Przychodzi panienka do ginekologa i mówi:
- Panie doktorze, mrówka mi weszła w intymne miejsce, gryzie mnie
tam, nie moge wytrzymac.
Alez moja pani, własnie kończę godziny pracy, wysterylizowalem
narzędzia, proszę przyjsc jutro...
- Ale ja nie wytrzymam do jutra doktorze, prosze tam zajrzec i cos
zrobić!
Lekarz sie zlitował, posadził kobitę na fotelu, patrzy na młoda,
wilgotna orchidee i widzi faktycznie - mrówka, chce ją uchwycić jednak mrówka przed palcami
ucieka do środka więc mówi:
Wstawiłem instrumenty do sterylizatora ale spróbuje Pani pomóc.
Posmaruje czubek mojego penisa żelem plemnikobójczym, włożę go do
środka, mrówka sie przylepi, wyjmę, będzie po sprawie. Panienka
zgodziła się choć lekko zawstydzona, doktor powoli i delikatnie
włożyl swojego posmarowanego penisa do środka.
Panienka rózowa na twarzy z przejęcia, doktor patrzy, myśli, w
końcu mówi:
- Wie Pani co, zmienilem zdanie, ja te mrówke zatłukę na smierć!
Ojciec od jakiegoś czasu podejrzewał syna o ćpanie. Pewnej nocy syn wraca późno do domu i szybciorem kładzie się spać. Ojciec wstaje i wali mu rentgena po kieszeniach i znajduje torebeczkę z białym proszkiem. Bierze to i idzie do łazienki.
Trzaska jedna kreskę, pojaśniało, pociemniało i nic.
- Hmm... - słychać z kibla zdziwnienie ojca.
Trzaska na drugą dziurkę, pojaśniało, pociemniało i nic. Zaczyna się irytować, ale wali po raz kolejny. Znów pojaśniało, pociemniało i nic. Nagle słyszy walenie do drzwi łazienki i głos żony:
- Stefek, co ty do cholery tam robisz?
- Golę się! - krzyczy ojciec.
Żona zdziwiona odrzeka:
- Kuewa, trzy dni?!
Jedzie facet drogą przez las patrzy, a tam młoda panienka przy drodze skąpo ubrana stoi. Nieświadomy postanawia jej się zaoferować z pomocą, zatrzymuje więc samochód i pyta
- podwieś cię
-no coś ty po trzysta
Kawały zamieszczane w tym temacie są różne - lepsze i gorsze. Ale każdy śmieje się z czego innego. I tego nie można kwestionować. Jeżeli Ciebie bawią takie rzeczy, to idź do psychiatry.
Mam nadzieję, że Redakcja usunie ten debilny link.
Kaper nie denerwuj się, to tylko średnio zmontowany "fake" ;) Ja widziałem nie raz samochód i ofiarę takiego zderzenia i uwierz mi na słowo że maska samochodu nie była by taka "czysta" a i ciało leżało by zupełnie inaczej.
Co do usunięcia linku popieram, nie dość że gra na ludzkich emocjach to jeszcze jest niesmaczny. To tak jakby ktoś zamieścił tu linki do filmów na których "weseli" naziści padają ze śmiechu obserwując "tańczących" na śniegu, nagich jeńców obozu koncentracyjnego. Wstyd.
Jedzie kobieta samochodem. Nagle usłyszała głośny hałas na zewnątrz, zatrzymała się, wychodzi z samochodu i patrzy wokół. Zobaczyła na ziemi jakąś część, dźwiga ją z trudem próbując dopasować ją gdzie się da. Nie mogąc znaleźć miejsca, z którego odpadła, zataszczyła część na tylne siedzenie i jedzie do mechanika.
Po przeglądzie mechanik mówi:
- Samochód w zupełnym porządku, ale ten właz kanalizacyjny trzeba zawieźć na miejsce..
Powtórzę stary żart Jak to Nelli zostawiła Janka i PO i teraz w Warszawie całuja ją w PISie.
Nowszy jest taki:
Posłowie długo zastanawiali się jak witać się z posłankami. Całować je w rękę? Padł głos z sali, może nie wszystkie, tylko te w PISie!
Siedziałem z kolegami w pubie i ktoś wyskoczył z tematem, że piwo zawiera żeńskie hormony. Nie mogliśmy dojść do spójnych wniosków, więc postanowiliśmy przeprowadzić eksperyment naukowy?
Każdy z nas (z pobudek czysto naukowych!) wypił 10 piw.
