Forum » Myślenice

Szpital Myślenice - różne przeżycia

  • 28 lut 2011

    Widziałam ten filmik to była 1 część. Proszę o wrzucenie drugiej jak się pojawi :) :) :)

    2 Cytuj
  • 28 lut 2011

    Parokrotnie odwiedzałam swoich bliskich w krakowskich szpitalach, i czułam się po prostu dziwnie. Nikt mnie nie lekceważył, dokładnie przedstawiał historię choroby bliskich, przyjmowano mnie w godzinach dogodnych dla mnie, lekarze na każde zawołanie nikt nie sugerował łapówek i czułam się w tych bardzo trudnych chwilach po prostu jak człowiek o którym lekarz myśli i stara się ulżyć w smutku i bółu duszy. A w Myślenicach odwiedzałam parokrotnie samotną sąsiadkę i co .....myślę , że domyślacie się , nie dałam grosza pielęgniarce, salowej , lekarzowi i niestety gdy wypisałam sąsiadkę to nikt nawet nie odpowiedział na moje do widzenia ... szkoda gadać porażka!!!!!!!!!!!!

    13 5 Cytuj
  • 28 lut 2011

    Mam takie wrażenie, że pan doct:-)....to główny bohater tego filmu:-) Jak ktoś napisał wyżej, w telewizji wszystko wygląda ślicznie. To jest tzw. ustawka. Liczy się reakcja w nagłych stanach zagrożenia i trudnych przypadkach, a przede wszystkim PODEJŚCIE DO PACJENTA! W 50% pacjent potrafi sam sobie pomóc w leczeniu, ale musi mieć motywację i chęć do walki... Pozostałe 50% to dzieło lekarza, tylko, że te pierwsze 50% też zależy od niego...w sumie 100% :-]

    5 1 Cytuj
  • 4 mar 2011

    [quote=taki_gość]
    Moniko przecież nie musisz .... [/quote]

    o ile w przypadku np. porodu mogłam w miarę możliwości coś zaplanować to w przypadku odwodnionego dziecka raczej nie było się nad czym zastanawiać :)

    5 1 Cytuj
  • 4 mar 2011

    Moniko mogłaś go poić by się nie odwodnił, a jak sobie nie poradziłaś, to trzeba było jechać w Kraków tam czekali na Ciebie na pewno z dużą życzliwością, więc nie wiem do kogo te żale.

    2 15 Cytuj
  • 5 mar 2011

    Inteligentna porada. To po co wogóle jechać do Myślenic, może lepiej od razu pojechać do Krakowa... a ten szpital zrównać z ziemią, bo szczerze powiedziawszy to słyszę o nim coraz więcej okropnych opinii wśród znajomych.

    13 7 Cytuj
  • 6 mar 2011

    "Żeby chorowac i leczyc sie w Myślenickim szpitalu trzeba mieć kupę kasy ,znajomych i duzo...zdrowia-zwłaszcza psychicznego:))

    15 3 Cytuj
  • 6 mar 2011

    A tam pieprzycie takie smutki o tym szpitalu... Jak wam się nie podoba, to won! Nikt nikogo nie zmusza do leczenia się w Myślenicach. Proste... Ja rodziłam w tym szpitalu i leżałam podczas ciąży trzy razy i nie mogę złego słowa powiedzieć ani o lekarzach ani o położnych! Nie sądzę, że w Krakowie jest lepiej....

    5 12 Cytuj
  • 7 mar 2011

    i te kropki na końcu świadczą, że pewna nie jesteś...

    Mój ojciec miał raka i wykrył mu to lekarz w telefonice. Jakby się zaczął krwotok, to proszę pamiętać, aby wezważ karetkę i kazać się zawieźć do Krakowa, ale nie do Myślenic, tylko niech Pani powie, że życzy Pani sobie do Krakowa.

    Może i Myślenice są fajne, ale tylko jak ma sie zraniony paluszek i do planowanych zabiegów na potrzeb TV. Ja tam nie chciałbym trafić np. na skutek wypadku... Już raz trafiłem do szpitala w MYślenicach...i nawet nie chcę o tym pisać.

    Pewnie, że wszędzie można źle trafić, ale są miejsca gdzie to prawdopodobieństwo jest większe.

    PS. Ciesz się, że lekarz na porodówce był akurat trzeźwy :-P

    10 4 Cytuj
  • 7 mar 2011

    Dajcie już spokój z tą porodówką!Trafił się jeden lekarz nieodpowiedziałny,lekceważący swoje obowiązki(choć na niego i tak same złe słowa od początku forum)a mieszacie z błotem cały personel.
    Ja tam byłam i na ginekologii,porodówce,położnictwie niejeden raz i złego słowa nie mogę powiedzieć,a nie dałam nigdzie nawet złotego.

