Forum » Myślenice

Szpital Myślenice - różne przeżycia

  • 6 maj 2011
    5 1 Cytuj
  • 6 maj 2011

    [quote=gość: nieoświecony] Takiego fachowca nam podkradli,co my biedni teraz zrobimy. [/quote]
    Hurrraaaaaa !!!
    Może wreszcie ktoś zacznie dbać o nasz szpital a nie o obce firmy!

    6 2 Cytuj
  • 30 lip 2011

    Nie wie ktoś co wydarzyło się w szpitalu,otaśmowane miejsce,Policja?

    4 6 Cytuj
  • 30 lip 2011

    my wiemy ale nie możemy zdradzić tajemnicy. brzydko piszecie o naszym szpitalu i dlatego nie będziemy was informować o tym co się zdarzyło

    4 7 Cytuj
  • 30 lip 2011

    Bez łachy już wiem i dopiero teraz będą pisać brzydko.

    4 2 Cytuj
  • 30 lip 2011

    to w końcu co się wydarzyło? od rana obserwuje ten temat i nic nowego w tej kwestii :)

    1 4 Cytuj
  • 31 lip 2011

    jakiś gość wyskoczył z 1 piętra i się zabił

    1 5 Cytuj
  • 31 lip 2011

    z którego budynku wyskoczył, z tego, w którym są oddziały?

    2 4 Cytuj
  • 6 sie 2011

    to nie jest śmieszne. tragedia dla rodziny tej osoby.
    moim zdaniem ze szpitalem jest coraz gorzej. spada jakość usług, kumoterstwo, wykorzystywanie znajomości celem omijania kolejek do zabiegów. na dodatek część personelu nie szanuje pacjentów choć dzięki nim mają pracę. nie dziwne że szpital podupada

    6 4 Cytuj
  • 6 sie 2011

    jaja se robicie z tym kasowaniem.
    taka jest prawda...chciał wyjśc do domu ale go nie wypuscili.
    był z mojej miejscowosci.

    6 5 Cytuj
  • 7 sie 2011

    bardzo was prosze jeśli nie wiecie co sie stało to prosze nie pisać że ktoś wyskoczył bo napewno ta osoba nie wyskoczyła jak już coś i bardzo prosze już nie pisać na ten temat, czy pastwienie sie na czyimś nieszczęściu sprawia komuś przyjemność?

    11 1 Cytuj
  • 15 lis 2011

    http://www.dziennikpolski24.pl/pl/region/region-myslenicki/1190536-wreszczie-udana-operacja.html
    Czy udana okaże się po?
    Z tymi firmami dającymi najniższą cenę bywa różnie?

    3 Cytuj
  • Marzena 15 lis 2011

    Oby wszystko było dobrze !
    Wiem jednak na pewno, że żadne remonty czy inne super inwestycje nie pomogą nam zdrowieć w szpitalu w którym podejście do pacjenta jest fatalne.
    Bardzo przykro jest mi o tym pisać, ale panie pielęgniarki są bezduszne.Jedna ! Jedna pielęgniarka na oddziale chirurgicznym podchodzi do pacjenta delikatnie, do pacjenta po operacji, zmęczonego i obolałego - wielka szkoda, matko co tam się dzieje !

    3 5 Cytuj
  • 26 lis 2011

    może by tak nasi lekarze założyli fundację i zaczęli zaczęli robić coś dobrego dla drugiego człowieka, a nie tylko dla własnych zysków. można wziąć przykład z lekarzy i pielęgniarek działających w Fundacji Iskierka.

    "Dziecięca Orkiestra Onkologiczna to mali pacjenci bez kroplówek, lekarze i pielęgniarki bez szpitalnych fartuchów, rodzice z uśmiechem na twarzach a wszyscy z bardzo egzotycznymi instrumentami perkusyjnymi w rękach, pod batutą - prof. Piotra Sutta. Ten projekt to także artyści, towarzyszący im w niezwykłej przygodzie ze światem muzyki oraz przedstawiciele biznesu, odkrywający nowe możliwości w innowacyjnej formule CSR."
    http://www.fundacjaiskierka.pl/index.php/news/185/67

    http://www.fundacjaiskierka.pl/index.php/o_fundacji
    http://www.fundacjaiskierka.pl/index.php/o_fundacji/ludzie_fundacji

    jeśli choć trochę kocha się ludzi, (zakładam, że lekarz powinien być humanistą), to pomaganie słabszym sprawia naprawdę dużo przyjemności

    3 2 Cytuj
  • 26 lis 2011

    ja polecam szpital a zwłaszcz kochana siostre tereske super babka i badanie perrectum