I wtedy odkryliśmy przerażającą prawdę:
1) przybraliśmy na wadze,
2) strasznie dużo mówiliśmy, ale o niczym konkretnym,
3) mieliśmy problemy z prowadzeniem samochodu,
4) nie potrafiliśmy logicznie myśleć,
5) nie udało nam się przyznać do błędu, mimo że było zupełnie jasne, że
go popełniliśmy,
6) każdy z nas wierzył, że jest pępkiem wszechświata,
7) mieliśmy bóle głowy i żadnej ochoty na seks,
8) nie umieliśmy zapanować nad emocjami,
9) trzymaliśmy się nawzajem za ręce,
10) po każdych 10 minutach musieliśmy iść do WC, i to wszyscy jednocześnie.
Dalsze dowody są zbyteczne - piwo zdecydowanie zawiera żeńskie hormony!
- Mam dość! - powiedziała przyjaciółka do Pinokia.
- Zawsze muszę po randce z Tobą wyciągać drzazgi z tyłka!
Smutny Pinokio udał się po poradę do swojego ojca.
Giapetto zastanowił się krótko i zaproponował:
- Papier ścierny! Papier ścierny rozwiąże twój problem! Musisz sobie tu i tam co nieco wygładzić.
I zaopatrzył syna w pokaźną zwój.
Po jakimś czasie spotyka go znowu i pyta:
- No i jak tam teraz z dziewczynami?
- Eee, a na co mi tam teraz dziewczyny potrzebne... - rzucił markotnie Pinokio.
Faceci w barze sączą piwo:
- Ostatniej nocy bzykałem moją żonę cztery razy i dzisiaj rano cały czas mi powtarzała jak bardzo mnie kocha.
- Ostatniej nocy ja kochałem się z moją sześć razy i rano wyznała mi, że nigdy nie pokochałaby innego.
Za to trzeci facet siedzi cicho i co rusz podnosi leniwie kufel, więc go pytają, jak to wygląda u niego.
- Ja w nocy tylko raz.
- Tylko raz? - goście patrzą na niego z niesmakiem. - A co powiedziała rano?
- Nie przestawaj!
Trzech sprzedawców przechwala się osiągnięciami:
- Ja sprzedałem wieżę stereo głuchemu - mówi jeden.
- A ja sprzedałem rakietę tenisową bezrękiemu - mówi drugi.
- A ja sprzedałem milicjantowi zegar z kukułką - mówi trzeci.
- No i co w tym dziwnego? - dziwią się koledzy.
- Bo do tego upchnąłem mu worek karmy dla ptaków.
Zięć spotyka teściową:
- A mama dzisiaj bez stanika?
Kobieta lekko zasłania ubrany tors rękoma i pyta:
- A ty skąd to, u licha, wiesz..?
A zięciaszek z dumą w głosie:
- Bo się mamusi zmarszczki na twarzy i szyi wygładziły...
Pytają się Czapajewa:
- Gracie na akordeonie?
- Tak, gram.
- A na fortepianie?
- Też gram.
- A na kontrabasie?
- Nie
- A dlaczego?
- Bo karty się zsuwają.
Żona opowiada mężowi historyjkę. Mąż zainteresował się: - Czy ty czasem nie zmyślasz, kochanie?
Żona:
- Ja zmyślam? To znaczy, chcesz powiedzieć, że mówię nieprawdę? Mówię nieprawdę - znaczy łżę. Jest takie powiedzenie - "łżesz jak pies". Draniu! Nazwałeś mnie suką?!
- Statek ma 20 łokci długości. Ile łokci ma kapitan?
- Dwa.
Rosyjski milicjant zatrzymuje jadącego wężykiem Zaporożca. Otwierają się drzwi i wysiada jeden pijaniutki, drugi, trzeci, czwarty, piąty... i tak aż siedemnastu. Milicjant odstawił ich do izby wytrzeźwień, bo nie można było się dogadać.
Na drugi dzień milicjant zaprasza ich do siebie i mówi:
- Panowie, powiedzmy, że przymknę tym razem oko, ale pokażcie mi, jak wleźliście w tylu do auta?
Wszyscy zaczęli się pakować do środka, ale, jak by nie próbowali, właziło szesnastu, a jeden zostawał. Ci, co wleźli, pomyśleli chwilę i pytają:
- A może ty wczoraj z nami nie jechałeś?
- Co?! Jak nie jechałem? A kto na harmoszce przygrywał?
