, ale i tak cię boli, że coś w życiu zainwestowali, coś będą mieć, prócz fotek na fejsbuku. Ty może będziesz miał mieszkanie po dziadkach, nie wszyscy mają tak w życiu dobrze.

    Właśnie "Dali pracę i zysk wielu innym ludziom i firmom" ale ponadnormatywny. Jak firmy dowiedziały się, że taka ilość kredytów hipotecznych została udzielona i musi to wszystko być budowane, bo bani wyznaczyły każdemu harmonogram prac od fundamentów do ogrodzenia, to automatycznie nastąpiła zmowa cenowa i widzimy jak od ręki materiały i robocizna poszły o kilkaset procent- to normalne? To jest ta praca? A banki swoja drogą łoją na potęgę, bo złapały klientów i maja żniwa, a zawsze przed nimi jeszcze jedna możliwość, bo zawsze mogą jednym powiedzieć, że nie damy wam kredytu bo nam depozyty nie wpływają w niskim oprocentowaniu, a drugim mogą powiedzieć, że nie wypłacimy wam waszych depozytów, bo nam kredytobiorcy nie spłacają. To wszystko wynika właśnie z rozchwianego inflacja rynku, która wynika z za dużej ilości udzielonych tanich kiedyś kredytów. Kwadratura koła, ale niestety tak to jest.

    3 Cytuj
  • 8 lip
    Jasiu273 napisał/a:

    Właśnie "Dali pracę i zysk wielu innym ludziom i firmom" ale ponadnormatywny. Jak firmy dowiedziały się, że taka ilość kredytów hipotecznych została udzielona i musi to wszystko być budowane, bo bani wyznaczyły każdemu harmonogram prac od fundamentów do ogrodzenia, to automatycznie nastąpiła zmowa cenowa i widzimy jak od ręki materiały i robocizna poszły o kilkaset procent- to normalne? To jest ta praca? A banki swoja drogą łoją na potęgę, bo złapały klientów i maja żniwa, a zawsze przed nimi jeszcze jedna możliwość, bo zawsze mogą jednym powiedzieć, że nie damy wam kredytu bo nam depozyty nie wpływają w niskim oprocentowaniu, a drugim mogą powiedzieć, że nie wypłacimy wam waszych depozytów, bo nam kredytobiorcy nie spłacają. To wszystko wynika właśnie z rozchwianego inflacja rynku, która wynika z za dużej ilości udzielonych tanich kiedyś kredytów. Kwadratura koła, ale niestety tak to jest.

    Co to chłopcze opowiadasz za bzdury? Mam wrażenie, że mówisz o czasie historycznie niskich stóp procentowych, że niby wtedy jakaś lawina kredytów hipotecznych nastąpiła, z której wynikła zmowa cenowa(?) A sprawdziłeś chociaż ile wówczas tych kredytów udzielono? To może po kolei:
    1. Już wtedy zdolność kredytowa ludzi spadła z powodu bandyckich regulacji covidowych naszego rządu. Równocześnie wymagania banku już wówczas były wyższe, niż przed pandemią, kredyty pomimo niskich stóp procentowych były mniej korzystne niż np 5-6 lat temu.
    2. Ceny materiałów budowlanych oraz już BYŁY wysokie w czasie, gdy nastąpiło tąpnięcie stóp procentowych i kompletnie z niego nie wynikało, wynikało z sytuacji gospodarczej do której doprowadził nasz rząd lockdownami, karami sanepidowskimi, przymusową izolacją, przymusowym testowaniem i szeregiem innych przepisów rujnujących przedsiębiorstwa. Doszło też parę innych problemów na rynku światowym ale.zaden nie miał nic wspólnego z jakimś rzekomym "wysypem" kredytów, który tak na prawdę wcale nie miał miejsca, przynajmniej nie w jakiejkolwiek znaczącej dla cen skali.
    W ogóle dziw mnie bierze skąd ty takie głupoty wytrzasnąłeś, że inflacja jest spowodowana jakąś tam ilością tańszych kredytów??
    3. Ty rozumiesz, że pieniądz na kredyty nie został dodrukowany? Zdajesz sobie sprawę, że cały nasz rozwój gospodarczy jest "na kredyt"? Wiesz co to jest pieniądz fiducjarny? Wiesz, że większość biznesów działa na zasadach kredytu? Że większość inwestycji w tym kraju jest finansowana kredytami? Naprawdę uważasz, że 300 tysięcy na parterowy domek przykładowego Kowalskiego ma tu jakikolwiek wpływ na inflację?