    7 3 Cytuj
  • 6 gru 2011

    http://www.dziennikpolski24.pl/pl/region/region-myslenicki.html
    Jak oszczędzać to na całego,co za rozrzutność żeby w karetce jeździł ratownik wystarczy przecież sam kierowca?Najpierw zrezygnowano z lekarzy w karetkach teraz z pielęgniarek a za rok ....zlikwidować karetki?Same plusy dla budżetu,oszczędność na etatach na nadwykonaniach i co najważniejsze dla ZUS bo do emerytury dożyją tylko najsilniejsze osobniki.
    "Emeryci popierajcie PO czynem umierając przed terminem"

    6 1 Cytuj
  • 1 lut 2012

    czy nasi lekarze starają się dobrze wypełniać swoje obowiązki? na terenie kraju różnie z tym bywa...
    http://polskalokalna.pl/wiadomosci/kujawsko-pomorskie/news/oskarzal-w-internecie-pogotowie-za-smierc-syna-zawarto,1753902

    2 Cytuj
  • 1 lut 2012

    Nie mogę złego słowa powiedzieć na oddział opiekuńczy. Miałam "przyjemność' bywać tam codziennie przez prawie pół roku. Chylę czoła przed personelem, dobre warunki, czystość i atmosfera , gdzie niejednokrotnie odchodzą starsze osoby w godnych warunkach.

    3 5 Cytuj
  • Finezyjny Gość 7 lut 2012

    Skarżymy się na warunki panujące w szpitalu... Nie ma to sensu. Szpital jest miejscem, które jest bardzo trudne w przeprowadzaniu wszelakich remontów. Mimo, że nie jestem zwolennikiem PO to chylę czoła przed dyrektorem szpitala (związany jest z PO). Ciężka i niełatwa robota. Trudna współpraca z lekarską kliką, ale mimo to sobie radzi. Wielkim niedomówieniem byłoby stwierdzenie, że w naszym szpitalu panuje "burdel". Sam miałem okazję w ubiegłym roku spędzić tam kilka dni i naprawdę nie ma na co narzekać.

    5 3 Cytuj
  • 17 lut 2012

    mam córeczkę - obecnie 5 miesięcy - trafiła do myślenickiego szpitala gdy miała 7 tygodni na zapalenie ucha... myślałam że dostanie antybiotyk i za parę dni wyjdziemy do domu... niestety tak się nie stało. wszystko szło w dobrym kierunku miałyśmy pojedynczą salę i miałyśmy wyjść do domu ale niestety w przed dzień wyjścia okazało się że dziecko zaraziło się rotavirusem... wcale mnie to nie dziwi bo w weekendy nie obowiązuje lekarek mycie rąk przed badaniem dziecka. Pani dr R. przyszła na wizytę kiedy karmiłam Małą i zadała mi kilka pytań typu: zjada? jak się czuje? trzeba dopoić i bach kroplówka (bez żadnego wyjaśnienia - nawet pielęgniarki zdziwione) po czym wyszła i odburknęła że ona i tak musi dziecko zbadać... więc jak skończyłam karmić wyszłam na korytarz i widzę że owa Pani dr wychodzi z sali obok i poprosiłam żeby przyszła zbadać moją córcię a ona mi na to krzyknęła że przyjdzie na końcu. gdy przyszła kazała rozebrać dziecko do badania (oczywiście odburkując) i zaczeła ją badać a ja jak się zorientowałam to było już za późno żeby jej zwrócić uwagę że nie umyła rąk... Owa Pani doktor rozchyliła usta córeczce brudnymi palcami żeby sprawdzić jej gardło (pozostawię to bez komentarza) tak jakby nie było szpatułki dodam że wtedy na oddziale były dzieci z biegunką i rotavirusem i dokładnie wszystkie te dzieci zostały zbadane przez tę Panią doktor a na końcu moja 7 tygodniowa córa. i cóż??? w nocy się dziecko rozchorowało na rotę... zbieg okoliczności??? przypadek??? może. ale mam pytanie! Po co są umywalki przed wejściem na salę? po co mydło? po co płyn do dezynfekcji jak się tego nie używa?

    ale to nie koniec historii...