Dyrektor szkoły przechodzi korytarzem obok klasy, z której słychać straszny wrzask. Wpada, łapie za rękaw najgłośniej wrzeszczącego, wyciąga go na korytarz i stawia w kącie. Po chwili z klasy wychodzi kolejnych trzech młodzianów, którzy pytają:
- Czy możemy już iść do domu?
- A z jakiej racji?
- No... przecież skoro nasz nowy pan od matematyki stoi w kącie, to chyba lekcji nie będzie, prawda?
Wieki okrutny wilk podstępnie wpadł do domku babuni i połknął ja w całości.
Następnie przebrał się w jej koszulę nocną i położył się do łóżeczka aby zaczekać na Czerwonego Kapturka i.............................nie wiedział biedak, że najgorsze jeszcze przed nim! Do sypialni szybkim krokiem zbliżał się wyposzczony i napalony dziadek!!!!!!!............
Do gabinetu dyrektora wchodzi sekretarka:
- Panie dyrektorze, jest tutaj inżynier Kowalski i mówi, że ma mały interes...
- A czy to moja wina? Niech idzie do seksuologa...
Poranna rozmowa w kuchni:
- Mamo! Mamo! Zrób mi śniadanie!
- To, że sypiam z twoim ojcem, nie oznacza, że masz do mnie mówić "mamo".
- To jak mam mówić?
- Tadeusz.
Kupiłem żonie dwa bilety do teatru, by poszła z koleżanką, ot taki prezent walentynkowy.
Żona mówi : Tak się wczoraj uśmiałam w tym teatrze, kochany, żewróciłam do domu półżywa...
- Powinnaś, najdroższa, pójść jeszcze raz na ten spektakl...
I wtedy zaczęła się awantura
Wybaczcie ale ten rozłożył mnie na łopatki :D
Przychodzi panienka do ginekologa i mówi:
- Panie doktorze, mrówka mi weszła w intymne miejsce, gryzie mnie
tam, nie moge wytrzymac.
Alez moja pani, własnie kończę godziny pracy, wysterylizowalem
narzędzia, proszę przyjsc jutro...
- Ale ja nie wytrzymam do jutra doktorze, prosze tam zajrzec i cos
zrobić!
Lekarz sie zlitował, posadził kobitę na fotelu, patrzy na młoda,
wilgotna orchidee i widzi faktycznie - mrówka, chce ją uchwycić jednak mrówka przed palcami
ucieka do środka więc mówi:
Wstawiłem instrumenty do sterylizatora ale spróbuje Pani pomóc.
Posmaruje czubek mojego penisa żelem plemnikobójczym, włożę go do
środka, mrówka sie przylepi, wyjmę, będzie po sprawie. Panienka
zgodziła się choć lekko zawstydzona, doktor powoli i delikatnie
włożyl swojego posmarowanego penisa do środka.
Panienka rózowa na twarzy z przejęcia, doktor patrzy, myśli, w
końcu mówi:
- Wie Pani co, zmienilem zdanie, ja te mrówke zatłukę na smierć!
Stare jak świat. :(
Ojciec od jakiegoś czasu podejrzewał syna o ćpanie. Pewnej nocy syn wraca późno do domu i szybciorem kładzie się spać. Ojciec wstaje i wali mu rentgena po kieszeniach i znajduje torebeczkę z białym proszkiem. Bierze to i idzie do łazienki.
Trzaska jedna kreskę, pojaśniało, pociemniało i nic.
- Hmm... - słychać z kibla zdziwnienie ojca.
Trzaska na drugą dziurkę, pojaśniało, pociemniało i nic. Zaczyna się irytować, ale wali po raz kolejny. Znów pojaśniało, pociemniało i nic. Nagle słyszy walenie do drzwi łazienki i głos żony:
- Stefek, co ty do cholery tam robisz?
- Golę się! - krzyczy ojciec.
Żona zdziwiona odrzeka:
- Kuewa, trzy dni?!
(Pisownia oryginalna)
http://www.youtube.com/watch?v=tysue0-KeXs
Jedzie facet drogą przez las patrzy, a tam młoda panienka przy drodze skąpo ubrana stoi. Nieświadomy postanawia jej się zaoferować z pomocą, zatrzymuje więc samochód i pyta
- podwieś cię
-no coś ty po trzysta
[quote=michalsko1] http://www.youtube.com/watch?v=tysue0-KeXs [/quote]
Kawały zamieszczane w tym temacie są różne - lepsze i gorsze. Ale każdy śmieje się z czego innego. I tego nie można kwestionować. Jeżeli Ciebie bawią takie rzeczy, to idź do psychiatry.
