W ogrodzie mam dwie wisnie. Tego samego gatunku, tego samego dnia sadzone, ten sam producent.
kilka lat rosły obok siebie w zgodzie, pięc metrów od siebie.
Po zbiorze wiśni jedna nadal jest zielona, druga obok ma już rude schnące liście!
Zna ktos możliwa przyczynę?
Oj tam, pomyśl jakie piękne były borówki amerykańskie.
A jagoda kamczacka? Ledwie skończą się mrozy zaczyna kwitnąć. Koniec maja, pozbierane.
I co ważne, te rośliny /jak u mnie / nie wymagają kropienia, a jesienią maja piękne bordowe liście.
Jedynie po zbiorach trzeba zasilić obsypać korą i do ... następnego roku!
Adzygmuncie myślistwo zwykle wiąże się z uzależnieniem i dlatego nie tak łatwo się z niego wyzwolić. Jest sposobem radzenia sobie z niskim poczuciem własnej wartości i trudnymi emocjami. Daje złudne poczucie kontroli i panowania nad życiem i śmiercią... Zapełnia wewnętrzną pustkę i pozwala na ucieczkę od lęku. Bycie myśliwym pozornie nobilituje wciągając w krąg "wtajemniczonych". Jak każde uzależnienie zbiera swoje żniwo i oddziela od prawdziwego życia, w którym jest miejsce na współczującą miłość.
I jeszcze napisz że za nimi tęsknisz.......siedzą w moich bukszpanach, sosnach, klonach, sumakach, berberysach i kiedy tylko wylęgnę na taras lub do mojej pracowni, to już rzucają sie na krwawą ucztę zostawiając po sobie ślady na moim 85kilogramowym ciele.
Jaką role odgrywa komar w przyrodzie, ktoś się nad tym kiedyś zastanawiał?
Odnośnie komarów polecam pułapkę na komary z napędem gazowym ;) Nazywa sie Magnes Na Komary :D (Mosquito Magnet) i spokojnie wystarczy na średniej wielkości ogródek, zwłaszcza gdy jest w pobliżu jeziorka, strumyka czy rzeczki.
Sam widzisz co on wyprawia, później się dziwi że nikt nie chcę u niego jeść.... jego pałeczkami. Cała ta chińska kuchnia jest mocno podejrzana, koty, muchy i jeszcze ten ryż.
Ja przeciwko ryżowi ie mam nic!
Ale z małymi wyjątkami:
Nie lubię z jabłkami na słodko.
Nie lubię w gołąbkach.
Nie lubię z mlekiem.
Nie lubię, bo mnie kłuje w zęby.
Nie lubię na moim stole tak w ogóle.
A po za tym może być.
Koty mogą być, tzn życ razem "z mną". Muchy już nie!
Ja się tak zastanawiam. Po co żyją muchy. Stanowią łańcuch pokarmowy i tyle?
Choroby chyba tylko wyżywią się na nich!
Bo kto by tylko muchami się wyżywił ?!?
Ja się dodatkowo zastanawiam czy one nie są tylko upierdliwością?
A ja się tak zastanawiam co się dzieje z naszą ulubioną pogodynką? Czyżby urlop? Od kilku tygodni nie wiadomo jaka będzie pogoda... :( Oby nic poważnego.
Oj lepiej zapytaj gdzie mnie nie ma będzie lepiej odpowiedzieć. Ale fajnie, że za mną tęsknicie. Po dłuższej nie obecności melduje się.
W ogrodzie mam dwie wisnie. Tego samego gatunku, tego samego dnia sadzone, ten sam producent.
kilka lat rosły obok siebie w zgodzie, pięc metrów od siebie.
Po zbiorze wiśni jedna nadal jest zielona, druga obok ma już rude schnące liście!
Zna ktos możliwa przyczynę?
ja znam przeczytaj: http://www.era-zdrowia.pl/strefa-toksyczna/chemtrails.html
Ja sie tak zastanawiam, w jakim klimacie przychodzi nam żyć?
To jest pora deszczowa, czy lato?
[quote=adzygmunt] Ja sie tak zastanawiam, w jakim klimacie przychodzi nam żyć?
To jest pora deszczowa, czy lato? [/quote]
Oj Adzygmunt... nie wiesz? ... to jest deszczowe lato
Oj tam, oj tam, dwa w jednym?
Oj tam Adzygmunt pomyśl, że inni mogą mieć gorzej. Mam czernice nim dojrzeją to już gniją.