    3 3 Cytuj
  • 8 lip

    300 tysięcy na parterowy domek przykładowego Kowalskiego ma tu jakikolwiek wpływ na inflację?[/cytat] jeden kredytna300 tys nie Le ja ich jesr tysiące, to tak

    2 1 Cytuj
  • Anty Otyłość 8 lip
    DM_S napisał/a:

    Naprawdę uważasz, że 300 tysięcy na parterowy domek przykładowego Kowalskiego ma tu jakikolwiek wpływ na inflację?

    1 Kowalski nie ma wpływu, kilkadziesiąt Kowalskich już ma, bo zgłasza zapotrzebowanie na:

    1. Ekipę budowlaną
    2. Materiały budowlane
    3. Nowe przyłącza
    4. Meble
    5. AGD/RTV do domu

    to wszystko powoduje konieczność wydawania

    Materiały budowlane drożeją - rosną ceny.
    Dużo ludzi się buduje, jest zwiększę zapotrzebowanie na pracę budowlańców - windują oni ceny
    Nowe meble to konieczność ich wyprodukowania, im więcej się buduje, tym większe zapotrzebowanie na meble
    AGD/RTV - to samo co wyżej.

    Nie ma problemu z odnalezieniem informacji z BIKu ile kredytów było udzielanych przy stopie 0.1%, a ile teraz. Dla mojego dochodu kredyt w 2021 był dostępny w granicach 3 mln złotych, teraz to jakieś 700 tys. A że stopy będą rosnąć to inna kwestia, skoro działania NBP nie są skorelowane z rządem i NBP gasi pożar, a rząd dolewa benzyny do płomienia swoimi rozdawnictwem kasy dla nierobów i leni śmierdzących... cóż. Poradzą sobie zaradniejsi, reszta będzie wbijać zęby w ścianę.

    7 3 Cytuj
  • 9 lip

    A przy okazji, rząd nazywa tą inflację putininflacją?

    Styczeń tego roku,
    nie ma wojny, a inflacja w styczniu tego roku
    wynosi -9,1 %.

    Czyli wojna Putina to zaledwie 6% przyczynek inflacji w Polsce!!
    Reszta to dziadowska polityka grupy Kaczyńskiego.

    Był tu kiedyś uruchomiony Vivaldi, taki myślenicki biznesmen, obrońca Kaczyńskiego.
    Zamilkł. a teraz Kaczyński w terenie potrzebuje wielkiego wsparcia, jest bardzo źle.

    Wszyscy się chętnie podpinając pod sukcesy,
    porażki sprawiają, że chowają głowę w piasek.

    9 1 Cytuj
  • 9 lip
    AntyPatusMyslenice napisał/a:

    1 Kowalski nie ma wpływu, kilkadziesiąt Kowalskich już ma, bo zgłasza zapotrzebowanie na:

    1. Ekipę budowlaną
    2. Materiały budowlane
    3. Nowe przyłącza
    4. Meble
    5. AGD/RTV do domu

    to wszystko powoduje konieczność wydawania

    Materiały budowlane drożeją - rosną ceny.
    Dużo ludzi się buduje, jest zwiększę zapotrzebowanie na pracę budowlańców - windują oni ceny
    Nowe meble to konieczność ich wyprodukowania, im więcej się buduje, tym większe zapotrzebowanie na meble
    AGD/RTV - to samo co wyżej.

    Nie ma problemu z odnalezieniem informacji z BIKu ile kredytów było udzielanych przy stopie 0.1%, a ile teraz. Dla mojego dochodu kredyt w 2021 był dostępny w granicach 3 mln złotych, teraz to jakieś 700 tys. A że stopy będą rosnąć to inna kwestia, skoro działania NBP nie są skorelowane z rządem i NBP gasi pożar, a rząd dolewa benzyny do płomienia swoimi rozdawnictwem kasy dla nierobów i leni śmierdzących... cóż. Poradzą sobie zaradniejsi, reszta będzie wbijać zęby w ścianę.

    Ale ty nie porównuj ile kredytów było wydanych przy niskich stopach do tego, ile wydawanych jest teraz, tylko do tego, ile wydawanych było przed tym obniżeniem tych stóp. Proszę przestańcie pierniczyć jak potłuczeni. Bum budowlany był dawno temu i inflacja ani drgnęła z jego powodu. Sprawdźcie na wykresach punkt początkowy galopu inflacyjnego i zastanówcie się sami.