    5 7 Cytuj
  • 7 mar 2011

    Marko , ale niestety nie wszyscy mieszkańcy są twojego zdania, i nie myślą jeżdżić do Krakowa wolą na miejscu skorzystać z opieki i są bardzo zadowoleni, a plotki że trzeba dawać łapówki to są wyssane z palca , ja żyję 55 lat i jeszcze złotówki nie dałem, a ten co mówi że dał , to ręczę że więcej się chwali odgrywa kozaka ,.

    4 7 Cytuj
  • 7 mar 2011

    [quote=gość: aaaa] Moniko mogłaś go poić by się nie odwodnił, a jak sobie nie poradziłaś, to trzeba było jechać w Kraków tam czekali na Ciebie na pewno z dużą życzliwością, więc nie wiem do kogo te żale. [/quote]

    tak, zdecydowanie kilkumiesięczne dziecko można nawodnić podając wodę...

    ja nie mam, żalu, wyrażam opinię.
    I powiem więcej, uważam, że o niektórych sprawach trzeba głośno mówić. Nie wspominałam wcześniej, ale gdy moje dziecko się odwodniło( na wskutek rota wirusa), to właśnie w tym szpitalu panie pielęgniarki pomyliły lekarstwa i zamiast podać je mojemu dziecku podały dużo młodszej dziewczynce. Po tym jak sprawdziłam, że w karcie leczenia moje dziecko miało zalecenie na lek a tamto nie, zwróciłam uwagę na pomyłkę, to jeszcze mi się dostało, że się mogłam upomnieć. A na drugi dzień już "poprawiono" kartę i tamtej dziewczynce tez lek dopisali, żeby przypadkiem nie było. Dobrze, że nie były to jakieś silne leki, bo pewnie tak lekko by to nie przeszło.

    Druga sprawa, pielęgniarki nie mogły się wkłuć dziecku w żyłę, to powiedziały , że to przeze mnie bo dziecko czuje moją obecność :)

    Trzecia sprawa, musiałam złapać mocz dziecka do badania. Pani dała mi woreczek, kazała podkleić i przynieść próbkę. Jak ktoś wie o co chodzi, to domyśli się, że złapać mocz od dziewczynki w takim przypadku nie jest łatwo.

    Czwarta sprawa, dziecku zaczęły się pojawiać w wężyku od kroplówki (nie znam fachowej nazwy) pęcherzyki powietrza, poza tym zwymiotowało na siebie, więc chciałam ją przebrać. Wiadomo, z kroplówką się nie da. Więc idę szukać pielęgniarek do pomocy, żeby odpięły. I co. I faktycznie muszę szukać. I tak ze 30 minut na oddziale dziecięcym, gdzie jest również sala do intensywnej opieki nad dziećmi, nie ma ani jednej pielęgniarki.

    Ja rozumiem, że mam prawo być z dzieckiem w szpitalu i chwała za to naszej placówce, że mi tego nie zabraniają, ale to, że nad nim czuwam, nie oznacza, że mam wszystko wiedzieć i wszystko robić za pielęgniarki i lekarzy. Bo to nie ja mam wykształcenie w tej materii i po to się zwracam do kogoś o pomoc, żeby ją uzyskać.

    I apeluję, nie sprzątajcie od 6 rano :) z reguły rodzicom chwilę wcześniej udaje się zasnąć, a przez noc to się jakoś bardzo nie nabrudzi :)

    Z całym szacunkiem, ale kiedy (podczas walki o możliwość towarzyszenia dziecku w czasie wszystkich zabiegów) powiedziałam, że w krakowskim szpitalu nikt mnie nie przeganiał i coś tam bąknęłam, że za jednoosobową salę do porodu i poród rodzinny nie zapłaciłam, to pani pielęgniarka była bardzo zdziwiona i powiedziała, że musiałam mieć tam kogoś znajomego, bo inaczej musiałabym zapłacić. Nie docierało do niej, że można przyjść z ulicy, nie mieć lekarza prowadzącego i nie zapłacić. Czyli w Myślenicach trzeba. A trzeba było, w formie tzw." cegiełki".

    Wtedy też się dowiedziałam, że moje dziecko chodzi głodne ( bo nie mając zębów nie może sobie zjeść posiekanego mięsa, tylko jakieś papki), że jestem nienormalna, bo dotrzymuję słowa danego dziecku i że mam czelność przychodzić o 6 rano i robić zamieszanie.

    Następnym razem poczekam do 8, pójdę do ukochanej Pani pediatry (to bez ironii, naprawdę jakby ona pracowała w szpitalu na oddziale dziecięcym , to chyba by było lepiej), postoję w kolejce i będę wlewać w dziecko wodę. Albo lepiej od razu pojadę do Krakowa.