Oj tam, pomyśl jakie piękne były borówki amerykańskie.
A jagoda kamczacka? Ledwie skończą się mrozy zaczyna kwitnąć. Koniec maja, pozbierane.
I co ważne, te rośliny /jak u mnie / nie wymagają kropienia, a jesienią maja piękne bordowe liście.
Jedynie po zbiorach trzeba zasilić obsypać korą i do ... następnego roku!
Ja się tak zastanawiam.
Ilu jeszcze myśliwych musi zginąć, by ta armia z lufami schowała je do szaf i zamieniła w obiektyw foto!
Adzygmuncie myślistwo zwykle wiąże się z uzależnieniem i dlatego nie tak łatwo się z niego wyzwolić. Jest sposobem radzenia sobie z niskim poczuciem własnej wartości i trudnymi emocjami. Daje złudne poczucie kontroli i panowania nad życiem i śmiercią... Zapełnia wewnętrzną pustkę i pozwala na ucieczkę od lęku. Bycie myśliwym pozornie nobilituje wciągając w krąg "wtajemniczonych". Jak każde uzależnienie zbiera swoje żniwo i oddziela od prawdziwego życia, w którym jest miejsce na współczującą miłość.
Ja się zastanawiam gdzie tego lata podziały się komary! Ani jeden mnie nie użarł! mało, nie widziałem na mojej łące!
Ojej, to ja poproszę namiary na Twoją łąkę;) Na mojej komarów jest cała chmara. Pewnie dlatego, że niedaleko przepływa strumyczek...
U mnie rzeczka na odległość rzutu beretem. A komarów "ni ma"
I jeszcze napisz że za nimi tęsknisz.......siedzą w moich bukszpanach, sosnach, klonach, sumakach, berberysach i kiedy tylko wylęgnę na taras lub do mojej pracowni, to już rzucają sie na krwawą ucztę zostawiając po sobie ślady na moim 85kilogramowym ciele.
Jaką role odgrywa komar w przyrodzie, ktoś się nad tym kiedyś zastanawiał?
Odnośnie komarów polecam pułapkę na komary z napędem gazowym ;) Nazywa sie Magnes Na Komary :D (Mosquito Magnet) i spokojnie wystarczy na średniej wielkości ogródek, zwłaszcza gdy jest w pobliżu jeziorka, strumyka czy rzeczki.
Informację na ten temat znajdziecie tu
Proponuje białą broń, oczywiście wymaga treningu, ale rozwiją większą część mieśni, więc warto.
http://fabrykaform.pl/Alessi_lapka_na_muchy_drskud-p3013.html
Cygnus a może by tak bardziej wyspecjalizowane kung fu? :D
Mr Myiagi
Sam widzisz co on wyprawia, później się dziwi że nikt nie chcę u niego jeść.... jego pałeczkami. Cała ta chińska kuchnia jest mocno podejrzana, koty, muchy i jeszcze ten ryż.
Ja przeciwko ryżowi ie mam nic!
Ale z małymi wyjątkami:
Nie lubię z jabłkami na słodko.
Nie lubię w gołąbkach.
Nie lubię z mlekiem.
Nie lubię, bo mnie kłuje w zęby.
Nie lubię na moim stole tak w ogóle.
A po za tym może być.
Pozostają Ci więc koty i muchy:)
Koty mogą być, tzn życ razem "z mną". Muchy już nie!
Ja się tak zastanawiam. Po co żyją muchy. Stanowią łańcuch pokarmowy i tyle?
Choroby chyba tylko wyżywią się na nich!
Bo kto by tylko muchami się wyżywił ?!?
Ja się dodatkowo zastanawiam czy one nie są tylko upierdliwością?
To efekt ewolucji. Można też wysnuć teorie że wszystko "po coś jest". Much to przecież pokarm ryb, ptaków, uśmiechniętych rowerzystów.....itp.
A ja się tak zastanawiam co się dzieje z naszą ulubioną pogodynką? Czyżby urlop? Od kilku tygodni nie wiadomo jaka będzie pogoda... :( Oby nic poważnego.
Zastanawiam się po co ludziom pogodynka. Mnie wystarczą kości teściowej i moja migrena!
Ja natomiast nie interesuje się prognozami czy będzie słońce, deszcz, wiatr, przyjmuje co mi natura serwuje;)
Wczoraj wieczorem nas Irenka odwiedziła, no może jej dalsza ciocia ze strony wuja;)