    2 2 Cytuj
  • 9 lip
    Prawicowiec napisał/a:

    A przy okazji, rząd nazywa tą inflację putininflacją?

    Styczeń tego roku,
    nie ma wojny, a inflacja w styczniu tego roku
    wynosi -9,1 %.

    Czyli wojna Putina to zaledwie 6% przyczynek inflacji w Polsce!!
    Reszta to dziadowska polityka grupy Kaczyńskiego.

    Był tu kiedyś uruchomiony Vivaldi, taki myślenicki biznesmen, obrońca Kaczyńskiego.
    Zamilkł. a teraz Kaczyński w terenie potrzebuje wielkiego wsparcia, jest bardzo źle.

    Wszyscy się chętnie podpinając pod sukcesy,
    porażki sprawiają, że chowają głowę w piasek.

    Może Vivaldi był płatnym sługusem, ale jak widać powyżej, nie brakuje też pożytecznych ciemniaczków....
    To takie proste znaleźć sobie chłopca do bicia i rzucić go tłumowi na lincz, by odciągnąć jego uwagę od własnej winy.
    Wina Tuska i wina Putina już nie działa, wina kredytobiorców lepsza, bo dodatkowo można z nich zedrzeć rekompensatę przy społecznym poparciu.

    6 2 Cytuj
  • 9 lip
    DM_S napisał/a:

    Może Vivaldi był płatnym sługusem, ale jak widać powyżej, nie brakuje też pożytecznych ciemniaczków....
    To takie proste znaleźć sobie chłopca do bicia i rzucić go tłumowi na lincz, by odciągnąć jego uwagę od własnej winy.
    Wina Tuska i wina Putina już nie działa, wina kredytobiorców lepsza, bo dodatkowo można z nich zedrzeć rekompensatę przy społecznym poparciu.

    Już nie długo będą bredzić, Znajomy budowlaniec mówi, że na przyszły rok nie ma żadnych zamówień, zakończymy budowy rozpoczęte i koniec.

    I teraz pytanie: wrócą ceny materiałów do tych z przed dwu lat, czy tylko 5% i stanie budownictwo.
    Po poprzednim bumie tak właśnie się stało i stanęło wszystko.
    A dlaczego, bo przecież robotnik jak zarobi dzisiaj np. 5 tyś, nie będzie robił z 3 tyś.
    Dopiero inflacja powodowane drukowaniem pieniędzy dogoni zarobki śmiertelnika do zarobków budowlańca i może znowu ruszy.

    A więc drogi prezesie Kaczyński, każ pan drukować szybciej te pieniądze, żeby ludzie znowu je próbowali zgromadzić!
    Ale warunek przy inflacji 20%, złotówek trzeba drukować ze 40%, ponad ilość towarów na rynku, bo jak będzie dodrukowywane tylko 20%, to stoimy w miejscu.

    Tak aby nasze dzieci płaciły za mieszkania po parę milionów a samochody wartały ok milina. obiad na stołówce po parę stówek, wesele milion, a wózek ze 20 tyś.

    Się rozpędzi ta gospodarka po takiej ilości pieniądza, że będzie trzeba ją schładzać, denominacją i nowym kolorem PLN. I znów wróci "Balcerowicz."

    7 Cytuj
  • Anty Otyłość 9 lip
    DM_S napisał/a:

    Ale ty nie porównuj ile kredytów było wydanych przy niskich stopach do tego, ile wydawanych jest teraz, tylko do tego, ile wydawanych było przed tym obniżeniem tych stóp. Proszę przestańcie pierniczyć jak potłuczeni. Bum budowlany był dawno temu i inflacja ani drgnęła z jego powodu. Sprawdźcie na wykresach punkt początkowy galopu inflacyjnego i zastanówcie się sami.

    Inflacja rosła sukcesywnie od wielu miesięcy przed covidem i przed wojną https://300gospodarka.pl/wykres-dnia/inflacja-w-polsce-na-przestrzeni-lat-wykresy-gus

    kredyty były od wielu lat tanie - stopa procentowa 1,5% referencyjna NBP była od 2015 roku - wszystkie kredyty w tym czasie to były tanie kredyty. Kto to widział, żeby 26 latka zarabiająca niespełna 4200 zł netto w 2018 roku mogła wziąć kredyt na 450 tys. w ING Bank - a takie kredyty były brane.