    13 3 Cytuj
  • 7 mar 2011

    Uff, czytam i mam de ja vu, minęło 15 lat i na pediatrii te same klimaty. Smutne!

    10 3 Cytuj
  • Zdzichó Kowal PJN 7 mar 2011

    Rórzne przerzycia miano wew ten szpital, ale prawdziwy cud to rze w ogóle przerzyto!
    zezpowarzamniem
    Zdzichó

    5 2 Cytuj
  • 7 mar 2011

    Przeżyto, ale uszkodzono szare zwoje służące do pisania

    2 Cytuj
  • 8 mar 2011

    To może ja coś napiszę z dalekiej przeszłości (mój pobyt w szpitalu pomijam). Kilka lat temu zrobiło mi się gardion, galgion czy jak to się tam nazywa. Poszedłem do szpitala w Myślenicach, a ponieważ wtedy studiowałem i nie miałem zbyt dużo czasu, to poszedłem do szpitala wracając z Krakowa. Oczywiście Panie w rejestracji powiedziała, że muszę zapytać lekarza, czy mnie przyjmie, bo ona już nie rejestruje. Ja chcialem tylko zapytać czy to wymaga jakieś ingerencji, czyli minuta widzenia. Lekarz oczywiście wywalił mnie i był naprawdę nie miły.
    I teraz najlepsze. Wkurzyłem się i pewnego razu umówiłem się w Telefonice, bo tam terminy były po południu i mi pasowały jak wracałem z zajęć. Wchodzę, a tam...HA HA HA ten sam lekarz. Myślałem, że padnę! Ale jaki był milutki, wypytał co robię, gdzie mieszkam, co studiuję - do rany przyłóż, a to wszystko...za 50zł:-) A jak myślicie, gdzie kazał mi przyjść sciągnąć szwy...DO SZPITALA:-) i oczywiście tym razem nie musiałem się rejestrować!
    Wniosek: 50zł zmienia ludzi i zajmuje miejsce w kolejce :-)

    12 2 Cytuj
  • 17 mar 2011

    Prawie wszyscy na nie...smutne.Jestem pracownikiem tego "strasznego"szpitala i widzę od środka jak to wygląda,pewnie macie dużo racji,nie jest tez żadna nowiną,że pacjent inaczej wyobraża sobie pracę personelu bo jest po prostu chory i oczekuje współczucia,wsparcia,profesjonalizmu,dobrych warunków i uśmiechu.Niestety praca w szpitalu to nie film w którym wszystko wygląda pięknie.Przykro mi czytać takie posty,bo ja pracując w tym szpitalu daje z siebie wszystko,nie siedzie cały dzień pijąc kawę lekceważąc pacjentów,jak to często się czyta o pracy pielęgniarek,robię dodatkowe kursy i szkolenia często w swoim wolnym czasie i za swoje pieniądze,pracuję fizycznie,umysłowo,jestem narażona na szkodliwe środki,promieniowanie.I jestem dumna z tego co i jak robię,każdemu z Was patrząc prosto w oczy mogę powiedzieć,że w swojej pracy jestem po prostu uczciwa i wykonuję ją z zaangażowaniem.I mogę to powiedzieć o większości moich koleżanek z oddziału,pamiętajcie więc przysłowie o tym samym worku.Pozdrawiam i zdrowia życzę.

    11 2 Cytuj
  • 17 mar 2011

    A propos to był ganglion:)

    Cytuj
  • 18 mar 2011

    nadciąga niebezpieczeństwo nieprzemyślanych przekształceń
    cytat:
    Według eksperta ochrony zdrowia Adama Kozierkiewicza pewnym zagrożeniem jest to, że sp zoz-y będą mogły być przekształcane bez wcześniejszej restrukturyzacji, a więc spółki będą dziedziczyć m.in. strukturę zatrudnienia, zadłużenia i nieefektywność zarządzania, a w efekcie mogą stracić płynność finansową.