Mam nadzieję, że Redakcja usunie ten debilny link.
Kaper nie denerwuj się, to tylko średnio zmontowany "fake" ;) Ja widziałem nie raz samochód i ofiarę takiego zderzenia i uwierz mi na słowo że maska samochodu nie była by taka "czysta" a i ciało leżało by zupełnie inaczej.
Co do usunięcia linku popieram, nie dość że gra na ludzkich emocjach to jeszcze jest niesmaczny. To tak jakby ktoś zamieścił tu linki do filmów na których "weseli" naziści padają ze śmiechu obserwując "tańczących" na śniegu, nagich jeńców obozu koncentracyjnego. Wstyd.
M007, nie denerwuję się, ale są granice dobrego smaku.
Jedzie kobieta samochodem. Nagle usłyszała głośny hałas na zewnątrz, zatrzymała się, wychodzi z samochodu i patrzy wokół. Zobaczyła na ziemi jakąś część, dźwiga ją z trudem próbując dopasować ją gdzie się da. Nie mogąc znaleźć miejsca, z którego odpadła, zataszczyła część na tylne siedzenie i jedzie do mechanika.
Po przeglądzie mechanik mówi:
- Samochód w zupełnym porządku, ale ten właz kanalizacyjny trzeba zawieźć na miejsce..
http://www.youtube.com/watch?v=pf9WNMqENiA
http://www.youtube.com/watch?v=XJQrcdLqtCY
http://forum.lubin.pl/viewtopic.php?t=3902&sid=d3b77565c62f82e3c5f5630aa4279629
http://www.youtube.com/watch?v=NMHaiMzgCNA&feature=related
Z czarnym, nie ma żartów ;)
http://www.youtube.com/watch?v=felZ-IUzXG8
Vielleicht sind Sie ein Vampir ;)
Powtórzę stary żart Jak to Nelli zostawiła Janka i PO i teraz w Warszawie całuja ją w PISie.
Nowszy jest taki:
Posłowie długo zastanawiali się jak witać się z posłankami. Całować je w rękę? Padł głos z sali, może nie wszystkie, tylko te w PISie!
Siedziałem z kolegami w pubie i ktoś wyskoczył z tematem, że piwo zawiera żeńskie hormony. Nie mogliśmy dojść do spójnych wniosków, więc postanowiliśmy przeprowadzić eksperyment naukowy?
Każdy z nas (z pobudek czysto naukowych!) wypił 10 piw.
I wtedy odkryliśmy przerażającą prawdę:
1) przybraliśmy na wadze,
2) strasznie dużo mówiliśmy, ale o niczym konkretnym,
3) mieliśmy problemy z prowadzeniem samochodu,
4) nie potrafiliśmy logicznie myśleć,
5) nie udało nam się przyznać do błędu, mimo że było zupełnie jasne, że
go popełniliśmy,
6) każdy z nas wierzył, że jest pępkiem wszechświata,
7) mieliśmy bóle głowy i żadnej ochoty na seks,
8) nie umieliśmy zapanować nad emocjami,
9) trzymaliśmy się nawzajem za ręce,
10) po każdych 10 minutach musieliśmy iść do WC, i to wszyscy jednocześnie.
Dalsze dowody są zbyteczne - piwo zdecydowanie zawiera żeńskie hormony!
- Mam dość! - powiedziała przyjaciółka do Pinokia.
- Zawsze muszę po randce z Tobą wyciągać drzazgi z tyłka!
Smutny Pinokio udał się po poradę do swojego ojca.
Giapetto zastanowił się krótko i zaproponował:
- Papier ścierny! Papier ścierny rozwiąże twój problem! Musisz sobie tu i tam co nieco wygładzić.
I zaopatrzył syna w pokaźną zwój.
Po jakimś czasie spotyka go znowu i pyta:
- No i jak tam teraz z dziewczynami?
- Eee, a na co mi tam teraz dziewczyny potrzebne... - rzucił markotnie Pinokio.
Faceci w barze sączą piwo:
- Ostatniej nocy bzykałem moją żonę cztery razy i dzisiaj rano cały czas mi powtarzała jak bardzo mnie kocha.
- Ostatniej nocy ja kochałem się z moją sześć razy i rano wyznała mi, że nigdy nie pokochałaby innego.
Za to trzeci facet siedzi cicho i co rusz podnosi leniwie kufel, więc go pytają, jak to wygląda u niego.