    Niskie stopy - dużo pieniądza na rynku, skoro więcej osób może brać kredyt to może więcej wydawać, to rosną ceny. Jak nie zauważa się takich prostych mechanizmów to znaczy, że wierzy się w perpetum mobile i się ma poważne braki w edukacji matematycznej i ekonomicznej, co mnie nie dziwi, bo w Polsce ludzie nie rozumieją zasady, że większy popyt przy ograniczonej podaży oznacza wzrost cen. A już pojęcie mocy produkcyjnych i tego, że przy osiągnięciu 100% mocy produkcyjnych podaż nie jest w stanie zaspokoić popytu i następuje podnoszenie się cen, jak widać dla Ciebie jest nieosiągalne. Bardzo żałuje, że po miesiącach braku aktywności znów straciłem czas na pisanie z Tobą tutaj, rozmowy z kimś takim są bezproduktywne i bezsensowne. Z głupcami się nie rozmawia

    3 2 Cytuj
  • 10 lip
    AntyPatusMyslenice napisał/a:

    Inflacja rosła sukcesywnie od wielu miesięcy przed covidem i przed wojną https://300gospodarka.pl/wykres-dnia/inflacja-w-polsce-na-przestrzeni-lat-wykresy-gus

    kredyty były od wielu lat tanie - stopa procentowa 1,5% referencyjna NBP była od 2015 roku - wszystkie kredyty w tym czasie to były tanie kredyty. Kto to widział, żeby 26 latka zarabiająca niespełna 4200 zł netto w 2018 roku mogła wziąć kredyt na 450 tys. w ING Bank - a takie kredyty były brane.

    Niskie stopy - dużo pieniądza na rynku, skoro więcej osób może brać kredyt to może więcej wydawać, to rosną ceny. Jak nie zauważa się takich prostych mechanizmów to znaczy, że wierzy się w perpetum mobile i się ma poważne braki w edukacji matematycznej i ekonomicznej, co mnie nie dziwi, bo w Polsce ludzie nie rozumieją zasady, że większy popyt przy ograniczonej podaży oznacza wzrost cen. A już pojęcie mocy produkcyjnych i tego, że przy osiągnięciu 100% mocy produkcyjnych podaż nie jest w stanie zaspokoić popytu i następuje podnoszenie się cen, jak widać dla Ciebie jest nieosiągalne. Bardzo żałuje, że po miesiącach braku aktywności znów straciłem czas na pisanie z Tobą tutaj, rozmowy z kimś takim są bezproduktywne i bezsensowne. Z głupcami się nie rozmawia

    Tak tak, kolego, kwiatki też wtedy lepiej rosły i pewnie przez to ta inflacja.
    Daj mi numer tej 26-cio latki, muszę jej koniecznie pogratulować, o ile ona istnieje, bo jej kredyt z całą pewnością nie.

    Podnoszenie się cen kolego następuje najszybciej w wyniku obecności pustego pieniądza na rynku. Pieniądze z kredytów nigdy nie są puste, są tylko przesunięte z jednego kąta w inny kąt. Oczywiście, że mają jakiś wpływ na wzrost cen, ale raczej w tym OCZEKIWANYM poziomie, bo -choć zdaje się tego nie rozumiesz - inflacja jest korzystniejsza dla państwa niż deflacja, byle tylko była na określonym stałym, względnie bezpiecznym poziomie.
    Ponadto kredyt nie jest daniną, a to daniny powoduja problemy, gdy pieniądze mają ludzie, którzy nie tylko ich nie wypracowali, ale też nie muszą ich zainwestować ani oddać, po prostu je przeżerają. Oczywiście, pieniądze z kredytów też bywają przeżerane, ale te z kredytów hipotecznych akurat niezwykle rzadko. Też są inwestowane. Przeżerane są kredyty na samochód, wakacje, wesele, i-phona, ogólnie na rzeczy, które nie mają wartości lub tracą ją galopująco.
    Podsumowując: ta ilość kredytów, którą przyznawano na przestrzeni ostatnich kilku lat nigdy nie miała absolutnie żadnego prawa spowodować lawiny cenowo-płacowej. Robią to działania rządu, na czele z rozdawnictwem, utrzymywaniem armii darmozjadów i dodrukiem pieniądza (Dołożyły się do tego także działania "antycovidowe"). Bez tego jeszcze byśmy dziękowali bankom za owe kredyty.