    wyszłyśmy do domu i co??? za tydzień dziecko z powrotem do szpitala ponieważ nie chciała jeść i po wizycie u pediatry i zrobieniu jej morfologii okazało się że wynik jest bardzo zły. to był piątek po południu. od razu dostała antybiotyk (do dziś nie wiem na co a pytałam kilkakrotnie) w sobotę mi Pani doktor dyżurująca powiedziała że dziecko miało zły mocz i dlatego antybiotyk. pobrała jej jeszcze kał do badania i na tym koniec. w poniedziałek zapytałam na co ten antybiotyk powiedzieli że ze względu na wysoką temperaturę i zły mocz... żadnej temperatury wysokiej nie miała ale to szczegół. po południu zadowolona Pani doktor przychodzi i mi mówi że już wiedzą co jest mojemu dziecku bo dzwonili z laboratorium i mają wyniki cząstkowe i się okazuje że dziecko ma bakterię coli w moczu ale czekają na oficjalny wynik z jakiego szczepu ta bakteria, wynik będzie we wtorek. no to czekamy... wtorek rano dalej czekamy... wtorek po południu my dalej czekamy, wtorek wieczór dalej czekamy... chodzę pytam wyniku jeszcze nie ma słyszę po kolei od każdej lekarki której zapytałam włącznie z Panią Ordynator (a ja wiem że wynik z laboratorium wyszedł na oddział) no ale nic czekam dalej... w środę rano Pani Ordynator się kapnęła po moim pytaniu kiedy będzie wynik że my to czekamy na ten wynik... poszła zapytać lekarki prowadzącej... przychodzi i mi mówi że ona to musi wyjaśnić bo informacja z laboratorium poszła że mamy bakterię a wynik przyszedł ujemny...(o czym ja wiedziałam od wtorku w południe) przyszła pani doktor prowadząca która mi powiedziała ze nastąpiła zamiana pacjentów i to ktoś inny ma tę bakterię.. wzieła papiery i poszła... nawet głupiego PRZEPRASZAM nie usłyszałam z żadnych ust!!! Ordynatorka się tłumaczyła do mojej mamy że dwie literki w nazwisku i się pomylili w laboratorium... dodam tylko że nazwisko mojej córki i tego drugiego dziecka są zupełnie nie podobne do siebie, kompletnie! i nie pomyliły się w laboratorium tylko lekarka prowadząca się pomyliła bo dziecko które miało tę bakterię leżało w sali naprzeciwko. pomijam fakt że ta lekarka która nas prowadziła w momencie gdy jej zapytałam jak moja córka się mogła zarazić tą bakterią powiedziała mi że przez pęcherz moczowy z wody podczas kąpieli... LUDZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!! wy to skomentujcie bo ja nie mam siły...

    karta wypisowa ze szpitala: dowiedziałam się że dziecko miało katar... a dziecko żadnego kataru NIE MIAŁO!!!

    Już o rzeczach typu 2 dni czekania na konsultację z laryngologiem to nie będę pisać bo to jest po prostu dramat. ale najlepsze było hasło lekarki: wynik morfologii wyszedł nie bardzo dziecko jest zagęszczone... jak Pani się zgodzi to zostaniecie do jutra... mnie rozwaliło na łopatki!!! mogłabym jeszcze pisać o kilku szczegółach ale już mi się nie chce :)

    do dziś się zastanawiam jak można tak eksperymentować nad dzieckiem 7/8 tygodniowym...

    9 3 Cytuj
  • 17 lut 2012

    Kochana , mówię Ci jak coś sie dzieje to nigdy z tak małym dzieckiem do tego szpitala , bo z jedna chorobą przyjdzie a wypisza z trzema .Ja nigdy dobrego komentarza na temat szpitala w Myslenicach nie miałąm , a żadnych badań tam nie robię , tylko prywatnie bo tam to połowa zarazków nie wychodzi .Proponuję tak czy inaczej zrobić badania krwi prywatnie czy dziecko nie ma mimo wszystko jakiejs bakterii.Pozdrawiam serdecznie i współczuję .

    3 5 Cytuj
  • 18 lut 2012

    Gość1 napisał cyt: żadnych badań tam nie robię , tylko prywatnie bo tam to połowa zarazków nie wychodzi ,sama potwierdzasz że zarazki to te wszystkie mamusie roznoszą co są z dziećmi na salach, wychodzące na zewnątrz na papierosy a potem idzie do chorego dziecka na sale , naprawdę jest to obrzydzające , lepiej żeby się trochę obmyła bo zapachy nie z tej ziemi niż na papierosa wychodziła.

    5 2 Cytuj
  • 18 lut 2012

    część personelu szpitala pali na potęgę pomimo zakazu i co? rozlicza ich ktoś z tego, że robią to w pracy?

    4 5 Cytuj
  • 18 lut 2012

    Pacjentka cyt: część personelu szpitala pali na potęgę pomimo zakazu i co? rozlicza ich ktoś z tego, że robią to w pracy?

    Kochana nie jestem pracownikiem ,tylko matką przebywającego dziecka i będąc przez tydzień w Szpitalu obserwowałam te troszczące się mamusie o swoje pociechy.
    Zaznaczam nie wszystkie żeby kogoś nie obrazić.
    Ale zazwyczaj te nieskazitelne mamusie mają najwięcej pretensji, a nie widzą jak się same zachowują.
    Współczuje takiemu maluchowi,bo widocznie mamusia nie dorosła do roli matki.

    6 Cytuj
  • 18 lut 2012

    ja sie zjawilam na myslenickiej izbie przyjec z pulsem 150 ledwo oddychalam do tego doszla tachykardia przy tym oczywiscie nerwy jeszcze potegowaly i dowiedzialam sie ze to izba przyjec tylko nagle przypadki super jest

    4 2 Cytuj

Odpowiedz