    Marek Balicki, poseł SLD, dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie uważa, że największym minusem ustawy jest to, że szpitale przekształcane mają być w spółki, których celem będzie wynik finansowy. Według niego pogoń szpitali za zyskiem doprowadzi do tego, że system będzie mniej efektywny, co odbije się niekorzystnie na dostępie pacjentów do świadczeń zdrowotnych.
    http://biznes.interia.pl/news/nadchodzi-przeksztalcenie-szpitali-w-spolki-za-14-mld-zl,1612069

    gdzie tu jest dobro pacjenta? już całkiem przestajemy się liczyć. liczy się tylko zysk

    4 Cytuj
  • 19 mar 2011

    A kto mówi o "dobrze pacjenta"?
    Ludzie to jest biznes i wielkie pieniądze .W Polsce wracamy do XIX wieku,liczy się tylko pieniądz.
    Wszystkie szpitale do prywatyzacji,pracownicy na kontraktach a nie na umowę o pracę -tego nie ma w żadnym cywilizowanym kraju.
    Teraz prywatne szpitale zarabiają bo "kosztownych pacjentów"podrzucają państwowym a co będzie jak wszystkie będą prywatne????Matka Teresa już nie żyje a następczyń nie widać a hospicjów też nie ma za wiele.
    Obudzimy się z ręką w nocniku.

    5 Cytuj
  • 19 mar 2011

    Wy wszystko musicie do polityko sprowadzic... Co myślicie, że ma przyjść Tusk, Kaczor czy ktoś inny i nagle nawrocić wszystkich w szpitalu? Nagle będzie OK? To wszystko zależy tylko i wyłącznie od samych ludzi i nikt tego nie zrobi za nas. Albo się chce pomagać ludziom, kocha się swój zawód, albo trzeba zmienić zawód - proste. A jak słyszę, że lekarz mało zarabia...to mnie szlag trafia! A potem wszytskich nazwiska w telefonice albo po innych prywatnych gabinetach wiszą! Nie wspomnę już o kasie w szpitalu za dyżury.

    Jeszcze jedno. Tak jak pisałem, w telefonice ten sam lekarz za 50zł (teraz to już pewnie za 80-100) jes super miły. Ale na NFZ też nie robi tego za darmo!!! Przecież płacę nie mało z wypłaty na to! Dlatego jestem za zniesieniem obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego. I tak muszę pytem chodzić po prywatnych gabinetach, bo albo kolejki, albo nie potrafią mi pomóc - no niestety, ale większość naprawdę dobrych lekarzy ma prywatne gabinety.

    7 1 Cytuj
  • 19 mar 2011

    [quote=mufi1]Dla mnie ortopedia to porażka w wykonaniu tego szpitala.[/quote]
    Nie zgodzę się z Tobą. Leżałem na oddziale ortopedii dwa razy (przy okazji dwóch zabiegów) i nie widzę żadnych powodów do narzekań. Dr. Ślęczka który wykonywał obydwa zabiegi poza chwilami gdy operował, miał czas podejść do mnie, zapytać jak się czuję. Przyszedł do mnie porozmawiać nawet o 3(!) w nocy, gdy zobaczył że nie dam rady spać. Mało tego - dał mi nawet swój numer telefonu żeby dzwonić, gdy będę miał jakiś problem po wyjściu z szpitala.

    Podobnie z Dr. Karkoszem (na drugi dzień). Bardzo miły człowiek, odpowiedział na każde moje pytanie, doradził co i jak.

    Również nie mam zastrzeżeń do obsługi pielęgniarskiej. Panie (i jeden Pan) bardzo miłe, można było pożartować z nimi, zamienić parę zdań, a do tego wcale nie zaniedbywały swoich obowiązków. Nie było problemów z przyniesieniem/zabraniem "kaczki", czy z pomocą w odwróceniu się na bok.

    Ja osobiście takiej ortopedii życzyłbym sobie w każdym szpitalu.

    4 4 Cytuj
  • 19 mar 2011

    [quote=Jakub Misztal] Ja osobiście takiej ortopedii życzyłbym sobie w każdym szpitalu. [/quote]

    świetnie, że miałeś dobre doświadczenia, ale nie wszyscy mieli takie szczęście, niestety

    3 1 Cytuj
  • 19 mar 2011

    Ja też nie miałam tyle szczęścia co Jakub Misztal - fajna fota :-) A może opowiesz coś na temat: jak trafiłeś do szpitala? Jak trafiłeś do doktora Ślęczki? Mną Pan doktor się zbytnio na kontroli nie przejął... Ja powiedziałam, że coś mnie uciska na jego dyżurze, to usłyszałam, że MUSI BOLEĆ i nawet nie spojrzał. Najlepsze jest to, że wszyscy znają w tym wspaniałym pokoju na pierwszym piętrze specjalistów z Krakowa, ale nikt Ci nie doradzi! Nikt nie wskaże gdzie szukać fachowej pomocy. Czekają chyba na cud...

    Jeszcze jedno, żeby nie było. Personel na górze oceniam na 5! Naprawdę rewelacja. Oczywiście nie mówię o Paniach, w przychodni ortopedycznej...bo o tym jest osobny wątek, bo one zasługują na odrębną dyskusję...

    4 1 Cytuj

Odpowiedz