    Wiem, nie rozumiesz tego. Nie oczekuje że zrozumiesz.

    1 1 Cytuj
  • 10 lip

    „Jak wylicza mężczyzna, w tym miesiącu (lipiec) zapłaci on bankowi ratę w wysokości 4 tys. 216 zł i 24 gr. Co ciekawe, ta kwota to wyłącznie odsetki. Inaczej mówiąc, po przelaniu takiej kwoty nie spłaci on ani złotówki z kapitału, jaki pożyczył na dom. W kolejnym miesiącu (sierpień) jego rata wzrośnie do 5 tys. 300 zł, a kapitału spłaci zaledwie 8 zł.

    — Przez najbliższe trzy miesiące zapłacę raty w łącznej kwocie ponad 14 tys. zł, a zadłużenie zejdzie mi w dół o 300 zł. Przecież to nie jest żaden kredyt, tylko lichwa! Według takich wyliczeń mam oprocentowanie 5 tys. proc., a spłata w tym tempie zajmie mi 120 lat — mówi pan Tomasz i dodaje, że nie wie, jak dalej żyć.

    Czytelnik wraz z żoną zarabia łącznie 9 tys. zł miesięcznie. Tymczasem w sierpniu zapłaci 5,3 tys. zł raty, kupi tonę pelletu, by ogrzać wodę w domu (za 2 tys. 300 zł) i wyda 900 zł na dojazd do pracy oraz 400 zł na rachunek za prąd.”

    A Glapiński i Kaczyński pieprzą tylko o Tusku , a ludzie odchodzą od zmysłów.

    4 2 Cytuj
  • 11 lip
    DM_S napisał/a:

    Tak tak, kolego, kwiatki też wtedy lepiej rosły i pewnie przez to ta inflacja.
    Daj mi numer tej 26-cio latki, muszę jej koniecznie pogratulować, o ile ona istnieje, bo jej kredyt z całą pewnością nie.

    Podnoszenie się cen kolego następuje najszybciej w wyniku obecności pustego pieniądza na rynku. Pieniądze z kredytów nigdy nie są puste, są tylko przesunięte z jednego kąta w inny kąt. Oczywiście, że mają jakiś wpływ na wzrost cen, ale raczej w tym OCZEKIWANYM poziomie, bo -choć zdaje się tego nie rozumiesz - inflacja jest korzystniejsza dla państwa niż deflacja, byle tylko była na określonym stałym, względnie bezpiecznym poziomie.
    Ponadto kredyt nie jest daniną, a to daniny powoduja problemy, gdy pieniądze mają ludzie, którzy nie tylko ich nie wypracowali, ale też nie muszą ich zainwestować ani oddać, po prostu je przeżerają. Oczywiście, pieniądze z kredytów też bywają przeżerane, ale te z kredytów hipotecznych akurat niezwykle rzadko. Też są inwestowane. Przeżerane są kredyty na samochód, wakacje, wesele, i-phona, ogólnie na rzeczy, które nie mają wartości lub tracą ją galopująco.
    Podsumowując: ta ilość kredytów, którą przyznawano na przestrzeni ostatnich kilku lat nigdy nie miała absolutnie żadnego prawa spowodować lawiny cenowo-płacowej. Robią to działania rządu, na czele z rozdawnictwem, utrzymywaniem armii darmozjadów i dodrukiem pieniądza (Dołożyły się do tego także działania "antycovidowe"). Bez tego jeszcze byśmy dziękowali bankom za owe kredyty.

    Wiem, nie rozumiesz tego. Nie oczekuje że zrozumiesz.

    Kupno mieszkania z kredytu , to też konsumpcja, inflacja dla państwa też jest nie halo, zwłaszcza zadłużonego, bo więcej płaci za obsługę. Chyba jak się deweloperzy, firmy budowlane i produkujące materiały dowiedziały jaka jest skala kredytów udzielana, to wiedziały co trzeba z cenami zrobić. Pieniądza, który wpływa na konto nie z pracy w pocie czoła tylko z przesunięć bankowych- Nie szanuje się!!! tylko wydaje!! Zwłaszcza, że bank ponagla, aby wydać go jak najszybciej. chce się mieszkać w nowym, nie być jeleniem jak ci co się boją kredytów, a jak co to pozew zbiorowy i pomoc prezydenta i nowy domek zostanie, to jest to nowoczesne myślenie.