- Ja w nocy tylko raz.
- Tylko raz? - goście patrzą na niego z niesmakiem. - A co powiedziała rano?
- Nie przestawaj!
Trzech sprzedawców przechwala się osiągnięciami:
- Ja sprzedałem wieżę stereo głuchemu - mówi jeden.
- A ja sprzedałem rakietę tenisową bezrękiemu - mówi drugi.
- A ja sprzedałem milicjantowi zegar z kukułką - mówi trzeci.
- No i co w tym dziwnego? - dziwią się koledzy.
- Bo do tego upchnąłem mu worek karmy dla ptaków.
Zięć spotyka teściową:
- A mama dzisiaj bez stanika?
Kobieta lekko zasłania ubrany tors rękoma i pyta:
- A ty skąd to, u licha, wiesz..?
A zięciaszek z dumą w głosie:
- Bo się mamusi zmarszczki na twarzy i szyi wygładziły...
Pytają się Czapajewa:
- Gracie na akordeonie?
- Tak, gram.
- A na fortepianie?
- Też gram.
- A na kontrabasie?
- Nie
- A dlaczego?
- Bo karty się zsuwają.
Żona opowiada mężowi historyjkę. Mąż zainteresował się: - Czy ty czasem nie zmyślasz, kochanie?
Żona:
- Ja zmyślam? To znaczy, chcesz powiedzieć, że mówię nieprawdę? Mówię nieprawdę - znaczy łżę. Jest takie powiedzenie - "łżesz jak pies". Draniu! Nazwałeś mnie suką?!
- Statek ma 20 łokci długości. Ile łokci ma kapitan?
- Dwa.
Rosyjski milicjant zatrzymuje jadącego wężykiem Zaporożca. Otwierają się drzwi i wysiada jeden pijaniutki, drugi, trzeci, czwarty, piąty... i tak aż siedemnastu. Milicjant odstawił ich do izby wytrzeźwień, bo nie można było się dogadać.
Na drugi dzień milicjant zaprasza ich do siebie i mówi:
- Panowie, powiedzmy, że przymknę tym razem oko, ale pokażcie mi, jak wleźliście w tylu do auta?
Wszyscy zaczęli się pakować do środka, ale, jak by nie próbowali, właziło szesnastu, a jeden zostawał. Ci, co wleźli, pomyśleli chwilę i pytają:
- A może ty wczoraj z nami nie jechałeś?
- Co?! Jak nie jechałem? A kto na harmoszce przygrywał?
Dyrektor szkoły przechodzi korytarzem obok klasy, z której słychać straszny wrzask. Wpada, łapie za rękaw najgłośniej wrzeszczącego, wyciąga go na korytarz i stawia w kącie. Po chwili z klasy wychodzi kolejnych trzech młodzianów, którzy pytają:
- Czy możemy już iść do domu?
- A z jakiej racji?
- No... przecież skoro nasz nowy pan od matematyki stoi w kącie, to chyba lekcji nie będzie, prawda?
Wieki okrutny wilk podstępnie wpadł do domku babuni i połknął ja w całości.
Następnie przebrał się w jej koszulę nocną i położył się do łóżeczka aby zaczekać na Czerwonego Kapturka i.............................nie wiedział biedak, że najgorsze jeszcze przed nim! Do sypialni szybkim krokiem zbliżał się wyposzczony i napalony dziadek!!!!!!!............
Do gabinetu dyrektora wchodzi sekretarka:
- Panie dyrektorze, jest tutaj inżynier Kowalski i mówi, że ma mały interes...
- A czy to moja wina? Niech idzie do seksuologa...
Poranna rozmowa w kuchni:
- Mamo! Mamo! Zrób mi śniadanie!
- To, że sypiam z twoim ojcem, nie oznacza, że masz do mnie mówić "mamo".
- To jak mam mówić?
- Tadeusz.
Samochodem jedzie murzyn i Latynos. Kto prowadzi? Policjant.
Idiotów na świecie jest mało. Ale są tak sprytnie rozstawieni, że spotyka
się ich na każdym kroku.
Kupiłem żonie dwa bilety do teatru, by poszła z koleżanką, ot taki prezent walentynkowy.
Żona mówi : Tak się wczoraj uśmiałam w tym teatrze, kochany, żewróciłam do domu półżywa...
- Powinnaś, najdroższa, pójść jeszcze raz na ten spektakl...
I wtedy zaczęła się awantura