    1 1 Cytuj
  • 12 lip

    PiS buduje swoje pola golfowe dla swojej elity.
    Brawo! Niech pokażą tym dziadom z PO jak się tańczy.
    Nie mieliśmy elit, bo poprzednicy, bratali się z ludem.
    Obecna ekipa, z pozycji elitarnej głaska posłuszne owieczki, daje im cukier i inne smakołyki aby, im zrekompensować swoje wyskoki i awans do współczesnej oligarchii.

    Byli też dziadami, ale w 1,5 kadencji awansowali do elitarnej kasty.
    I brawo niech korzystają z elitarnych i drogich zabawek, jak nie teraz to kiedy?
    Kasa jest dla ludzi.

    9 Cytuj
  • 12 lip
    Prawicowiec napisał/a:

    Już nie długo będą bredzić, Znajomy budowlaniec mówi, że na przyszły rok nie ma żadnych zamówień, zakończymy budowy rozpoczęte i koniec.

    I teraz pytanie: wrócą ceny materiałów do tych z przed dwu lat, czy tylko 5% i stanie budownictwo.
    Po poprzednim bumie tak właśnie się stało i stanęło wszystko.
    A dlaczego, bo przecież robotnik jak zarobi dzisiaj np. 5 tyś, nie będzie robił z 3 tyś.
    Dopiero inflacja powodowane drukowaniem pieniędzy dogoni zarobki śmiertelnika do zarobków budowlańca i może znowu ruszy.

    A więc drogi prezesie Kaczyński, każ pan drukować szybciej te pieniądze, żeby ludzie znowu je próbowali zgromadzić!
    Ale warunek przy inflacji 20%, złotówek trzeba drukować ze 40%, ponad ilość towarów na rynku, bo jak będzie dodrukowywane tylko 20%, to stoimy w miejscu.

    Tak aby nasze dzieci płaciły za mieszkania po parę milionów a samochody wartały ok milina. obiad na stołówce po parę stówek, wesele milion, a wózek ze 20 tyś.

    Się rozpędzi ta gospodarka po takiej ilości pieniądza, że będzie trzeba ją schładzać, denominacją i nowym kolorem PLN. I znów wróci "Balcerowicz."

    musi ktos dac stop a nawet wsteczny/no niestety nastepnym razem taka gratka dla rzadzacth sie dluuuuugo nie trafi.
    nie trapcie sie, za 1,5roku sami odejda bo juz nawet dodruk kasy nie pomoze/
    poki co mieli glosy .....bo wilk syty i owca cala.jedni brali miliony
    a drudzy 500plus.i 13emeryture.
    a,ze mamy taka drozyzne to tego wyborcy nie widza.
    i zreszta sami przyzwalamy na to.Ceny uslug sa szalone.
    Jedni pracuja na etacie i za 5000zl odprowadza sie im podatki i ZUS
    a taki ''fachowiec''skasuje Cie za dniowke z 500zl a moe kilka fuch po 200zl
    a opodatkuje sie z najnizszej=fajnie.........
    sami sobie gotujemy swoj los
    ilu niezadowolonych a ruchu nie widac
    kiedys strajk mial efekt -dzis nie

    4 Cytuj
  • 13 lip
    czarownica napisał/a:

    musi ktos dac stop a nawet wsteczny/no niestety nastepnym razem taka gratka dla rzadzacth sie dluuuuugo nie trafi.
    nie trapcie sie, za 1,5roku sami odejda bo juz nawet dodruk kasy nie pomoze/
    poki co mieli glosy .....bo wilk syty i owca cala.jedni brali miliony
    a drudzy 500plus.i 13emeryture.
    a,ze mamy taka drozyzne to tego wyborcy nie widza.
    i zreszta sami przyzwalamy na to.Ceny uslug sa szalone.
    Jedni pracuja na etacie i za 5000zl odprowadza sie im podatki i ZUS
    a taki ''fachowiec''skasuje Cie za dniowke z 500zl a moe kilka fuch po 200zl
    a opodatkuje sie z najnizszej=fajnie.........
    sami sobie gotujemy swoj los
    ilu niezadowolonych a ruchu nie widac
    kiedys strajk mial efekt -dzis nie

    Oczywiście, zachęta do drukowania pieniędzy przez Kaczyńskiego, była ironią z jego polityki.

    Tak robią tylko prymitywni ciemniacy, ja np. na
    Sri Lance.
    Sri Lankowy Kaczyński już wypierdzielił z kraju.
    Oby z Polski, nasi pisowscy „patrioci” nie zrobili
    Sri Lanki.

    4 Cytuj
  • 17 lip
    czarownica napisał/a:

    (...)
    i zreszta sami przyzwalamy na to.Ceny uslug sa szalone.
    Jedni pracuja na etacie i za 5000zl odprowadza sie im podatki i ZUS
    a taki ''fachowiec''skasuje Cie za dniowke z 500zl a moe kilka fuch po 200zl
    a opodatkuje sie z najnizszej=fajnie.........
    sami sobie gotujemy swoj los
    ilu niezadowolonych a ruchu nie widac
    kiedys strajk mial efekt -dzis nie

    Ludzie! nie macie pojęcia o pracy i kosztach pracy a zabieracie głos, "fachowcy" też chcą żyć, 500 za dniówkę wydaje się ogromną kasą a wystarczy policzyć ile to daje w miesiącu, prosto licząc 500×7= 2500 × 4tyg. = 10000 tys. dużo? No to odejmijcie sobie zarobek pomocnika (nie wszystko można zrobić samemu), koszty dojazdu, koszty wyżywienia, ubrania roboczego (tak to też się zużywa), sprzęt trzeba kupić, za darmo nikt nie daje, od czasu do czasu wolny dzień też potrzebny i wtedy nie ma tego pińcet, to ile zostanie? A w takim fachu nie ma "czy się stoi czy się leży pensyjka się należy", nie masz fuchy nie masz kasy, a to opodatkowywanie "z najniższej" to problem bantustanów takiego jak nasz, ale gdyby płacili wyższe podatki to robota by z 1000 kosztowała a nie 500 i wtedy byście jeszcze większy rwetes podnosili ile to "jaśnie pany fachowcy" biorą,
    A po drugie jak się zazdrości takich zarobków zawsze można zostać "fachowcem" i zdzierać z ludzi na etatach, malarzem pokojowym, fliziarzem, czy też układaczem kostki brukowej może zostać każdy, nie trzeba mieć specjalnego wykształcenia
    No i jak pińcet za "fachowca" za dużo zawsze można wynająć "pana Kazia" spod budki z piwem za przysłowiową flaszkę, będzie tanio ale czy dobrze?

    2 1 Cytuj
  • 17 lip
    oportunista napisał/a:

    Ludzie! nie macie pojęcia o pracy i kosztach pracy a zabieracie głos, "fachowcy" też chcą żyć, 500 za dniówkę wydaje się ogromną kasą a wystarczy policzyć ile to daje w miesiącu, prosto licząc 500×7= 2500 × 4tyg. = 10000 tys. dużo? No to odejmijcie sobie zarobek pomocnika (nie wszystko można zrobić samemu), koszty dojazdu, koszty wyżywienia, ubrania roboczego (tak to też się zużywa), sprzęt trzeba kupić, za darmo nikt nie daje, od czasu do czasu wolny dzień też potrzebny i wtedy nie ma tego pińcet, to ile zostanie? A w takim fachu nie ma "czy się stoi czy się leży pensyjka się należy", nie masz fuchy nie masz kasy, a to opodatkowywanie "z najniższej" to problem bantustanów takiego jak nasz, ale gdyby płacili wyższe podatki to robota by z 1000 kosztowała a nie 500 i wtedy byście jeszcze większy rwetes podnosili ile to "jaśnie pany fachowcy" biorą,
    A po drugie jak się zazdrości takich zarobków zawsze można zostać "fachowcem" i zdzierać z ludzi na etatach, malarzem pokojowym, fliziarzem, czy też układaczem kostki brukowej może zostać każdy, nie trzeba mieć specjalnego wykształcenia
    No i jak pińcet za "fachowca" za dużo zawsze można wynająć "pana Kazia" spod budki z piwem za przysłowiową flaszkę, będzie tanio ale czy dobrze?

    Taka korekta:

    500x 7=3500x4=14000

    500x 6 dni=3000x4 tygodnie=12000

    Z resztą zgoda.
    Ps.

    10000: 7 dni i : 4 tyg = to byłoby 357 dniówka.
    I pewnie na te 360, jest przyzwolenie.

    2 1 Cytuj

Odpowiedz